W nocy przepraszałem Pana za moje życie, a serce zalewało pragnienie nawracania wielkich wrogów Kościoła Pana Jezusa; takich jak posłanka Joanna Senyszyn, która broni homoseksualistów, a atakuje Dom Boga. Szkoda, że nie ma możliwości spotkania się z takimi. Wszyscy, którzy występują w obronie Kościoła katolickiego nie mówią o Eucharystii, nie wymieniają też słowa Bóg Ojciec, Zbawiciel, Duch Święty...

    Wychodzę na Mszę św. i chciałbym zabierać ze sobą różnych ludzi z zaleceniem, aby porzucili raz na zawsze to, co czynią...z powrotem do Boga Ojca. To praktycznie jest niemożliwe, ale nie mogą zarazem uczestniczyć w życiu Kościoła Pana Jezusa (przystępować do Eucharystii). Zarazem jest to wieczne nieszczęście. Cóż oznacza krótki czas cierpienia ziemskiego?

    Proboszcz wytypował nasze małżeństwa do uczestnictwo w synodzie diecezjalnym. To okaże się nieprzypadkowe. Mnie interesuje praca dla Boga, ponieważ „żniwo jest wielkie, a robotników mało”. Napłynęło pragnienie cierpienia dla Pana Jezusa…nawet pobyt w więzieniu, a teraz, gdy to piszę płynie film „Ostatni przyjaciel” (Irlandia / USA 1997) o mafii, którą zdradził chłopiec…przestrzelono mu kolana.

    Więzienie nie jest tylko ograniczeniem wolności. Policja, wojsko, systemy totalitarne, mafia to przykłady służby panu ziemskiemu z zabraniem daru Boga; wolnej woli! „Żołnierz” zbrodniczej organizacji nie może stać się dzieckiem Boga. Musiałby całkowicie zerwać z poprzednim życiem („starym człowiekiem”), ale wówczas zabiją go za zdradę!

   Z wszystkich pracujących dla komunistów…jeden przyznał się z płaczem, że donosił na kolegów, robotników z „Solidarności”. Pan Jezus mówi, że nie można służyć Bogu i mamonie czyli „dwóm panom”.

   Przed wyjazdem do W-wy włączyłem kasetę;

Chodźcie, przyjdźcie do Jezusa…do Światłości, która nie gaśnie…chodźcie padnijcie na twarze…chwalcie Jego Imię”. Powtarzałem o z płaczem razem z pieśnią śpiewaną przez katechumenów. To nie jest przypadkowe.

    Na ponownej Mszy św. chciałem porozmawiać z kolegą, który „ klęczy ładniej ode mnie”, ale uciekł jak od trędowatego. Jego nauczyli, ale tak trzeba czynić; przechodząc przez linię od Tabernakulum klękamy pełni czci ze złożonymi dłońmi i powolnym przeżegnaniem się. Pan Bóg wymaga wielkiej czci, przecież siedem Duchów wciąż adoruje Boga (jeden z nich odwiedził s. Faustynę).

    ”Święty Boże, Święty Mocny, Święty, a Nieśmiertelny…zmiłuj się nad nami” z zatrzymaniem wzroku na Panu Jezusie Dobrym Pasterzu w Ołtarzu św.! Dalej MB Niepokalana oraz stacja Drogi Krzyżowej; "Pan Jezus zdejmowany z Krzyża".

    W czasie Konsekracji poprosiłem Św. Michała Archanioła o ochronę, aby był z nami. Napłynął pokój i słodycz, a jestem pod obrazem MB Łaskawej; ”wołajmy wszyscy z jękiem, ze łzami…Ucieczko Grzesznych”…zawołałem dodatkowo „Mamo! Matko Najświętsza! Jak to wszystko jest pięknie urządzone”.

    Teraz z Warszawy wołam do Ciebie; „tyle czekałem na to, aby przekazać ci moje doświadczenia…o moich kontaktach z Jezusem, Bogiem, Matką, Aniołami i Świętymi, a tę łaskę otrzymałem bez żadnej mojej zasługi.

    Nic nie szukaj. Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim, a to nie jest budynek. Świątynia powinna być piękna, ozdobiona złotem...metalem bez wartości o który zabijają się poganie! Kościół to Pan Jezus, Komunia święta, śpiew, modlitwy, wołania…to Życie Prawdziwe – nieśmiertelnej duszy.

    Od tej chwilki zawołaj do Boga i zacznij nowe życie...miej świadomość, że właśnie ludzie umierają na całym świecie. Tuż po przeczytaniu tego zawołaj; „Tato daj znak! Nie wiem czy Jesteś?” Patrz co do ciebie napłynie; może po włączeniu telewizji ujrzysz dzieciątko biegnące do ojca, a może wyjrzysz przez okno, a ojciec będzie wołał synka, może w radiu padnie słowo lub żona poda ci gazetę, gdzie ojciec oddał życie za swoje dziecko"...

     „Niech będzie chwała i część i dziękczynienie, chwała i część Jezusowi”…To wyrwało się na zakończenie z serca. Nie mogłem modlić się, bo nie znałem intencji. Nagle, w szumie domu towarowego napływa łączność z Panem Jezusem. Łzy zalały oczy i natychmiast poznałem w/w intencję. Wróciła piosenka; „chodźmy wszyscy do Jezusa”.

    Zacząłem dziękować za wszystkie łaski i posiadane dobra; samochód, obiad, wolny czas…”Jezu! Mój Panie! Za co to wszystko? Czym sobie zasłużyłem? Dlaczego takie obdarowanie? Panie mój, ja nic nie mam, a w końcu życia pragnę służę tylko Tobie".

    Wróciliśmy szczęśliwie…poszedłem na drugą Mszę św. za powołanych do służby Bogu, a w Litanii do Najś. Serca Jezusa wołam w intencji tego dnia. Do naszej parafii przybyli misjonarze kombonianie…jeden z Meksyku (ciemnoskóry) podał mi - jako pierwszemu w kolejce - Ciało Zbawiciela.

                                                                                                                                APeeL