Zdążyłem na rezurekcję (z łac. resurrectio – zmartwychwstanie)...właśnie ze Świątyni Boga na ziemi „wyszedł” Pan Jezus (kapłan z Monstrancją). Popłakałem się z zawołaniem:

    „Panie Jezu! Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie...zostań naszym Królem i chroń nas przed Szatanem oraz jego pachołami ze Wschodu z którymi zadawali się POlacy”.

    Napłynął obraz zaprzedanych fircyków: Radosława Sikorskiego na balkonie z Ławrowem oraz Donalda Tuska z Putinem przed i po zamachu w Smoleńsku.

    Dalej są to pełni nienawiści z opcji POlaków zaprzedanych lewactwu („prostakom” z lewej), szwabom i kacapom (globalistom) oraz kolorowej zarazie, którą reprezentuje złotousty o. Robert Biedroń. 

   W imieniu homolobby zapewniał, że dostaniemy „figę z makiem”...stuknięty na tle dyskryminacji „spółkujących inaczej” („ohydy w Oczach Boga”). Grzeszy taki, rozgłasza to na ulicach kraju katolickiego i dziwi się wzbudzaniem żałości.

   To przepłynęło w kilku błyskach. Co dla takich sprzedawczyków oznacza ojczyzna otrzymana od Boga Ojca? Ich ojczyzną jest zgniła UE. Może przebudzi ich kilka bombek jądrowych...wszystko zwalą na obecny reżim, który nie umiał miłować wrogów, bo tak zaleca Biblia. Podczas Parad Grzeszności oraz Rewolucji Ulicznic nawet nie mruknęli, aby nie narazić się bezbożnikom z UE.

    „Panie Jezu! Zmiłuj się nad naszym narodem, obecnie wybranym, bo nasi poprzednicy potraktowali Cię jako wroga ludu i bestialsko zamordowali, tak jest dalej z Twoimi wyznawcami”.

   Szedłem tuż za Monstrancją, a każde spojrzenie na Pana Jezusa Eucharystycznego wywoływało łzy w oczach. „Panie Jezu! Pęknie mi serce z miłosnej tęsknoty! Bądź ze mną w takich chwilach”. Nie mogłem nagrać więcej mojego krzyku do Zbawiciela, bo wokół byli znajomi, a dodatkowo skończyła się pamięć w dyktafonie. Ponadto - jako szpieg - nie mogę posługiwać się tak groźnym sprzętem, a jako chory psychicznie nie mogę „mówić do siebie”.

   W czytaniach będzie świadectwo Apostoła Piotra (Dz 10,34a-37-43), psalmista wzwał do Radości Bożej z powodu Zmartwychwstania Zbawiciela (Ps 118)...jakby ode mnie, że: „Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana”. Św. Paweł zalecił (Kol 3,1-4): „Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi”, co wynika z moich zapisów. Natomiast w Ew. (J 20, 1-9) będzie relacja o pustym grobie Pana Jezusa.

   Kapłan podniósł problem nie rozpoznawania Pana Jezusa Zmartwychwstałego przez tych, którzy z Nim przebywali. Moje uwagi...

1. Pan Jezus Zmartwychwstał z Ciałem...cudownie stworzonym z niewiasty i Ducha Świętego! Takie też były Narodziny („przeszedł przez powłoki Matki Bożej”). Nie było ludzkiego porodu w bólach, brudzie i krzykach położnych, a nawet ich przekleństwach.

2. Zbawiciel Zmartwychwstały pojawiał się w ciele odmienionym (w różnych miejscach) i  był rozpoznawanym dopiero po rozmowie...dlatego nie rozpoznała Go Maria Magdalena.

3. My zostawiamy trupy, ciała otrzymane od rodziców i przechodzimy do świata nadprzyrodzonego jako dusze. Nie mówi się o tym, a dzisiejsza Nowenna z odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego wypada: „za dusze pobożne i wierne”...

   Eucharystia zamieniała moje ciało fizyczne na duchowe (w dychotomii). Serce zalało skupienie, dopiero teraz chciałbym tutaj zostać. Podczas trwania na kolanach mój wzrok przykuł palący się płomyk na posadce kościoła.

   Sam nie zauważyłbym tego odbicia Paschału dającego Światło Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Pomyślałem o Orędziach do Żywego Płomienia (znajdź w internecie), a w moim wypadku jest to posługa w przekazywaniu Światłości Bożej.

   Zważ na możliwości „mowy Nieba”, a z tych dwóch słów (tak napisanych) zaocznie stwierdzono u mnie chorobę psychiczną, bo „mówią do mnie”. Zobacz ciemnotę duchową i nieuctwo psychiatrów radzieckich.

   Proboszcz wrócił do „kręcenia beki” (żartów) w sensie, że „jest wyczesany” (fajny). Na moją uwagę odpowiedział, że trzeba się cieszyć ze Zmartwychwstania Pana Jezusa. Zauważę, że Radość Boża nie ma nic wspólnego z naszą...

    Zobacz, co sprawia takie rozproszenie, bo po wszystkim zapytałem znajomego dlaczego nie został wymieniony w podziękowaniach, ale nie kapował, a ja nie wiedziałem, że jest głuchy. Zarazem ma wygodę, bo żona jest gadatliwa...

   Po zapisie wyszedłem odmówić w tej intencji moją modlitwę...

                                                                                                       APeeL

 

 

Aktualnie przepisano...

01.12.1990(s) ZA PACHOŁÓW...

    W śnie byłem świadkiem zderzenia pięknego „rządowego” samochodu (szeroki, jasny z szeregiem świateł)...ze zwykłym śmiertelnikiem, który dodatkowo był pijany. Dziwne, bo przy mnie pojawił się Wojciech Jaruzelski...jego prezydentura wygasa (22 grudnia 1990).

    Dzisiaj będę miał „przypomnienie” jak żyje człowiek n o r m a l n y. Przyjmuję pacjentów, dyskutuję, robię zakupy, przeglądam prasę, bo pasjonuję się polityką oraz tym, że pan Zdzisław Najmrodzki (Najmro) spokojnie okrada (70 razy) sieć sklepów Pewex, „wydaje” wspólników z MSW, 29 razy ucieka Milicji Obywatelskiej.

    Teraz, gdy to przepisuję (Wielka Sobota 16.04.2022) już wiemy skąd dzieciaczki takich w wieku 30 lat mają wille i Mercedesy. Zdradził to W. W. Putin, a ja już dawno radziłem, aby spokojnie jeździł sobie po świecie i pełen chwały wspomagał potrzebujących. Nie czyta mojego dziennika i dał się nabrać Szatanowi, który podsunął mu władzę nad światem.

   Natomiast Joseph Goebbels, Jerzy Urban, Rzecznik Stanu Wojennego otrzymuje też 13-tą emeryturę i puszcza filmiki obrażające rządzących i wiarę katolicką (przebiera się za biskupów). To zwolennik „kłamstwa powtarzanego, które stają się prawdą”.

   Powinno ogłosić się stan wojenny, skonfiskować majątki pachołkom Moskwy z pozbawieniem ich prawa bycia Polakami. W ich pałacach umieścić ofiary opętanego Wołodii. Proste, proste. To nie jest żaden odwet, ale głoszona przez nich sprawiedliwość dziejowa (wyrównanie krzywd wyrządzonych narodowi lub pewnej grupie społecznej).

    Trwa akcja wyborcza na prezydenta RP. Bezpieka wystawiła uśpionego agenta Stasia (Stana) Tymińskiego pochodzącego ze wsi Tymianki-Pachoły (27 stycznia 1948 r), biznesmena, a w tym czasie nawet budki z lodami nie mogłeś prowadzić.

   To „kandydat znikąd” szczycący się tym, że „jest spoza układu”. Gość przyjechał z tajną teczką jak Leszek Miller z Moskwy. Nazwa wsi dała dzisiejszą intencję modlitewną.

   Żona wyszła wyrzucić śmieci o 20.30, wyglądała bardzo ładnie...w mojej kurtce. Czy to sprawiło zjedzenie przez nas podarowanej ryby? Tajemnica kulinarna: trzeba rzucić na patelnię, nie żałować oliwy i piec na małym płomieniu przez godzinę!

- Szkoda, że oddałeś tę rybę (był drugi ofiarodawca)...

- Nie szkoda, nawet gdybym miał głodować...

   W wyobraźni ujrzałem pacjentkę z rodziną spożywającą tę rybę! Nagle z wielką mocą wróciła do mnie tęskna miłość za Panem Jezusem.

„Jezu, mój Jezu...

Panie Ostateczny i Najdelikatniejszy.

Ty, który patrzysz co zrobię, co mówię i co myślę...

Jezu mój, Jezu.

Ty Jeden możesz sprawić, że moje siły nie zostaną zmarnowane...

Ty wiesz, że nie jestem za odwetem, ale za sprawiedliwością, biednymi i opuszczonymi.

Ty, Jezu...Jezu zawsze byłeś za takimi!”...

    W ręku znalazł się „Dzienniczek” s. Faustyny ze słowami Pana Jezusa do mnie: „za wierność, z jaką towarzyszyłeś Mi w Męce i Śmierci: śmierć twoja będzie uroczysta i będę ci towarzyszył w tej ostatniej godzinie”. Prosiłem o to i Pan Jezus odpowiedział mi w tej chwilce! „Jezu mój, Jezu!”

   Dalej trwała normalna „wolna” sobota. Spożywasz, popijasz, dyskutujesz, śmiejesz się, drażnisz żonę, uciekasz do kuchni, bo tam są jeszcze dwa piwa!

                                                                                                                APeeL