Wczoraj o 20.00 oglądałem wstrząsający dramat kryminalny (paradokument w Super Polsacie); Carandiru Argentyna / Włochy / Brazylia z 2003 r. Film przedstawiał epizody z życia przestępców, które zaprowadziły ich do więzienia. Tragizm mieszał się z wesołym życiem oraz ciekawą pracą lekarza więziennego, który każdego pytał za co siedzi.  

    Na Mszy Św. wieczornej pełen zadziwienia słuchałem czytania (2Sm24,2.9-17) o ukaraniu pychy króla Dawida. Pan Bóg przez proroka dał mu do wyboru;

- siedem lat głodu w jego ziemi

- uciekanie przed wrogiem przez 3 miesiące

- oraz zarazę trwająca w kraju przez 3 dni...

    Dawid wybrał zarazę i zmarło 70 tysięcy ludzi, ale miłosierdzie Boga powstrzymało Anioła przed zabijaniem w Jerozolimie. Nasunęło się skojarzenie z obecnym wybuchem bomby biologicznej u towarzyszy w Chinach. Stało się to wcześniej, ale czekali na "efekty".  

    Psalmista w Ps 32/31 wołał; "Daruj mi, Panie, winę mego grzechu". Natomiast Pan Jezus został zlekceważony wśród swoich, gdzie wymawiano mu, że jest synem cieśli.

     Wyjaśniło się oglądanie w/w filmu oraz przesuwały się obrazy; terrorystów islamskich, skrytobójców, szalejących za kierownicą po alkoholu i narkotykach, prostytutki, zarażający się chorobami wenerycznymi, mający nieplanowane dziecko z osobą obcą, mafiozi...w tym w rządzie, ateiści, bluźniercy i niedowiarki, profanatorzy krzyża (Krakowskie Przedmieście w W-wie), pragnący władzy nad światem, homoseksualiści, a dochodząc do mnie pojawili się koledzy lekarze samorządowcy...

   Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatowy i zamieniła w „mannę z nieba”, a pokój i słodycz zalały dusze i serce. Ekstaza będzie trwała wiele godzin, a w tym czasie bliskimi stali dalej walczący ze mną. Dobrze wiedzą, że się zastosowano sowiecką psychuszkę, ale złapani za rękę krzyczą po rusku; клевета (pomówienie). Nie wzruszył ich fakt zaginięcia nam syna i możliwość śmierci przejętej napadem żony, bo o to właśnie chodzi.

    To nie są patologiczni kłamcy, ale goście celowo szkoleni do takich celów. Umrze taki w zaparciu, nie przeprosi i nie naprawi krzywdy. Największą ohydą było pisanie w moim imieniu anonimów do lekarki, która stwierdziła, że jestem zdrowy i mogę pracować. Naiwna nabrała się na to, nawet zapytała telefonicznie dlaczego to czynię? Ja nie napisałem w życiu żadnego anonimu…

   Nie zdziwiłem się, gdy automat na forum „Gazety Lekarskiej” dwa razy nie przyjął poniższego komentarza do artykułu pana prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzeja Matyi; "Pragmatyzm, czyli zdrowy rozsądek" (GL 2/2020).

                                                         Panie Prezesie!

    Pomylił Pan Prezes dawanie komentarzy w „Gazecie lekarskiej” z blogiem na www.polityka.pl. Tam właśnie - prof. Jan Hartman w swoich "Zapiskach nieodpowiedzialnych" - broni przestępców wszelkiej maści. https://hartman.blog.polityka.pl

   Miałem nadzieję, że obecna OIL i NIL uchyli zbrodniczą uchwałę nr 675/R-V/08/Poufne Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie z dnia 29 sierpni 2008 r. W jej uzasadnieniu jest napisano, że kontrolna komisja lekarska zbadała mnie 16 czerwca (bez przewodniczącego Medarda Lecha), ale zebrała się ponownie 24 lipca 2008 r. - już bez zainteresowanego. Dlaczego nie potwierdził Pan Profesor nieważności tej uchwały?

   Na pewno nie ma w NIL tego pisma 1155/OIL.rej/08 z dn. 4 września 2008 r. Ponadto proszę sprawdzić, gdzie utknęła sprawa; odwołanie ORL do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w W-wie z dnia 28 grudnia 2018 r. (uchwała Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 13 grudnia 2018 r nr 12/18/VIII-pouf). Proszę te dokumenty odnaleźć, bo sprawa poprzez Ministerstwo Sprawiedliwości trafiła do prokuratury rejonowej. Pech, bo nie umarłem...

   Piszę dlatego, że odpowiedzialność - w ukrywaniu mojej krzywdy - spadła teraz na Pana Profesora. Ja myślałem, że Pan Profesor jest powołany na to stanowisko jako ukoronowanie pracy w zawodzie lekarza, a tu mamy doświadczonego samorządowca...można powiedzieć, że zawodowca, który prezesował OIL w Krakowie z równoczesnym byciem członkiem NRL oraz prowadzeniem prywatnej praktyki lekarskiej. Ten wzór zostawił po sobie kol. Konstanty Radziwiłł.

    Wobec tego nie dziwi fakt, że w artykule; „Pragmatyzm, czyli zdrowy rozsądek” („Gazeta lekarska” 2/2020) broni Pan Profesor „samych swoich”...

1. Biedaka prof. Tomasza Grodzkiego, który jest ofiarą anonimów mających podważyć jego wiarygodność jako lekarza, człowieka i osoby publicznej. Kolega jest zasłużony, bo W 2009 został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2014 Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Został również uhonorowany tytułem Ambasadora Szczecina (2003). Myślę, że nadszedł czas zaprosić marszałka Senatu RP na posiedzenie Naczelnej Rady Lekarskiej i złożyć mu należny hołd... 

2. Czystego jak łza dr G. kardiochirurga na którego była nagonka, „co podkopało zaufanie do lekarzy” i spadek przeszczepów. Proszę wejść; (https://www.se.pl/wiadomosci/polska/szokujace-wyznanie-zony-kardiochirurga-miroslawa-g-aa-fJpC-BVdP-8cfr.html

3. Trzeba jeszcze stanąć w obronie kolegi psychiatry powalającego krzyż Pana Jezusa przez którego nie mam pr. wyk. zaw. lekarza, bo dochodząc sprawiedliwości mam „urojenie prześladowcze”.

    Jest mi wstyd za zachowanie kolegów, którzy moją łaskę wiary traktują jako chorobę psychiczną. Proponuję spotkanie w naszym gronie, a nie w prokuraturze.  

    W tej intencji odmówię moją modlitwę, aby koledzy ujrzeli, że nie walczą ze mną, ale z naszą wiarą i Bogiem Samym. Przypomniał się film z pogrzebu ks. Jerzego Popiełuszki, gdzie jego matka zaleciła oprawcom syna, aby się nawrócili...

                                                                                                      APeeL