Córka przebudziła mnie lataniem do WC po środku przeczyszczającym. Tak jest dotychczas, gdy to przepisuję (05.07.2022) z balansowaniem na granicy śmierci. Nawet nie chce, abyśmy za nią modlili się (o uzdrowienie).  

  Padłem na kolana z wołaniem: "Panie Jezu cóż to dla Ciebie zamienić głupotę na mą­drość, a najmądrzejszemu wykazać jego zaćmienie". Z twarzą w dłoniach zrozumiałem potrzebę przyjęcia cierpienia za córkę, bo inaczej zostaniemy ukarani...nie uzyskamy nagrody! Ona to rozumie, ale jest słaba. Większość nie rozumie słowa "przyjąć", a Pan Jezus wszystko pokazał podczas Bolesnej Męki!

   Dla mnie to śmiesznie prosta "próba", którą musisz przeskoczyć - każdy ma inną o różnym stopniu trudności! Zrozum - nie ma  i n n e j Drogi do Nieba! Takie cierpienia trzeba uświęcić, przekazać Matce Bożej lub Panu Jezusowi. 

   W ciemności kuchni, bo nie mam własnego pokoju popłynie koronka UCC w intencji tego dnia. Wczoraj przed snem oglądałem film dokumentalny o wymordowaniu przez Japończyków - w czasie II Wojny Światowej - około 20 milionów Chińczyków.

   W ułamku sekundki pojawiły się dwa obrazy: Pana Jezusa po Zmartwychwstaniu z rybą na ognisku i Jego Wniebowstąpienie. Wprost stałem z uczniami oglądając to rozstanie z powrotem Zbawiciela do Ojca! 

   Na ten czas Szatan w próbie podsunął mi inwigilację (moje cierpienie) z rozmawianiem z sobą...

- dano panu rozum i umrze pan w tym stanie...jako agent?

- chce pan zwol­nienie lekarskie,aby za mną chodzić?

- panie ja znam te sztuczki, co pan! Napłyneły obrazy agentów opowiadających kawała przed stanem wojennym!

- dlaczego tylu ludzi tkwi w bolszewickim fa­łszu?

   Nawał w sercu potwierdzają działania zewnętrzne ("naloty to­warzyszy")...nagłe spotkania w różnych miejscach. To jest przykre, ponieważ biorą w tym udział także ludzie śmiertelnie chorzy (niepewni dnia ani godziny).

   Nie wiem, co mnie czeka, ale boję się, tym bardziej, że miałem dwa sny...oto wchodzę na wyspę i trzymam dzieciątko w ręku, a listonosz wręczał mi list. Mój wzrok zatrzymał się na koronie z cierni na głowie Jezusa Frasobliwego. Podczas jazdy samochodem napłynęło zapytania: "co czynił Pan Jezus, przecież tak samo był dręczony przez bezpiekę świątynną? Ty Panie Jezu byłeś cichy i pokornego serca". W tej sekundce zrozumiałem, że to współcierpienie to wybranie! Poprosiłem Boga Ojca: "oddaję się Tobie całkowicie...bądź Ojcze we mnie".

   Strach jest uzasadniony, bo dzisiaj mam dyżur w pogotowiu, a wszystko może się zdarzyć. W ciszy pokoju lekarskiego padłem na kolana i popłynie zestaw pięknych modlitw (podarowała mi pacjentka) do Aniołów Stróżów: "Aniołom Swoim dał rozkaz o tobie" (Ps.90).

    Jakże pasuje na tę chwilkę...

"Wszechmogący, Wieczny Boże w Trójcy Jedyny (...) padam przed Tobą na kolana

Ojcze, Synu i Duchu Święty!

Bądź pochwalony i uwielbiony na wieki

Święty, Mocny i Nieśmiertelny Boże!

Wszyscy stworzeni przez Ciebie ludzie

niech Cię kochają i adorują!

Maryjo! Królowo Anielska!

Błagająca Wszechmocy! Pośredniczko Łask!

Matko!

Skieruj moje błagania do Tronu Najwyższego, abym doznał łask, pomocy i ratunku". To piękne wołania oraz wezwania do Aniołów Stróżów. Kto to ułożył i z jakiego natchnienia"? I jeszcze przepiękne wołania:

   "Św. Michale Archaniele. Ty otrzymałeś od Boga siłę i moc do zniszczenia pokorą pychę sił ciemności (pokorą pychę!), "cichy i pokornego serca...to droga do zwycięstwa we wszystkich próbach (to płynęło od rana!) Błagamy Cię, dopomóż nam w osiągnięciu prawdziwej pokory serca!

  Św. Gabrielu Archaniele...otwórz uszy nasze na najcichsze upomnienia i przyzy­wania miłującego Serca Pana Jezusa. Dopomóż w trwaniu w świadomej gotowości!

   Św. Rafale Archaniele...zrań nasze serca ogniem miłości Bożej!"   

   Popłakałem się, bo teraz wiem, co oznacza dar oddzielnego pokoju lekarza dyżurnego pogotowia! W krótkim czasie stałem się innym człowiekiem - pełnym mocy i pokoju. Na ten czas z kasety smutno śpiewał lud do Matki Limanowskiej: "co na drogach Jasno Świecisz". Popłyną też słowa modlitwy, która pasuje w tym momencie i daje pocieszenie: "Aby trudy codziennego życia nie załamały w nas wiary i ufności w Twoją Matczyną Opiekę...o którą Cię prosimy!"

   Wraca myśl do modlitwy wcześniejszej "abyśmy nie przestali szukać Boga w tęsknocie, żalu i miłości (...) szukajcie w nas łez Waszej Królowej, które za nas wylała". Na ten czas śpiewała niewidoma Ewa Błoch z darem prawdziwej łaski wiary, a nasze serca przenikały się. Tego nie można opisać żadnym językiem.

   Jak wielkie jest teraz moje zadziwienie, ponieważ ks. Paweł Piotrowski mówił o zdradzie Judasza: "zgrzeszyłem wylawszy krew niewinną"...to jakby w ramach tej intencji.

Dzisiaj pracuję w trzech miejscach (jeden budynek):

- dyżur w pogotowiu ratunkowym

- oddziale wewnętrznym, gdzie wezwano mnie (brak jest lekarza dyżurnego)

-  w przychodni (krótki dyżur)...

   W czasie pobytu na sali kobiet...miałem tylko jedno pragnienie: mówić o Panu Jezusie i Matce. Jeżeli ktoś otrzyma moja łaskę to wie, że nie ma nic ważniejszego na świecie niż zbawienie! To pragnienie przepłynęło przez serce, lecz w tej chwilce...muszę pomagać chorym, bo pacjentka ma duszność, inna bóle, a trzecia nie wzięła swoich leków z domu.

   Pan zawsze spełnia każde pragnienie duchowe, a szczególnie związane z tęsknotą za Nim! To zauważyłem wielokrotnie, ale mało ludzi ma takie. Po powrocie po kilku godzinach jedna z pacjentek dziękowała mi, a ja w pogodnym nastroju mówiłem o naszym dalszym istnieniu, wygnaniu ("głupocie pragnienia długiego życia") i o Jezusie.

    Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji" "obsesyjnych morderców", wszystko potwierdziła "duchowość zdarzeń"...nawet przed chwilką w znalezionym piśmie była wzmianka o takich mordach!

   Teraz czas radości, która powiększa wyjazd do porodu...z pasującą cz. radosną różańca oraz Koronka Pokoju. "Panie Jezu przekazuję Ci to dzieciątko i wszystkie dzieci urodzone w czasie jego przyjścia na świat...proszę o ochronę tych dzieci na całym świecie z ich zbawieniem! Dziękuję za pokój w mojej ojczyźnie oraz za Kościół Jedyny i Prawdziwy"!

   Każdy, kto otrzyma moje Światło z łatwością to ujrzy... wówczas niepotrzebne są żadne atrakcje, nawet w czasie nabożeństw, ponieważ liczy się tylko nasz Bóg Ojciec Wszechmogący, a także Wszechatrakcyjny.

   Trwa ulewa, migają światła samochodów. Płynie właśnie "Odnalezienie Pana Jezusa", a moje serce zalała tęsknota za rozmową z 11-letnim Jezusem. Oczy zalały łzy, ponieważ z tym chłopcem mógłbym rozmawiać o naszym Wspólnym Ojcu. Ja mam właśnie mówić o Ojcu, tak jak Pan Jezus, mój Brat!

- Śmieje się pan z mojej rady, aby o pomoc udać się do Matki Bożej (palenie)?

- Pan uczestniczył w uzyskaniu zbawienia przez zmarłą,,,pokażą później to panu (kierowca czekał na chorą, która spowiadała się 2 godziny, zmarła za 2 dni, a była ateistką do końca)!

   Ginie młody człowiek, a ja pomagam w przekazaniu inf. jego ziemskiej matce z zaleceniem wcześniejszej modlitwy do Matki Bożej, aby objęła ją Swoją Opieką w tym momencie.

    Tak skończył się ten dzień...

                                                                                                                        APeeL