Idę na spotkanie z Bogiem, a wielka radość zalewa serce. To radość dziecka na które czeka tatuś, a tutaj Ojciec Prawdziwy. Jakże cierpi zbolałe serce Boga, które wciąż woła: „wróć synu, wróć z daleka, wróć synu Ojciec czeka”

   Pod garażem zapraszam znajomego, proponuję zawiezienie do kościoła i odwiezienie. Dusza wprost śpiewa i moją radością dzielę się z siostrą organistką.

   Dziwne, bo stoję pusty, nie docierają czytania, a w myślach sprawa zawodowa oraz polityka; Macierewicz, umówione(?) starcie Urbana z Ćwiąkalskim z wzorowym pogodzeniem się (pasowałaby telewizja Trwam). Trwa fałsz komunistów.

   Po Komunii św. zaczęła się przemiana: wszystko odeszło, a przez duszę przepłynął promień miłości oraz pragnienie pozostania w kościele.

  To cierpienie przypomina pragnienie dzieciątka, które dawno nie widziało swojego ziemskiego taty. Ja tego nie pamiętam, ponieważ ojciec do pracy wyjeżdżał o 5.00, a wracał wieczorem. Później rozdzieliły nas moje studia.

    Teraz siedzę w samochodzie i ze łzami w oczach słucham śpiewanego psalmu; „(...) Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze (...) dusza moja pragnie Ciebie, Boże (...) kiedyż więc (...) ujrzę oblicze Boże (...)”. Ps 42/41 2.3; Ps 43/42,3.4

     Organista z radia Maryja pięknie wyśpiewuje moją tęsknotę. Wprost chce się krzyczeć: „tylko nie zabieraj mi tej rozgłośni i nie mów, że tam nie lubią Żydów! Nic nie wiesz o Bogu, bo Żyd to wybrane dziecko, które nie chce Jezusa! Łzy tego ludu płyną teraz po mojej twarzy”!

To łzy stęsknionej za Bogiem duszy;

   „ Boże Ojcze! kiedy Ciebie ujrzę? kiedy się spotkamy?

     przecież nasze serca wyszły ku sobie!

     W Twoim Przybytku, przy Twoim Ołtarzu

     otrzymałem Chleb Życia, który rozerwał kajdany ciała,

     ale zwiększył tęsknotę za Tobą”.

    Tutaj wyjaśnienie. Przywiązanie do ciała, a szczególnie w jego kult oddala od Boga, który jest niepotrzebny. Komunia św. odrywa nas od ciała fizycznego, które zostaje „złamane”, a to sprawia połączenie ze Stwórcą. Bóg staje się bliski.

    W tym połączeniu pojawiła się słodycz w ustach i nadbrzuszu oraz pokój z pragnieniem spotkanie Boga. Pojawia się poczucie bliskości Pana i świadomość, że jesteśmy oczekiwani. To wywołuje chęć odejścia z tego świata („śmierci”). Normalny człowiek nie pojmie tego.

   Wraca wołanie: „Ojcze! Ty czekasz na mnie i na tych, których mam przyprowadzić. Jak i kiedy wrócę do Ciebie? Zostaw mnie tutaj dla Twoich spraw. Niech w płaczu trafię do zagubionych. Dzisiaj przekazuję Ci moje cierpienie rozłąki za tych, którzy powinni stać się Twoimi Dziećmi. Niczego nie pragnę, a mój los oddaję w Twoje ręce. W mojej „lokalnej ojczyźnie” nie chcą mnie, a nawet pragną zrzucić ze skały. Ty jednak wiesz, co czynisz, bo  ”jam Twój”, małe dziecko zalane łzami”.

    Jezus mówi w Ew. Łk 4, 24-30, że „/../ Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie /../”.

    Nawet zwykła pobożność budzi sprzeciw, a nawrócony pozostaje w pamięci ludzi jako „stary człowiek” i Słowo Pana w jego ustach jest niewiarygodne. Dlatego musi iść w inne miejsce. Prosiłem Pana o dawanie świadectwa i to się stało. Może przeczyta to ktoś w Afryce lub w Peru, a może w „chacie za wsią”.

    Teraz proszę: „nie trać czasu i podejdź do Pana Jezusa siedzącego w konfesjonale (zobacz obraz Vlastimila Hofmana „Spowiedź” XX), bo wszystko jest Prawdziwe w Kościele Katolickim.

    Bardzo lubię dzieci (symbolizują czystość duszy), a w domu uśmiecha się „mała czarna” z ciężarem niesionym na głowie („Misyjne drogi” nr. 2/2009).

   Mijają dwie godziny, a dalej trwa słodycz i ciepło w nadbrzuszu z bliskością Boga. Jak to przekazać? jakim językiem lub obrazem? Jak  udowodnić, że mamy Boga Ojca?

    Dziwne, ponieważ wzrok zatrzymały „Wyznania” św. Augustyna, które otworzyły się na ks. VI dziale XI; „(...) ile to czasu upłynęło od dziewiętnastego roku mego życia, kiedy zacząłem pałać pragnieniem m ą d r o ś c i (...)”.

   Powiem tak. Nie szukaj mądrości poza Bogiem. Wołaj do Ducha Św. Nie znamy godziny naszego odejścia, a dopiero po drugiej stronie  dowiemy czego tutaj zaniedbaliśmy. Nasze myślenie ogranicza świat widzialny. Wszystko, co nas przywiązuje do tego życia jest dodane.

    Ułóż sprawy wg hierarchii; u mnie Bóg, wiara, Msza św. i zaciekawienie dniem danym przez Boga. Zapamiętaj, że dziecko n i g d y  nie nudzi się ze swoim ojcem (to on wymyśla atrakcje). Tak samo jest z Bogiem Ojcem.

   To, co zadziwia mnie, nie jest ciekawe dla żony. Święty pyta; dlaczego szukanie tych radości odkładamy „z dnia na dzień”? dlaczego nie chcemy życia z Bogiem? To wynika z przekonania, że życie kończy się w momencie śmierci. Katolicy także pragną tego życia, nie wierzą w istnienie Nieba i wolą zesłanie.

    Na ten moment „mój” profesor św. Paweł mówi (Kor. 22-25), że; Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości. Nasza wiara jest głupstwem dla pogan, a to Mądrość Boga.

  Wykształcony wstydzi się wiary („wciskanie ciemnoty”, zacofanie), krzyża, modlitwy, spowiedzi, a szczególnie Komunii św. i uśmiecha się w potrzebie poświęcenia domu lub samochodu. 

    Doba z Panem kończy się drugą mszą. Po Komunii św. słodycz ponownie zalała duszę, a serce niewyobrażalny pokój, a właśnie przed samochodem przelatują gołębie. Ponownie wołam do Boga, a łzy płyną po twarzy;

    „Zapraszam Cię Panie do komnaty mego serca, rozgość się i zamieszkaj na stałe. To właśnie Królestwo Boże w nas samych. Nic więcej mi nie trzeba. Niech Twoja miłość otworzy mnie na bliźniego. Mało pragnie Twych słodyczy, natchnień i Słowa Prawdy. Jezu Dobry i Litościwy, Ty zawsze pomagasz.

  Panie! Ile jest każdego dnia udręk, pomyłek oraz oszukańczych sztuczek szatana z marnotrawieniem czasu i pokoju w sercu”.

   Na ten moment Bóg mówi do św. Katarzyny ze Sieny („Dialog”), że Najświętszy Sakrament, Chleb Życia daje ciepło boskiej miłości oraz dobrotliwość Ducha Świętego, którego Mądrość oświeca nasz intelekt i pozwala poznać Prawdę.

   To mówi Bóg do świętej (CXII), a mnie to  u k a z u j e. Moje świadectwa nie są sprzed wieków, ale „tu i teraz” wskazują na Istnienie Boga Żywego, który prowadzi nas każdego dnia. Nic się nie zmieniło, ponieważ Bóg Jest jakim Był.

    W ręku świadectwa wiary (książka „Duch Święty”); „(...) Nie od razu byłem „dzieckiem bożym” -  takim prawdziwym (...)”.

   Dzisiaj zastanawiałem się nad działalnością JP II. Zapisanie intencji dnia zajmuje wiele czasu. Jak czynił to nasz Papież? Ułóż Encyklikę, list, katechezę, a oprócz tego pielgrzymuj, prowadź państwo Watykan, normalne życie i jeszcze znajdź czas na modlitwy!

    Właśnie z włączonego telewizora płyną migawki z życia naszego następcy Jezusa. Łzy zalały oczy, gdy Jan Paweł II pochylił się w geście miłosierdzia nad Ali Agcą!

     To miała być intencja modlitewna dnia, a wyszła „grafomańska encyklika”, ale tyle wokół Reader’s Digest, że Bóg mi to wybaczy...                                                            APEL