Na powieki mojego pacjenta, który zmarniał w oczach położyłem monety i poprawiłem ułożenie jego ust. Po przyjętej Komunii świętej zawsze wracał z ręką na sercu. Zazdrościłem mu tego naturalnego i pięknego gestu. To znak, że nie wstydzisz się Pana Jezusa.

    My nie pojmujemy niepojętej łaski  i naszej niegodności wobec Cudu Ostatniego. Ja klękam, żegnam się przed i po zjednaniu ze Zbawicielem, ale pragnę tego gestu.

     Pierwszy raz w życiu skończę rok modlitwą. W sercu odczucie zjednania mojej woli z Wolą Boga…jakaś bliskość Dzieciątka Jezus i starca Symeona. Smutek ze łzami szczęścia, odczucie obce dotychczas.

    Zbliża się północ. Właśnie słucham nagrania pięknej kolędy z moim wołaniem do Matki Wspomożenia Wiernych. W tym czasie wybuchają petardy, wyją psy bliskie obłędu, a towarzyszą im samochodowe alarmy...pijany świat „bawi się” bez Boga. 

    W ręku znalazła się Biblia, gdzie czytam "na chybił / trafił" z ks. Hioba, że radość nieprawego jest krótka, a takie szczęście trwa chwilę. Tam też jest pytanie retoryczne. Dlaczego grzesznicy żyją długo, a "ich domy są bezpieczne (...) ich buhaj jest zawsze płodny (...) tańczą do wtóru piszczałki, pędza swe dni w dobrobycie (...)". 

    Takim Bóg i Jego drogi są niepotrzebne. Po co służyć Wszechmogącemu? Co da nam modlitwa? Na to psalmista odpowiada (Ps. 75/74): „Gdy Ja naznaczę porę, odbędę sąd sprawiedliwy /../ nie mówcie bezczelnie przeciw Skale /../ Bóg jedynie jest sędzią - tego zniża tamtego podnosi"...      

    Na Mszy św. dziękczynnej wzrok zatrzymała figura św. Rodziny oraz św. Jan Chrzciciel, Apostołowie Piotr i Paweł. Każdy miał inne powołanie  i charyzmaty. Porównaj wielkość powołania Matki Zbawiciela ze św. Józefem, cichym Opiekunem Jezusa, s. Faustyną czy kapłanami egzorcystami. 

     Proboszcz pięknie mówił o szczęśliwym życiu niewiernych, co zbiegło się ze słowami  przeczytanymi w Biblii. Świat, sława, uwielbienie przez fanów…do  u b ó s t w i e n i a.  Aktorzy, sportowcy, politycy i działacze, a my bezwiednie w tym uczestniczymy.

    Takie tłumy ciągnęły też do św. Jana Chrzciciela, którego traktowano jako zapowiadanego Zbawiciela. Żydzi nie uwierzyli w jego posłannictwo i nadal trwają w błędzie. 

 Idę do Eucharystii i płaczę, bo „nie było miejsca dla Ciebie". Po błogosławieństwie Monstrancją chciałoby się śpiewać do końca życia: "Święty Boże, Święty Mocny, Święty, a Nieśmiertelny…zmiłuj się nad nami”. Nie mogłem wyjść z Domu Pana.

    Na koniec dnia otworzyłem „Agendę liturgiczną”, gdzie trafiłem na słowa skierowane wprost do mnie: "Cieszysz się wyjątkową opieką Tego, którego wolę starasz się brać pod uwagę w swoim codziennym życiu".

    "Dziękujemy ci za wskazywanie Boga i Jego Prawdziwego obrazu szukającym Go. Do nich jesteś posłany".                                                                                           APEL