To cierpienie duchowe przeżyłem na wczasach w Zakopanem, gdzie miałem pokazaną rozłąkę z domem oraz z Panem Jezusem. Tam było mi źle, bo nie  mogłem siedzieć w nocy (jedno pomieszczenie), a nie potrzebuję żadnego wypoczynku ciała.

    W drodze do kościoła śpiewałem; „więc podaruj, podaruj mi Panie, słowa, które rzekłeś Magdalenie (...) tylko Twoje, tylko Twoje przebaczenie”.

   Z radia płynęła piosenka miłosna, a ja jej słowa skierowałem ku Jezusowi; „Gdybym  wiedział, że Ty będziesz mój to bym ci darował pierścionek zloty, własnej roboty”. Słowa naiwne, ale prosto z serca.  

     Na porannej Mszy św. łzy zalały oczy, ponieważ powołano wielką rzeszę sług Pana - w tym Szawła. Wprost widziałem wśród nich swoją osobę. Przecież Pan powołuje stale, bo Jego dzieło jest nieskończone. Wyznawców Jezusa pierwszy raz nazwano chrześcijanami. Nawet podczas zapisywania tego mam łzy w oczach.

    „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody. Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. Dusza tylko krzyczy: "Jezu! Jezu!! Jezu!!!”.

    „Gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta, albo do wsi (...) gdy dom lub miasto jest godne zostańcie tam”. W myślach moje miasto, które nie chce takich jak ja. Wokół niechętne zdziwienie. Nie ma z kim rozmawiać o Bogu, prędzej uda się z obcymi.

     Jak dobrze, że w tym momencie jestem sam na Sam z moją Ostatnią Miłością. Właśnie w tych świętych chwilach górale śpiewają; „Jezusku! mój Boże kochany”. Po chwilce wyrażają stan mojego serca, że; „Ja wiem, że życie to tylko chwila (...)  więc przez chwilę ze mną bądź (...)”.

    Dziwne, ponieważ podczas zapisywania tych przeżyć żona podała mi płytę ze spotkania JPII z góralami: „Ojcze nasz, Ojcze nasz”.

    Na Krupówkach pochylony staruszek gra na skrzypcach różne melodie. Jakże pasowałby tutaj zespół młodych (Ps 97): „Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry przy wtórze cytry i przy wtórze harfy, przy trąbach i przy dźwięku rogu na oczach Pana, Króla się radujcie”.

    A cóż jest na ulicy? To szum i plugawe gadżety typu „piwa i różańca nigdy nie odmawiam”. Tutaj naprawdę trudno kupić różaniec.

    Wróciłem na adorację Najświętszego Sakramentu; „Ojcze! moją radością są łzy naszej rozłąki. To ból serca rozrywanego miłością, smutek śpiewu dla Ciebie, to skrzypki tego dziadka”…

    Dzisiaj, gdy to edytuję (05.11.2014) w czytaniach był Ps 24 ze słowami: "O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam, żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu (...) stale się radował Jego świątynią".

    Nie zrozumiesz tego pragnienia bez łaski wiary. „Patrzy” wiz. Ducha Świętego i w pewnym momencie zostałem sam na Sam ze Zbawicielem, a w tym czasie z ulicy dobiega szum, głośne rozmowy i śmiech całych grup wczasowiczów.

  Nieprzyjaciel Boga jest niezmordowany. W pokoju czeka wnuczek i żona z pretensją, ponieważ zepsułem im plany. Idę za nimi, ale moje serce jest poza ulicą, zakupami, wyciągiem, Gubałówką, a nawet widokami oraz orkiestrą Peruwiańczyków.

     Moją atrakcją jest Bóg, bo reszta sama z siebie nic nie oznacza...           APEL