Z krótkiego i głębokiego snu zrywają do porodu. Na dalekim wyjeździe trwała moja modlitwa z przepraszaniem Pana Jezusa i dziękowaniem za otrzymywane łaski. Prosiłem o pomoc w „odgradzaniu się od świata” i kontaktowaniem się „ze stworzeniami - tylko w potrzebie”. Tak chciałbym ułożyć jakiś piękny wiersz o Sercu Pana Jezusa, który był „cierpliwszy od kamienia!”

    Ponowny sen przerwało walenie do drzwi piwnicznej izby (taki mamy pokój lekarski)...z wezwaniem do nieprzytomnego. Szum silnika, migające światła, mżawka ze śniegiem...przysnąłem na chwilkę i znalazłem się na korytarzu, gdzie psychicznie chory maltretował sąsiadów.

    Podczas wątpliwości czy mam brać wolny dzień w przychodni napłynęła pomoc: „musisz złapać równowagę”. Jakże jest to wspaniała rada: „złapać równowagę!” Do tego potrzebna jest cisza i oderwanie się od chorych. Pojawiły się przeszkody od demona: prywatna wizyta! Pan daje wolny dzień, a szatan podsuwa zarobek.

    Zły świat niewidzialny nie znosi naszej równowagi, wyżej pokoju, a najwyżej Pokoju Bożego! Po załatwieniu wizyty śpiewałem: „Tyle jest serc wciąż czekających na Ewangelię”. Pan wskazał, że pragnąc złapać równowagę muszę modlić się nieustannie, bo to sprawia: wyciszenie myśli, pragnień z odgrodzeniem się od świata zewnętrznego. Drugi moment to radosne wykonywanie swoich obowiązków...z wdzięcznością. Ta łaska jest pokazana w cierpieniach bezrobotnych.

    Pan wprost mówi, że „mam czuć się jedno” z innymi w Duchu Św.! Wszystko, co Boże jest proste i piękne! „Ojcze nasz i „Zdrowaś Maryjo”. W czasie kąpieli napłynęło do mnie: „święty mąż”...uśmiechnąłem się, a zarazem przypomniał się - tak określany przez pacjentów - włoski lekarz.

   Padłem na kolana i odmawiałem moją modlitwę za kapłanów z prośbą o miłosierdzie, ponieważ czynią tak wiele dobra...dlatego na nich spada tyle pokus. Pokój przerwała żona przejęta jakąś dyskusją - sam zobacz diabelstwo! Proszę ją, bo dyskusja dzieli ludzi i wywołuje złość...to nie jest od Pana Jezusa, który był pokorny do końca.

    O 15.00 smutek zalał serce, bo świat nie chce Zbawiciela. „Panie Jezu! Nadal nie chcą Ciebie. Świat nadal kocha złudzenia: władzę, seks i posiadanie...ciemność, obłudę i przemoc Jezu mój. Panie czyń ze mną, co pragniesz, bo ktoś musi o Tobie świadczyć!

    Jezu mój! Jakże to wszystko jest proste, jak jasne - czy można to prościej pokazać? Bóg Ojciec dał mi wielką łaskę - Ty musiałeś umrzeć w Męce, abym mógł uzyskać życie prawdziwe. Jezu mój, Zbawicielu: „Wykonało się!”

- Dlaczego tak wielu wybiera śmierć?

- Sprawia to Szatan...napłynęła odpowiedź!

    To prawda, bo droga do Nieba została otwarta, ale przy wrotach stoi wróg człowieka, który pragnie śmierci prawdziwej każdego.

- Zły kieruje się wrogością do nas...nienawidzi nawet siebie samego? Dlaczego?

- Ponieważ sam chciał być bogiem!

    Znamy to: bożek Lenin i Stalin z ich wyznawcami.

- Dlaczego ludzie odrzucają Prawdziwe Życie?

- Dlatego, że nie chcą nieść Krzyża!

    W telewizji młodzież dyskutowała o aborcji, mówiła o seksie i przyjemnościach. Jakże chciałbym tam być i młodym dziewczynom powiedzieć, że: "dobrze wiecie, że nie uzyskacie pokoju w sercu z życia seksualnego nie związanego Sakramentem! Ciało to świętość, mieszkanie duszy”.

     Później pokazano życie ludzi na dworcu. Nagle znalazłem się wśród tych biedaków, tam też jest Pan Jezus. Ludzie śpią wprost na posadce, często zrywani przez policję, nie mają swoich domów, łóżek, brak im jedzenia, alkoholu, umycia się. Właśnie tam jestem z nimi jako „święty doktór”.

   W smutku szedłem spać...mam własne łóżko, żonę, mieszkanie, oazę miłości. Naprawdę nie wiem dlaczego Bóg jest dla mnie tak dobry?!

                                                                                                           APeeL