MB Fatimskiej

   Co do minuty edytowałem cztery zapisy (od 4.00 – do Mszy Św. o 7.15), ale jeszcze nie wiedziałem, że dalszy przebieg tego dnia będzie zły. Dzisiaj jest wspomnienie pierwszego objawienia Matki Najświętszej w Fatimie (13 V 1917 r.). Jan Paweł II po uratowaniu życia w czasie zamachu w Rzymie (13 V 1981) trafił tam w maju 2000 r. i przedstawił światu ostatnią tajemnicę.

   Pod kościołem zauważyłem, że nie zabrałem maseczki ratującej życie ("ochrony"), a to sprawiło rozproszenie, ponieważ na twarzy musiałem trzymać gazę. Pan Jezus w Ew (J15, 1-8) wskazywał na moc tych, którzy trwają w Nim. Ja dodam, że moja moc pochodzi z codziennego zjednania ze Zbawicielem w Eucharystii.

   Ty, nie będziesz miał moich doznań, ale poproś, a otrzymasz...zgodnie z dzisiejszą obietnicą, że każda prośba będzie spełniona ku chwale Boga Ojca. Prośby duchowe sprawiają naszemu Tacie wielką radość. Kto ma małe dzieci proszące, ten wie o co chodzi…

   Eucharystia ułożyła się w formę kielicha kwiatowego...jakby podziękowania za moją pracę duchową, a serce i duszę zalał pokój z pragnieniem błogiego snu, co się stanie.

   Całkowicie zapomniałem o dzisiejszym święcie, bo źle się czułem, nie pojechałem nawet na nabożeństwo majowe. Wszystko stało się jasne, gdy na Onet.pl trafiłem na artykuł - o tym dziele Boga naszego - w którym uwagę zwróciło słowo; u p o m n i e n i e.

   Od razy wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia. Zarazem jasna stała się pustka duchowa, a tak jest zawsze w święta Matki Pana Jezusa…

                                                                                                                                          APeeL

 

 

 

Aktualnie przepisane...

18.09.1993(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE OTWIERAJĄ PUKAJĄCEMU PANU JEZUSOWI

    Dziwne, bo o 5.00 zerwało mnie pukanie sąsiadki do drzwi balkonowych, a wróciła wczorajsza rozmowa o Panu Jezusie, który tak chce wejść do naszych serc!  Do ilu tak puka przeze mnie!

    Nic z tego nie zostaje, a Ewangelia przestrzega przed dyskutowaniem, rozprawianiem, dociekaniami oraz swarami, które wywołują tylko złość! Pojawił się obraz umierającego sanitariusza i odczucie, że nie wrócił do Boga Ojca.

   Wprost narzuca się pytanie; dlaczego pan/pani nie chce zostać świętą? To płynie także do czytających. Świętość dotyczy stanu naszego serca i duszy, a nie stroju w niedzielę.

    W drodze do kościoła śpiewałem; „Zmartwychwstał Pan, zmartwychwstał Pan”. Nagle pomyślałem o mojej córce oraz o wszystkich zatwardziałych grzesznikach, odwróconych i niechętnych Bogu Ojcu i naszej wierze, a także o umierającym sanitariuszu, aby Zbawiciel Pan otworzył ich serca. 

   Sprzeciw wywołały słowa kapłana, że później otrzymamy to, co święci; dlaczego później, przecież Bóg pragnie naszego szczęścia już teraz. Podczas Eucharystii pojękiwałem tylko; „Jezu! Jezu! Dziękuje Ci, Panie!”, a wzrok zatrzymały te słowa na tablicy ogłoszeń.

    Teraz podczas zapisywania tych przeżyć z telewizyjnego „Ziarna” będzie mowa o pracy w winnicy, a ja wyczułem ze łzami w oczach, że moim ostatecznym zadaniem jest służba Bogu Ojcu.

    Znowu trafiłem na podły dzień, bo przybyło duże po lewe zwolnienia, trafiła się też ciężko chora, a nie było karetki transportowej...dodatkowo musiałem przyjmować dzieci. Dobrze, że miałem staż pediatryczny, a właściwie na noworodkach. Nie boję się maluszków machających kończynami z przestraszonymi matkami. Często do takich wzywają karetkę.

   Na szczycie nawału i rozdrażnienia serce zalał smutek, ponieważ w pierwszym programie radia popłynie smętna muzyka, a ja w myślach pytam wszystkich; „co powiedzielibyście Panu Jezusowi, gdyby tutaj się pojawił”? Na ten czas nie mogłem otworzyć drzwi do rejestracji, a dodatkowo napłynął obraz zepsutej klamki w kościele.

   Dziwne, ale w tym programie będzie wywiad z siostrą mieszkającą w pustelni nad Ołtarzem św. Przylatują do niej ptaszki; „Jezu mój”. Akurat o 15.00 Pan dał wyjazd karetką, a później nastał pokój.  W telewizji trafiłem na obrazy z pielgrzymki, a w dramacie wojennym uszkodzony bombowiec angielski wrócił na lotnisko...po zrzuceniu bomb na fabrykę niemiecką. Myśl uciekła do powracających...

   Pan pokazuje wszystko, bo po tym zesłaniu wracamy do Ojczyzny Prawdziwej! Nawet napłynął obraz przekazany przez Vassulę...na szczycie drabiny czekają święci i zachęcają do wspinania się.

   Padłem na kolana i odmówiłem moją modlitwę w intencji tego dnia. W środku nocy zostałem zbudzony do ząbkującego dzieciątka, a po powrocie doznałem szoku czytając Słowa Pana Jezusa z „Prawdziwego Życia w Bogu”, że; „Pukam do każdych drzwi. Pukam i czekam mając nadzieję, że zo­stanę usłyszany. Pragnę żarliwie, aby każda dusza przygarnęła Mnie i przyjęła"…

   Dzisiaj wyszli od nas ostatni żołnierze sowieccy...od jutra Polska ma pierwszy dzień wolności. Ja otrzymałem łaskę na którą czekali ginący za naszą ojczyznę. Nie wiem, co będzie dalej, ale dzisiaj każdy mój krok był rejestrowany przez rodaków marnujących czas na nic! Jeżeli ja jestem wrogiem Polski, to kto jest jej przyjacielem?

     „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                                 APeeL

 

19.09.1993(n) WDZIĘCZNOŚĆ ZA PIERWSZY DZIEŃ WOLNOŚCI…

   Bardzo mi przykro, że wielu Polaków nie może wrócić do ojczyzny. Dzisiaj jest zimno, wszystko pokryte zamarzniętą parą, ale serce mam zalane pokojem. Właśnie nakarmiłem gołębie, bardzo pasuje „Anioł Pański” i cz. radosna różańca.

    Podziękowałem za wszystko Bogu Ojcu (za dach nad głową, kąpiel i kawę), a na ten czas z Mszy Św. radiowej popłyną słowa; „Pokój niech będzie z wami”.

    Przed wyjściem do kościoła dwa razy zatrzymał wzrok Pan Jezus w koronie cierniowej, a teraz wysoko, na błękitnym niebie krążyło stado gołębi błyskając w słońcu różnymi odcieniami. Wrócił obraz z dzieciństwa, gdzie dwóch właścicieli górowało te ptaki, a po zdobyciu obcego urywano mu główkę.

    Teraz jestem na działce, dalej trwa pokój, a podczas zbliżania się do kupionej butelki Anioł Stróż wprost krzyczał do mnie; „nie, nie, nie!”

    Na ten czas otworzyłem „Praw. Życie w Bogu”, gdzie Vassula szła z lampkami do szampana, a Pan Jezus stanął na jej drodze...na schodach! Teraz Pan w koronie cierniowej ponownie „spogląda na mnie”...podobny z obrazu!

    Moje serce zawołało;

„Ojcze mój Prawdziwy i Ostateczny, którego większość pomija w normalnym życiu, wybacz im, wybacz mój Panie.

Wybacz im dalsze krzyżowanie i zabijanie Twojego Syna. Wybacz!

Miłosierny Ojcze nie wiem co mogę zrobić, aby świat usłyszał ode mnie, że Jesteś Ojcze!

Jest Twój Syn i Matka oraz Królestwo Niebieskie!

Jakże kochasz nas i cierpisz"... 

    Późnym wieczorem nadal „spoglądał” Pan Jezus w koronie cierniowej oraz o. Pio, a św. Katarzyna z „Dialogu” powiedziała; „lekarzu, ulecz wpierw siebie”. To wielka prawda, bo; „Nic nie wskóra ten, którego nagana polega na słowach, a nie na przykładzie dobrego i porządnego życia”.

   Mimo tych ostrzeżeń piję alkohol, a na dodatek lewica wygrywa z wielką przewagą! Nawet pojawiła się twarz Jerzego Urbana. Lewi są zadowoleni, a ja widzę zniewolenie narodu, nawet strach prawych Polaków. Wyraźnie odczułem to w nasilenie inwigilacji z jej „szczytem przedwyborczym”.

    Nastąpiła pełna koncentracja sił i środków ze strony zbrodniczego systemu w obawie przed odpowiedzialnością. Ja jestem teraz w śmiertelnym niebezpieczeństwie, bo ujrzałem tę fałszywą konstrukcję ze zbrodniami włącznie.

   Ten piękny dzień zakończył się awanturą z pozbawieniem mnie spania w łóżku (nie mam własnego). W smutku położyłem się na dywaniku w kuchni, nic się nie odzywałem z przepraszaniem Pana Jezusa za zlekceważenie tylu ostrzeżeń. Jakże ranią Zbawiciele najbliżsi...

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (13.05.2020) współcierpię z umierającymi w tym nałogu, który mam odjęty przez Boga od  przeszło 15 lat.

    „Ojcze mój, jeszcze raz przepraszam i dziękuję za uratowanie mi życia”…                                                                                                                          

                                                                                                                                      APeeL