Po przebudzeniu popłakałem się, ponieważ napłynęły obrazy zła które uczyniłem sobie oraz innym i teraz mam to odrobić. Sam nie możesz się zmienić, a bez Boga nic dobrego nie uczynisz.

    Przez wiele lat robisz to, czego nie chcesz, a nawet płaczesz, bo jesteś zbyt słaby, aby pokonać ciało. Wprost chce się pytać oddalonych od Boga; tak ci dobrze idzie? Pan Bóg niepotrzebny? Życzę powodzenia…

    Szykuję się na Mszę świętą, a żona zaczepia mnie tekstem z „Walki duchowej” Wawrzyńca Scupoli’ego. Tam jest opis moich wad (dominacja, pycha duchowa, mądrzenie się, gadatliwość, brak ciszy w sercu, itd.), a trzeba trzymać się zalecenia: „nie mów o Bogu, gdy ludzie nie pytają, ale żyj tak, aby pytali”. To wielka prawda.

    Tam także słowa, że uczestniczę w nabożeństwach i przystępuję do Komunii świętej dla chwały Pana. Sprawa wyjaśniła się, bo piszący żył w XVI wieku, a wówczas Ciało Pana Jezusa było reglamentowane (do 2 x na rok).

    Ja przystępuję do Sakramentu Pojednania, bo nie mogę żyć bez św. Chleba dla duszy, a zjednanie z Bogiem ukazuje mi Jego miłosierdzie oraz naszą marność. Ja pragnę Ciała Zbawiciela dla uzyskania mocy duszy, aby pokonać własne wady i unikać wystawiania  serca na pokusy Szatana i pastwę złych skłonności. Nie wiem, co powiedzieć, bo po Komunii św. „cały umieram”, a zarazem uzyskuję wielką moc do boju duchowego.

    Bardzo rzadko spotyka się opisy działania św. Hostii,  lekarstwa na nasze wady. Jak pokonasz nienawiść do wrogów, potrzebę uzyskanie pokoju, zniesienie niechęci do tego życia? Jak uzyskasz pragnienie powrotu do Raju, który wierzący określają jako „coś tam jest”.

    Dalej opisana jest moja wada; szaleniec Boży, uparcie trwający przy swoim, ale „wystarczy pozbawić go pobożnych praktyk” i zesłać cierpienia, a wyjdzie fałsz i zadufanie. Ile radości daje walka z niesłusznym oskarżeniem, którą wykorzystuję do szerzenia Słowa Pana. Inaczej nie doznałbym „słodyczy Krzyża”.

    Walka duchowa to walka światłości z ciemnością, walka dzieci światłości z dziećmi ciemności. W tej walce Pan ma rożnych wojowników. Właśnie ruszam, a z radia padają słowa o soli ziemi i świetle, które nie stawia się pod korcem. „Walkę Duchową” znam i mogę ją opisać po swojemu. Wymiar nadprzyrodzony nie jest otwarty dla każdego.

    Przez szereg dni od początku postu próbowałem podejść do spowiedzi, ale całkowitego oczyszczenia dostąpiłem dopiero w 1-szy piątek m-ca w ośrodku z relikwiami s. Faustyny. To małe miejsce promieniujące Miłosierdziem Boga. Mówiłem kapłanowi o pragnieniu pokonania swoich wad, a wcześniej napływało natchnienie, aby przełamać niechęć do prześladowców.

    W czytania padają słowa, że: „wszystko uznaję za stratę  ze względu na /../ Jezusa Chrystusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się wszystkiego /../”. Flp 3,8-14 Pan Jezus mówi, że wszystko otrzymamy od Ojca, ale trzeba prosić w Jego Imię, a  w Ps. 138(137) podziękowanie za wysłuchanie próśb.  Wierz mi, że nie pokonasz swoich wad bez pomocy Boga.

    W pokusach trzeba biec do Chrystusa, bo „Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść" (1 Kor 10,13). W napadach pokus trzeba uciekać do Męki Pana Jezusa, korzystać z pomocy św. Michała Archanioła. W potrzebie utrzymania czystości przed oczy stawiam  sobie św. Józefa z lilią w ręku.

    Ojciec Niebieski wie wszystko o nas i pragnie tylko naszej woli. Nawet czytano fragment z  „Dzienniczka”, który mówił o tym. Zdziwisz się, ale tak jest naprawdę, a piszę to po spotkaniu z Panem Jezusem, ucałowaniu relikwii s. Faustyny i powtarzanym śpiewie; „Jezu ufam Tobie”. Bardzo lubię, gdy rozrywający serce fragment pieśni lub psalmu jest powtarzany jak mantra.

    Spowiedź jest bardzo ważna w walce duchowej z samym sobą. Nie wierz w bałamucenie o bezpośrednim przekazaniu swoich grzechów Bogu. Przecież to pokazane: czy list od kogoś przeczyta prezydent lub premier?                                                             

                                                                                                                                      APEL