Po zerwaniu do porodu (1.30) w duszy śpiewał Wodecki, a w natchnieniu zostałem pocieszony, bo wieczorem interweniowałem w intencji ciężko chorego dziecka zbytego przez kolegę w szpitalu.

   Teraz wołałem: „Panie Jezu bądź pierwszym i ostatnim w mojej rodzinie...oprócz Boga Ojca i Twojej Matki, proszę Jezu.” Przy zamkniętych oczach, w modlitewnym uniesieniu „ujrzałem” Zbawiciela w moim pokoju trzymającego wyciągnięte ręce nad stołem (błogosławieństwo). Łzy zalały oczy, bo miłosna strzała przepłynęła przez serce. To są sekundy, bo nasze ciało jest zbyt słabe wobec przeżyć w duszy.

    W pracy ponownie płynęły piękne melodie, a wszystkie o ziemskiej miłości, które zawsze  kierują mnie ku Jezusowi: „na dobre i na złe zastaniesz Ty.” Pojawiła się tęskna rozłąka z Panem Jezusem, a zarazem napłynął „miłosny zalew pokoju”...od Ducha Świętego! To wręcz uniemożliwia złe traktowanie bliźnich, a niesienie pomocy daje radość.

   Teraz tłumaczę babci, która od dłuższego czasu odmawia różaniec w intencji 10 lat życia (ma już 70), że „tak nie można, trzeba prosić o dobrą śmierć, a pani chwali nagłą” Matkę Boża boli już głowa od takiej „modlitwy”!

   Pod koniec pracy w przychodni wrócił napad tęsknej miłości za Panem Jezusem, którą mogło ukoić tylko rozważanie Bolesnej Męki...padłem na kolana, napłynął głód Eucharystii i prawie omdlewałem w ciele.

    Po wyjściu z pracy dalej byłem nieobecny dla świata, z miłości podjechałem pod krzyż Pana i zapaliłem lampkę. Płynęła moja modlitwa, nie obchodziła mnie telewizja, a nawet nie drażnili towarzysze (jutro będzie posiedzenie Sejmu RP).

   Na ten czas Ewa Błoch śpiewała: „położę na Pańskim Stole”, a mnie przypomniało się, że Pan dzisiaj błogosławił ten stół...faktycznie miałem na nim wszystkie modlitwy i modliłem się. Dalej piosenkarka przekazała: odda Bogu skrycie całe codzienne życie”. Tak jest w tej chwilce ze mną.

   Napłynął obraz Twarzy Jezusa, a łzy ponownie zalały oczy. W telewizji był film z życia kościoła protestanckiego. Jakże piękne płynęły Słowa Boże, ale po latach wiem, że u nich dominuje celebracja zamiast liturgii (nie ma Eucharystii, kultu Matki Bożej, modlitw za zmarłych).

    Zarazem w błysku przepłynęła sieć więzi ludzi normalnych, gdzie dominuje życie codzienne, praca, różne uroczystości, rodzina. Po drugiej stronie jest życie dzieci Bożych, gdzie więź stanowi Miłość Boża, a to oznacza bycie Pana Jezusa z wszystkimi, którzy są braćmi...szczególnie udręczonymi, utrapionymi, cierpiącymi oraz złymi. 

                                                                                                                  APeeL