Budzi Msza św. z Wadowic z okazji oddania nowego kościoła. Szukam taśmy do nagrania, włączyłem pierwszą z brzegu, a tam Ewa Błoch śpiewała. że: "życie zacząć chcę od nowa"! Och, jakże te słowa dotyczą mojej obecnej sytuacji...przecież dzisiaj zaczynam moje nowe życie!

    Podczas tego nabożeństwa w momencie konsekracji głos Jana Pawła II załamał się. Sprawiło to przeżycia tego momentu w rodzinnej miejscowości...w chwili oddania nowego kościoła z figurą Matki Bożej Fatimskiej! W moich oczach pojawiły się łzy, a nasze serca zostały połączone wspólnym uczuciem...razem łkały!

   Wczoraj prosiłem o to uczucie - dzisiaj Pan Jezus dał mi takie właśnie przeżycie. W serce wpadł smutek, który koi modlitwa i w tej sekundzie zrozumiałem cierpienia s. Faustyny pragnącej łaknącej Eucharystii.

   W moim sercu popłynie hymn pochwalny Chleba Bożego: "Św. Hostio, Chlebie Życia w Tabernakulum, Serce w sercu, Czysta Wodo dla ciała, Promyku i Ochłodo duszy. W takim momencie tęsknotę może ukoić tylko przyjęcie Ciała Pana Jezusa...nic więcej!

    Teraz zbieram na działce mak, a żona odmawia różaniec...serce moje przenika Boskość Jezusa: wszystko, co widzę chciałbym ofiarować Bogu. Oto piękna lilia...dla Matki Bożej!

   W czasie modlitwy napłynął obraz zdenerwowanego kolegi lekarza krzyczącego na pacjentkę. Do mnie napłynęło pouczenie: "że jestem skierowany przez Jezusa na świadectwo Jego Istnienia...tylko to się liczy!

   Nie wolno mi nawracać - starać się uczynić ich na moje podobieństwo! Dalej Jezus mówi: "Ja nie żądam od nich twojej wiary, tylko zmiany dotychczasowego życia...ty jesteś na to świadectwo!" Nieogarniona jest Mądrość Boża; kompletny ateista ma drgnąć...łapczywy na pieniądze ma zostawić ten proceder, a wahający się ma wrócić do Boga!

   Po południu napłynęło pragnienie modlitwy i tak w różańcu doszedłem do: "Zesłania Ducha Św.". Zły w tym czasie jątrzył: "jakże cenny jest papież, ponieważ nie ma kto spowiadać się...też chciałby przyjąć św. Hostię od kogoś wyższego!"

   Nie dałem się i zawołałem: "Duchu Św. zstąp na moją duszę i bądź w mojej duszy"...w tej chwilce odkryłem, że mogę o to prosić poza kościołem i poza przyjmowaniem św. Hostii. Nawet napłynęła informacja, że św. Hostia (Ciało Jezusa Chrystu­sa) oraz działanie Ducha Św. to: "różnorodność w jedności".

   Napłynęło działanie Ducha Św.! Wyciągnąłem dłonie w niebo, pojawiło się głębokie wzdychanie oraz moc Boża! Tak zrozumiałem jak można czerpać moc po modlitewnym zawołaniu! Wiem, że próba przewrócenia mnie nadejdzie i będzie straszna, ale wiem, gdzie mam szu­kać mocy!

    Dzisiaj jest spotkanie modlitewne młodzieży z całego świata (Częstochowa), a ja widzę ich umęczenie (problemy z ubikacją, zimno, obcość, dalekie miejsca, daleki dom)! Pomyślałem, że w dzisiejszej dobie takie zgromadzenie powinno odbywać się przy pomocy łączeń satelitarnych i wymiany młodzieży; zaproszenia losowe! Niech decyduje Bóg...jakże piękne byłyby modlitwy z różnych sanktu­ariów świata! Nigdy nie widziałem Lourdes, Fatimy...itd.!

   Tuż przed snem padłem na kolana wołając: "Boże Ojcze przyjmij moje podziękowanie...Panie Jezu dziękuję za Twoje dary, za św. Hostię i Tobie Matko dziękuję prosząc, abyś podziękowała w moim imieniu za Niebo, Aniołów i Świętych!"

   Z natchnienia otworzyłem pismo św. Jana od Krzyża, gdzie trafiłem na słowa do mnie, że moja dusza wyrwała się z części zmysłowej...tzn. nie cieszą mnie już uciechy ziemskie, ponieważ mam pokazane Królestwo Boże już tutaj (pocieszenia duchowe, Eucharystia oraz radość z odkrywania Stwórcy)!

   To prawda, ale zasmuciłem się, ponieważ to dopiero początek drogi! Dlaczego początek? Dlatego,że jestem w fazie pocieszania duchowego, a to oznacza nadejście ciężkich czasy i różnych prób!

                                                                                                                            APeeL