Wniebowstąpienie Pańskie

    Wczoraj natknąłem się na znajomą skołowaną duchowo. W długiej rozmowie o celu naszego życia błędnie wskazywała na pragnienie zostawienia czegoś po sobie (chyba napisanej książki). Znam to z własnego życia, bo Szatan koncentruje swoją uwagę na słabeuszach i atakuje ich z całą mocą...

    To bardzo trudny problem dla osób inteligentnych, którzy niewiele wiedzą o życiu nadprzyrodzonym, a bliżej o wierze katolickiej...jedynie prawdziwej i o walce duchowej toczącej się nad nami! Każdy mający moją łaskę wie o co chodzi.

   Wskazałem jej na posiadanie duszy, istnienie życia po śmierci z trzema możliwościami; trafieniem do Piekła, Czyśćca lub do Królestwa Bożego. Okaże się, że boi się naszego Deus Abba, a zarazem wskazywała na pomoc otrzymywaną od świętych. Tak jest, gdy negujesz istnienie świata nadprzyrodzonego...w tym aniołów i demonów. Przecież o. Pio był bity przez takich...

    Agentura w hierarchii kościelnej sprawia, że „nie wolno” mówić o posiadaniu duszy oraz co jest z nami tuż po śmierci, a w żadnym wypadku o Szatanie i Piekle. Wg salonowców ja chodzę do kościoła ze strachu przed trafieniem tam.

    Na palcach lewej ręki można policzyć tych, którzy znają swój cel życia; powrót do Królestwa Bożego (zbawienie). Nie wystarcza być dobrym, bo jest to droga do Czyśćca, gdzie poznaje się Prawdę, ale trzeba czekać na modlitwy „resztki Pana”.

    Informacja o potrzebie dążenia do świętości budziła typowe zdziwienie, a inaczej nie trafisz bezpośrednio w ramiona czekającego na nas Boga Ojca. To zarazem wymaga wykonywania Jego Woli („bądź Wola Twoja”). 

   Moje wołania i podobnych w różnych intencjach z Mszą Św. i Eucharystią oraz „uświęceniem” cierpień płyną dla potrzebujących, ale oczekujących są miliardy, a modli się za nich „resztka Pana”.

    Właśnie przybyły do mnie dusze kolegów lekarzy; bogacza z niewierzącą rodziną oraz podobnego (umierającego), który na moje zaproszenie do pojednania z Bogiem świadomie powiedział; „nie”! Ja poczułem się natrętem...

   Na zakończenie poprosiłem, aby zawołała do Ducha Świętego, wskazała na naszą rozmowę i poprosiła o wyjaśnienie jej demonicznego strachu przed Bogiem Ojcem. Poczucie Jego obecności oznacza przytulenie, które zna każde małe dziecko mające tatusia ziemskiego.

   Wskazałem też, że nasze spotkanie nie jest przypadkowe; „wiedzą o pani w Niebie i widzą zagubienie w szukaniu i poznawaniu Prawdy”. Ponieważ ma czas (drugi dar Boga) zaprosiłem ją na codzienną Mszę Św.

    Miała opory, co do wiernych w kościele i spowiedzi, ale z mocą dodałem, że nie ma innej możliwości odpuszczenia grzechów przed przyjęciem Eucharystii, która jest duchowym Ciałem Pana Jezusa. To czy przyjmie zaproszenie zależy od jej wolnej woli...

    Ponieważ siedziałem do 4.00 rano trwał bój o Mszę Św. poranną, a dzisiaj jest wielkie święto z relacją apostołów o wzięciu Pana Jezusa do nieba („uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu”). Natomiast w Ew (Mt 28, 16-20) Zbawiciel wskazał, że jest Mu dana wszelka władza, a oni mają szerzyć wiarę.

   Kapłan pięknie mówił o celu naszego życia z powrotem do Królestwa Bożego i o tym, że nasze życie nie miałoby żadnego sensu. Eucharystia przewijała się jak lubię i sprawiła moją przemianę duchową.

    Jak odczytałem dzisiejszą intencję? Sam byłem zadziwiony, bo o 9.00 w TVP Kultura trafiłem na transmisję nabożeństwa w języku starocerkiewnym, gdzie właśnie odmawiano modlitwę „Ojcze nasz”. Tam uwagę przykuły słowa; „Ojcze nasz, który Jesteś w niebie”.

   Popłakałem się podczas biegnięcia na „Orlik” na którym był mecz w piłkę nożną...lubię tam odmawiać moją modlitwę, która dzisiaj popłynie w wielkim bólu. Natomiast o 15.00 trafiłem do Łagiewnik (transmisja koronki do Miłosierdzia Bożego), a wzrok zatrzymał wizerunek Boga Ojca z obrazu, który był w domu rodzinnym.

   Przed snem wzrok zatrzymał m-k „Różaniec” (maj 2015), gdzie chora Anna Krawczyk po wstawieniu stawów biodrowych usłyszała; „odrzuć kule”, co uczyniła i zaczęła chodzić do kościoła. Do świadectwa dołączyła swój wiersz, gdzie były słowa;

                                 „Panie, Ty jesteś moim Bogiem /../

                                  O Wszechmogący, Święty Boże /../

                                  Bądź uwielbiony, wysławiony i błogosławiony? /../”.

    Po kojącym śnie wzrok zatrzymała lampka sygnalizacyjna włączonego telewizora, której światło ułożyło się w literę „V”...victoria. Tak, bo cały dzień przebiegał z Bogiem Ojcem…

                                                                                                                                   APeeL

 

Aktualnie przepisane...

24.08.1991(s) ZA OFIARY RAJU NA ZIEMI

   Zmarznięty wszedłem do żony, ale w jasności ujrzałem na czym bazuje Szatan; spełnienie daje rozgoryczenie i zniechęcenie! Jego bronią jest „używanie życia z obiecywaniem szczęścia".  Wie, że w wypadku zdrady można popełnić samobójstwo lub nigdy nie zaznać pokoju w sumieniu. Wówczas znika i winę czujesz sam do siebie, a mała garstka prosi o Opatrzność Bożą.

    Nigdy nie zaznasz rozgoryczenia po wyrzeczeniu, odrzuceniu pokusy, wytrwaniu w dobrym postanowieniu, utrzymaniu czystości i ofiarowaniu cierpienia. Wówczas poznasz, co oznacza pokój serca i radość Boża, a nawet słodycz.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (24.05.2020) proszę Boga o uchronienie od pokusy seksualnej, która mogłaby sprawić zniweczenie wszelkich łask, a nawet odwrócenie się od wiary. Grzesznik może zostać świętym, a wspinający się po drabinie do nieba może wpaść do Czeluści. Czarownik zna wartość takich jak ja i niezmordowanie czyha, bo wyrywam mu dusze skołowanych lub grzeszników. 

   Ludobójca Stalin trwał w podobnej obsesji, ale na tle wilków; dlatego mordował najbliższych...była też czystka wśród lekarzy (zabił swojego).

   Myśl wróciła do mojej łaski wiary z przeogromnymi masami ludzkimi, którym demon podsuwa równość wiary objawionej z wymyślonymi bożkami. Nawet lud Boży jest na to nabierany, a szczególnie uznani za wielkich, którzy wyrządzają szczególne szkody. Oto Czesław Miłosz jest zafa­scynowany Simone Weil, która odrzuciła Kościół katolicki z sakramentami (Chrzest Św. i Eucharystie) i skręciła w lewo.

    Ponieważ dzisiaj mam dyżur w pogotowiu na kolanach zawołałem; „Panie Jezu, bądź dzisiaj ze mną!” Przez moje ciało przeleciała strzała miłości, a dusza zapragnęła modlitwy. Okaże się, że zostanie spełnione moje pragnienie spokoju z możliwością odmawiania modlitw, bo trafię na na trzy dalekie wyjazdy, a to sprawi, że ominie mnie przyjęcie około 20 pacjentów w ambulatorium!

   Życie w ciele ma swoje prawa i to jest kolizja, która będzie trwała do mojej śmierci (potwierdzam to dzisiaj 25.05.2020 r.). Większość pragnie raju na ziemi, a elementy nieba są tylko ukazywane; kawa, ciepło, słoneczko, ławeczka, pokój...nawet spod ziemi wylazł mój przyjaciel „misiek” i chciał lizać ręce z trzymanym w nich różańcem. Po moich prośbach dał się głaskać po łbie i pod pyskiem, a ukojony zasnął obok na trawie.

   Na początku dyżuru z włączonej telewizji popłyną obrazy z Synagogi, gdzie wszystko zatrzymało się na Starym Testamencie; świątynia, cześć dla Tory (z kupą prze­pisów ćwiczących oporny naród). Z wielką jasności ujrzałem „ślepy zaułek judaizmu”. Nic dla nich nie znaczy Męka Pana Jezusa i przerwanie zasłony w momencie Jego śmierci. Pozostało im prawo i rytuał!

    U nas jest to m i ł o ś ć...do Boga i ludzi! Nie ujrzysz tego bez działania Ducha Św. Moje uniesienie duchowe było tak wielkie, że zawołałem; „Jezu! Jezu!” Zaczęła się praca...

1. Właśnie znalazłem się u inwalidy bez nóg, który rzeźbi piękne figurki. Nad jego łóżkiem wisiał obraz Pana Jezusa z Sercem wznoszącego ramiona jak kapłan podczas konsekracji. Ten obraz ma 70 lat i „odnowił” się przed 40-laty. Naprawdę jest bardzo piękny, a jego obwód nadal jest stary (jakby na dowód). Już na początku dyżuru zostałem pocieszony…

2. Pacjentowi, który chwali się, że „oszuka każdego kapłana” wskazuję, że nie oszuka diabła!

3. Innemu radziłem, aby „nie brał świata takim jaki jest, bo diabeł go oszu­ka!” Nawet zdziwiłem się, bo ta rada tylko przepłynęła przeze mnie.

4. Następnemu zaleciłem odmówienie picia na chrzcinach, które powinny być bez alkoholu; „to nic, że większość robi to z alkoholem...ile skały trzeba przerzucić, aby uzyskać diament?"

5. Teraz jestem w małym raju na ziemi; las z dwoma domkami. Zapytałem gospodarza; „czy dzisiaj pochwalił Boga”? Podczas zabierania chorej żony potwierdził moje spostrzeżenie, że ten raj to ziemskie kajdany...słabe, typu powróseł słomianych, ale przy urządzaniu tego wszystkiego zapomina się o Stwórcy.

   Tak chciałbym dotknąć tę rodzinę...widzę i czuję normalnych, dobrych ludzi, ale dalekich od Boga, Matki i Jezusa! Jak przekazać im część mojej wiary?

6. Trafił się bogaty młodzieniec, który dał nam na lody i piwo.

7. Ponownie mamy wyjazd do W-wy z chorym ateistą (72 lata)...zdziwionym zagrożeniem życia. Upodobali sobie wioskę blisko nas, ale piękny szpital „dla wybranych” mają w stolicy. Jedziemy tam w wielkim upale, a ja przekazuję Panu Jezusowi to cierpienie („uświęcenie”)...aż zasnąłem.

   Jakże piękna jest stolica nocą, wszystko roz­świetlone, reklamy, pasy startowe lotniska, oświetlona wieża w Raszynie...namiastki raju! Tu liczy się długie i dobre życie...

   Przydały się drobne młodego pacjenta na płyny, krówki i lody dla personelu. Dziwne, bo w czasie powrotu mówiłem do nich, to co będzie w jutrzejszym czytaniu na Mszy św. Po powrocie do bazy trafiliśmy na ognisko, kartofle i kiełbaski!.

   Chwyciłem twarz w dłonie i z wdzięczności dodatkowo odmówiłem koronkę do św. Ran Pana Jezusa za dusze czyśćcowe. Ogień to piekło, ale także symbol zapalonego światełka i ciepła. „Panie Jezu przekazuję Ci rozpoczynającą się niedzielę...z moimi uczynkami i modlitwami”…

                                                                                                                                   APeeL