"Jedno jest Niebo dla wszystkich i jedno słońce nad nami"...

Krzysztof Krawczyk

   Jakże atrakcyjny jest każdy dzień mojego obecnego życia. Siedziałem w nocy, aby zapisać wczorajsze świadectwo wiary, aby rano nie mieć zaległości. Nie wierzyłem, że to się uda, ale wiedz, że zapisy są wynikiem pomocy Ducha Świętego, ponieważ sam z siebie nic nie mogę. To, co czytasz 5-10 minut wymaga bycia na Mszy świętej, zauważenia "duchowości zdarzeń" i samego zapisu.

   Zdziwiłem się obudzeniem o 5:55...w pierwszej chwili postanowiłem: "pośpię, pójdę do kościoła wieczorem". Nauczony doświadczeniem zapytałem: dlaczego zostałem obudzony o tej porze? Do tego tak delikatnie...jak matka swoje dzieciątko! Zrozumiałem, że z kościoła mam wrócić samochodem z żoną (wiatr, zimno).

   Po pobraniu leków i kawie wyszedłem z radością do garażu dziękując za wszystko Bogu Ojcu, a szczególnie za pomoc w prowadzeniu dziennika, który jest  ostatecznym celem mojego kończącego się życia. Nikt nie może tego uczynić...

   Nagle zrozumiałem przebieg wczorajszego dnia ze świętem Niepokalanego Poczęcia NMP! Zapomniałem, że w takim czasie Szatan działa z wielką mocą i tak było, ponieważ przeszkadzał w modlitwie, sprawił, że w braku snu przetrwałem dzień, ale zasypiałem na nabożeństwie różańcowym i Mszy św. wieczornej.

   Teraz, na nabożeństwie roratnym kilkakrotnie wzrok zatrzymywał obraz Pana Jezusa Miłosiernego oraz stacja drogi krzyżowej: Szymon pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi, a także Matka Boża Łaskawa. Czy to oznacza, że mam być miłosierny..niosąc krzyż Pana Jezusa, co sprawi otrzymanie następnych łask?

   Największa próbą jest miłosierdzie dla krzywdzących nas, ponieważ Szatan w pokusie podsuwa: "krzywdę", dochodzenie sprawiedliwości, postawienie na swoim, itd. To zarazem oznacza walkę, a przecież łaski Boga nie mają nic wspólnego z ziemskimi.

  To trudno wytłumaczyć, bo negujący istnienie świata nadprzyrodzonego opiera się na sprycie, wykorzystywaniu stanowisk, przewadze różnego typu, a na końcu na sile militarnej.

   Na ten czas Bóg Ojciec mówił do mnie przez proroka Izajasza (Iz 41, 13-20): "Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą". Ja wiem o tym, a właśnie dzisiaj św. Hostia ułożyła się pionowo wzdłuż jamy ustnej ("My" z Bogiem Ojcem) i utrzymywała się rekordowo długo sprawiając ekstazę. Nawet sam nie mogłem przerwać tego stanu, zresztą nie chciałem tego robić.

      Zobacz całe ciągi zdarzeń:

- idziesz za zaproszeniem na Mszę św. poranną...dziękując Bogu Ojcu

- odczytujesz "duchowość zdarzeń" w kościele

- poprzez Eucharystię dowiadujesz się, że Bóg Ojciec jest z tobą

- w zimnie wracasz z żoną robiąc zakupy, ku jej zadowoleniu

- ponownie dziękujesz za wszystko...

    Po powrocie do domu wzrok zatrzymał wyrzucony dodatek "Dobre chwile" oraz "Cuda i objawienia", które otworzyły się na art.: "Cieszy nas każdy kolejny dzień". To od razu nasunęło intencję tego dnia. Proponuję, abyś czynił podobnie i doszedł do wprawy w takim poddawaniu się prowadzeniu...

   Ja opisałem "błahostkę", coś głupiego i śmiesznego, ale przenieś to na sprawy fundamentalne dla ciebie, rodziny, ojczyzny i świata! Gdzie dochodzimy bez "bądź Wola Twoja"...

   Proszę cię uwierz, że życie według woli własnej jest błędem, mimo że mamy poczucie wolności: "róbta co chceta". Nie idź tą drogą, ponieważ prowadzi donikąd. Uwierz mi, bo do tego dochodziłem latami, dopiero teraz moje serce zalewa codzienna radość z dziękczynieniem za prowadzenie przez Boga Ojca.

    Tak  spełnia się zalecenie Pana Jezusa: "Dziękujcie za wszystko"!

                                                                                                                  APeeL

Aktualnie przepisane...

06.06.1994(p) ZA LEKCEWAŻĄCYCH ŻYCIE...

    Na dyżurze w pogotowiu nie zbudzono mnie, a byłem pierwszy na kolejce. Może był to wynik prośby do Pana Jezusa, aby nie opuszczał mnie. O 6:00 popłynie "Anioł Pański", a z odruchowo włączonego radia padną słowa piosenki śpiewanej przez Andrzeja Zauchę (zamordowanego 10.10.1991): "niebo błękitne zakochane w tobie" z pragnieniem zostania świętym!

   Do tego dojdą słowa rozrywające serce z piosenki Anny Jantar (zginęła w katastrofie lotniczej): "Nasz najpiękniejszy dzień". Nagle znalazłem się przy Sercu Matki Zbawiciela! Podziękowałem za wczorajszą ochronę, a pani Anna dodała: "Właśnie dzień, właśnie ten!"

   Tak, bo najważniejsza jest ta właśnie chwilka życia. Zapisuje te śpiewające z n a k i  "na żywo"...nie wiedząc wówczas dlaczego? To wyjaśniło się dopiero podczas opracowywania tego świadectwa wiary (06.12.2021)!

    Jedna chwilka życia może sprawić nasze wielkie kłopoty lub otworzyć nas na życie wieczne. Dlatego tak wielką wartość ma decyzja chwilki! Ludzi normalnych nie obchodzi świat nadprzyrodzony, w tym istnienie Królestwa Bożego!

   Zacząłem odmawiać Modlitwę Pańską: "Ojcze mój, który jesteś w niebie" i wcześniej poszedłem do gabinetu w przychodni (na piętrze). Właśnie przybył młody człowiek, którego poprosiłem, aby pomodlił się za swojego ojca i przybrana matkę (nie mają ślubu) oraz zamówił w ich intencji Mszę świętą.

   Innym mówiłem o naszym życiu i niebie, a radość Boża zalewała serce z towarzyszącą muzyką radiową. W pewnym momencie na poczekalni wybuchła kłótnia...poprosiłem do gabinetu cztery panie jednocześnie: ta "tylko" zwolnienie, ta do szpitala, a ta po recepty. Dopiero ostatnia wymagała badania.

   Nawał trwał nawał, w biegu zjadłem obiad (korzystamy z kuchni dla oddziału wewnętrznego). To wielka łaska, a posiłki są typu domowego...

   Teraz rozprasza dyskusja polityczna o lustracji z broniącym ten zbrodniczy ustrój! Na dodatek o 14.30 zgłosił się schorowany, który kupił dom w stanie surowym po sprzedaniu mieszkanie! Zobacz, co Szatan wyprawia w naszych słabościach! Natomiast ostatnim był pijaczyna, który wskazał na dzisiejszą intencje: za lekceważący życie.

   Podczas koronki do Miłosierdzia Bożego, którą odmawiałem w samochodzie ból zalewał serce! Wrócił obraz wczorajszego wypadku ze śmiercią koleżanki stomatolog...ogarnij cały świat strasznych zdarzeń, niepotrzebnych cierpień i goryczy bliskich. W tym bólu kupiłem trzy róże dla żony, ale w sercu chciałbym podarować je Panu Jezusowi.

   Po powrocie do domu Pan Jezus powiedział do mnie: "Jakże ja cię kocham! Jestem tak szczęśliwy! Przyzwyczajaj się do przebywania tylko ze Mną. (...) Ja i ty, ty i Ja! (...)  Uwielbiaj mnie. Odczuwaj moje serce w tej chwili i w tej godzinie".*

    Popłynie moja modlitwa, którą zakończę w kościele na zawołaniu Pana Jezusa: "Boże mój, Boże! Czemuś mnie opuścił"? W tym momencie usłyszałem, że Msza św. jest w mojej intencji oraz za ofiary wczorajszego wypadku! Ja wiem, że to było podziękowanie od Pana Jezusa. Nawet płynęły słowa o mojej miłości do Niego i prośba o łaskę pomocy.

   Prorok Eliasz (1 Krl 17,1-6) wykonał polecenie Pana ukrycia się: "będziesz pił z potoku, krukom zaś kazałem, żeby cię tam żywiły". Wówczas prześladowano i zabijano proroków...

   Psalmista wołał (Ps 121,1-8): "Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca. (...) On nie pozwoli, by się potknęła twa noga, ani się nie zdrzemnie Ten, kto ciebie strzeże. (...) Pan cię uchroni od zła wszelkiego, ochroni twoją duszę". Natomiast Pan Jezus przekaże (Mt 5,1-12) znane błogosławieństwa...

    Podczas procesji szedłem za Monstrancją, a pieśń eucharystyczna sprawiła, że moje serce zalewało pragnienie śmierci dla Pana Jezusa. Poczułem wielką moc w której nic nie mogło mnie przestraszyć! Żadnym językiem i żadnym obrazem nie można przekażesz tego!

   Za Panem Jezusem szła garstka, a za murem kościelnym było słychać szum tego świata z pędzącymi samochodami. Podczas litanii wołałem: "zmiłuj się nad lekceważącymi życie".

   Nie mogłem opuścić kościoła, siedziałem skulony, malutki...do końca śpiewu dziewczynek. Podczas powrotu nawet nie mogłem modlić się, a w telewizji  serwowali bzdurny teatr o jakimś proroku. Poprosiłem córkę, aby to wyłączyła, bo robią sobie żarty z Męki Pańskiej!

    Wyszedłem w smutku trafiając na niebo w gwiazdach, a przypomniała się rozmowa w aptece:

- Pan zostanie Świętym!

- Tak, ponieważ chciałbym trafić do Nieba!

   Powiedziałem to z serca, ponieważ dzisiaj mam szczególnie pragnienie powrotu do Domu Boga. Popłynie moja modlitwa z koronką do pięciu św. Ran Pana Jezusa w intencji tego dnia. Tak się złożyło, że w tym czasie przechodziłem obok oświetlonej figury Matki Bożej: "Jezu mój! Jezu!" 

    Na tym tle zrozum cierpienia Pana Jezusa i Ojca Prawdziwego oraz Matki Najświętszej...                                                                                                                 APeeL

*"Prawdziwe życie w Bogu" (Tom 1, str. 372)