W książce Tadeusza Kotarbińskiego "Hasło dobrej roboty" trafiłem na dział: Agonistyka. Nazwa pochodzi od współzawodnictwa w zawodach (agonach) w starożytnej Grecji. Tam są opisane zagadnienia "ogólnej teorii walki (...) z przeciwnościami, które wyzwalają dodatkową energię i pomysłowość (...), gdy znajdujemy się w sytuacjach przymusowych (...)".

   Dla mnie jest to działanie człowieka negującego nadprzyrodzoność. To wielki błąd, bo pokładamy ufność w sobie lub innych.

    Podczas snu dwa razy napływało ostrzeżenie: "pamiętaj, aby nie oszukał cię szatan!” Grałem w karty z przegraną i zapytaniem: po co brać dodatkowy dyżur? Pojawiła się osoba kolegi dyżurnego oraz trafiłem na zamieszanie w przychodni (jak się okaże nie zawiadomiono rejestracji, że mam wolny dzień w przychodni). Ktoś daje mi forsę, a na wyjeździe jestem w biednej chatce wiejskiej. Pojawiła się Biblia! Zapisuję to jako dowód na "sny do przodu".

    Tuż po przebudzeniu - w słabości ciała - rozpoczął się bój duchowy,

1. Napadła mnie pokusa bycia z żoną...zarazem miłość do Pana Jezusa! Padłem na kolana i trzy razy przeżegnałem się wodą święconą od s. Faustynki...

2. Demon zalał mnie zwątpieniem: "te wydatki na krzyż, po co palić lampki w dzień, gdy jest widno i modlić się, przecież to nie ma sensu". "Ojcze oddaję się Tobie całkowicie i dzisiaj wybieram świadomie Ciebie"...

3. W tym czasie głośno pracowała lodówka w której brzęczały butelki (zachęta do "wzmocnienia się"), pojawiły się  straszliwe rozproszenia, które zniweczyły możliwość modlitwy!

4. Napłynęła też osoba "towarzysza" do którego w wyobraźni mówię: "dałem panu zwolnienie lekarskie, a pan chodzić za mną?"

   Jako wzmocnienie ujrzałem osobę o. M. M. Kolbe umierającego w celi śmierci oraz starca Symeona, który unosi malutkiego Jezuska i raduje się! Moje serce zalała podobna radość. Zwycięstwo!

   Na jawie będę u babci, która wcisnęła mi pieniądze do kieszeni, które oddałem przy wyjściu małej rudej wnuczce! W świetlicy zespół grał w oczko, zabieraliśmy rodzącą (stąd w śnie otwarty tył karetki), czytałem też Biblię o przymierzu Abrama z Bogiem Ojcem! To były prawdziwe zmagania z niedowiarstwem...

    Teraz nie dziwię się zagrywkom Szatana...

- wypadł mi różaniec (dobrze, że go nadepnąłem)

- zapaliłem lampkę pod krzyżem, bo lubię ten widok, gdy przejeżdżamy karetką

    W pierwszej chatce zaleciłem smutnej babci: "uciekanie do Jezusa...do Jego Bolesnej Męki" (miała taki obraz nad swoim łóżkiem). Teraz pędzimy z porodem, który jest "tuż..tuż!" Nie boję się, bo na stażu byłem przy każdym (jako obstawa z oddziału noworodków). Poprosiłem Matkę o pomoc, bo robi się wówczas bałagan w karetce.

   Zamiast odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego zacząłem dyskutować, a po ujrzeniu tego zawołałem: "przepraszam Panie Jezu, Matko Boża spraw, aby wielu dobrych ludzi odnalazło Syna Twego, gdzie sami trafią?"

    W tym czasie z włączonego magnetofonu popłyną piękne nagrania z poczuciem, że Matka Boża cieszy się ze mną w Niebie, bo tak mało pamięta o Niej.

    To pocieszenie duchowe nastąpiło przed programem IV PR, gdzie trafiłem na dyskusję kapłana katolickiego, buddysty, redaktora i młodego człowiek...o ascezie.

    Przypomnę, że jest to;

1. «umartwianie się w celu osiągnięcia doskonałości lub zbawienia duszy»

2. «wyrzeczenie się przyjemności i wygód»

3. «prostota i oszczędność wyrazu, surowość formy»

    Nie mogli znaleźć przyczyny nienawiści do takich ludzi. Dla mnie jest to proste, ponieważ Przeciwnik Boga nigdy nie zaleci postu duchowego (tylko zadręczy wegetarianizmem, głodzeniem się pod kontrolą lekarza, itd.).

   Po czasie zorientowałem się, że to był problem podsunięty przez Szatana, bo chciałem do nich zadzwonić i całkowicie straciłem pokój w sercu. Z opresji wyrwała mnie Matka...wyjazdem do ponownego porodu! Zarazem przypomniały się dwa ostrzeżenie ze snu przed oszu­stwem szatana!

    Po powrocie z wyjazdu szatan zaczął swój taniec, a wiedz, że Aniołowie i demony nie znają zmęczenia. Podsuwał mi mi seks z pięknymi chwilami oraz zapewniał, że "wytraci resztę moich wrogów!" To było wyraźne judzenie, abym wpadł w rozmyślanie o nich.

   Nie wolno dyskutować z upadłym Archaniołem o nadprzyrodzonej inteligencji, ale po skończonych modlitwach powiedziałem, że "moc Pana Jezusa wyraża się w słabości, cierpliwym przyjmowaniu cierpień...nie wiem jaki los wyznaczył Bóg Ojciec wszystkim, którzy mnie otaczają? To Jego Tajemnica, a ja nie będę prosił o niszczenie wrogów, bo właśnie przez nich trafiłem do Niego!"

    "Ojcze przepraszam, że nie zachowałem ostrożności i zlekceważyłem pokusę". Zacząłem czytać Biblię, a demon sprawił, że zbiłem małą żarówkę. Na ten czas Ewa Błoch śpiewała: "dobre jest serce o zmierzchu, dobre jak woda i chleb"...

                                                                                                                  APeeL