Zrywa ostry dźwięk budzika, ciało obolałe i zniechęcone. Mój Anioł trzy razy zachęca: "wstań"! Ktoś normalny zaśmieje się, ale ja nie będę się dziwił, ponieważ też byłem n o r m a l n y.

    Wstałem i z trudem płynie "Anioł Pański". Jak wielkim darem Boga Ojca jest toaleta ciała: mycie zębów, golenie, kąpiel, krem, pachnidła. Przelatują obrazy z obozów w Jugosławii i domy, gdzie bieda, brak wody i ziąb!

    Nagle - podczas rozmowy z żoną - napłynął Pokój Boży. Przerwałem rozmowę, uciekam do siebie, bo absolutnie niemożliwy był kontakt fizyczny...z delikatnym, zapraszającym "nie" z ponowieniem natchnienia do modlitwy.

    Po moim zapytaniu o intencję natychmiast napłynęło, że: "za niszczących siedziby lu­dzkie" z obrazami równania wszystkiego z ziemią w Jugosławii i przekazach dzieci o bombardowaniach miasta. Teraz, gdy to przepisuję (2022) mamy powtórkę na Ukrainie.

   Nagle podczas modlitw porannych napływa obraz Mądrości Ojca...danie wielkich i bardzo mocnych przeciwników Kościoła Katolickiego! W sekundce zrozumiałem, że jest to bardzo słuszne...wprost musimy dziękować "za wrogów wiary"! Masz wolną wolę: w y b i e r a j! Zobacz....

I) Bóg Ojciec, Pan Jezus, Matka Boża, Kościół Katolicki z hierarchią, dary Nieba z Eucharystią...Pokój Boży, Prawd, Wolność, Prawda, Sprawiedliwość, Równość, Boża Mądrość...

II) Wrogie mass-media, gdzie "Gazeta wyborcza" na stronie "świątecznej" dała szyderczy wiersz: "Matkaboska", całe masy prześmiewców, świadomych i nieświadomych wrogów wiary, niewierzących w życie wieczne, szukających atrakcji ziemskich...

    Teraz, gdy spożywam atrakcyjne śniadanie zrozumiałem jak dobry był wczorajszy chleb...sam chleb! Nigdy nie smakował mi tak jak wczoraj! To cud, który nigdy się nie nudzi, a reszta jest do niego dodatkiem.

    Napłynął słuszny strach przed wojną, co w realu pokazuje wojna na Ukrainie (gdy to przepisuję 2022). Wielu mówi o tych wydarzeniach, ale nic nie czują, chy­ba, że przeżyli to sami. Towarzyszy mi obraz Jezusa na krzyżu pod przepięknym daszkiem.

   Dzisiaj specjalnie chciałem opisać (jakoś wyrazić): czym jest Pokój Boży? W skrócie jest to pokój w duszy, który promieniuje na ciało. Trudno to przekazać, ponieważ my znamy tylko pokój ludzki (czyli brak wojny, kłótni, itd.).

    Z programu "Słowo na dzień" płyną piękne słowa o modlitwie w których padnie stwierdzenie: na moje wołanie Pan mówi "Oto jestem"...

  • Trudności w modlitwie (babuszka 80 lat) sprawia pani zły...on właśnie myli wszystko i na pewno chce wmówić pani sklerozę, że "ty już nie możesz się modlić, mylisz się...przecież Pan Bóg może się pogniewać na taką modlitwę"! Uśmiecha się - może tak było naprawdę? Trzeba odczytywać intencję dnia, a awarią wody i dachu domku nie martwić się, przecież sekundowy obraz z Jugosławii wszystko pani tłumaczy.

  • Proszę moje zalecenia potraktować bardzo poważnie...post jest dla pani - jedynym lekiem (przeciążenie kręgosłupa, duszność, nadciśnienie, ale niech pani spróbuje uczynić to od strony duchowej...w jakiejś intencji, a schudnięcie będzie produktem ubocznym. Może pani upaść, ale Pan Jezus pokazał, że padał 3 x i szedł do celu dla naszego zbawienia! Wielu szuka drogi i pani ma tę łaskę z Nieba! Ja tą drogę odnalazłem! Ilu szuka? Ja dwa lata temu pozwoliłem córce na bezcelowy tygodniowy post, w Sowietach nawet poszczą cały miesiąc, diety życia i najróżniejsze, leki...to po to, aby ludzie nie pościli, ponieważ zły zna wartość postu, modlitwy i wyrzeczenia!

  • Nie wołać w modlitwach o swoje sprawy, ponieważ to handel..po żydowsku!

  • Pani ma trzeci raz zator mózgowy i przebiega on łagodnie (wróciła mowa) i sprawność. Proszę zauważyć, co mówi Niebo: czy nie masz coś do powiedzenia kapłanowi? Czy nie chcesz ostatecznie przyjść do nas (79 lat)? Ja pani to tłumaczę, ponieważ wszystko ma wymiar Boży...ja jestem od Ojca i nie wo­lno mi ukrywać otrzymanego Światła!

  • Zły wiedział o pani postanowieniu, a pani nie wie, że on istnieje! W maju, miesiącu różańcowym...załatwił panią pracami. Dodała, że zawsze tak czynił i z tego powodu przeziębiła się! Śmieliśmy się: postanowiła uczęszczać na Roraty. Zleciłem jej specjalny proszek na duszność "roratni", który ma pobierać pół godziny przed roratami (eufilina, kodeina, enkorton).

   Po ostatniej pacjentce, z którą przybył pokój moje serce zalała wielka tęsknota za Matką. Wychodziłem z gabinetu i musiałem się wrócić!

"Matko moja! Najświętsza Pani!

Czysta. Dobra i Piękna.

Twoja Twarz towarzyszy porodom i śmierci.

Twoja Obecność wszędzie się jawi, ale nie zna Cię lud!

Jakże cierpisz Matko moja Prawdziwa!

Jakże wołasz dniem i nocą!

Ty dzieciątko przytulisz, a staruszkowi położysz

Swoje Dłonie na jego głowie.

Ty w serca nalejesz ufności w Opiekę Ojca, Syna i Ducha Św.!

Ty Jesteś Dobra moja, a świat nie chce Ciebie i Twoich Darów.

Świat nie chce Nieba!"

   Wchodzi pacjent. To bardzo ważny moment, ponieważ miałem zaczynać koronkę UMC "za niszczących siedziby ludzkie". Ten jest budowniczym, nawet prosi o zaświadczenie do tej pracy. Z włączonego radia właśnie płyną rozmowy o różnych zniszczeniach (w tym wypadku pokojowych lub z pazerności firm, które niszczą dobre urządzenia) w budynkach mieszkalnych.

    To potwierdzenie prawidłowego odczytu intencji. Padłem na kolana, a później ukoiła dwuminutowa drzemka. To wielki dar, nasze serce nie wytrzymuje napięcia. Jeszcze przed chwilką z radia płynął śpiew: "zamień moją duszę w cząsteczkę słońca...rozpal mnie, ogrzej mnie".

   Pojechałem do odległego kościoła (wówczas tak wędrowałem), co określamy churchingiem (czytaj czerczingiem). Łzy zalały oczy za ten dar. Tutaj potwierdza się moje odczucie, że "lud nie chce Matki"...było tam kilka osób z ich parafii.

   Pięknie, wolno mówił stary kapłan (mój pacjent) czytał z trudem (duszność) o cierpieniu Matki, oddaniu Ciała Jezusa dla naszego zbawienia...także dla mnie. Zarazem Matka dała Swoje Ciało Panu Jezusowi dla mojego zbawienia!" Jakże pięknie mówił o Mądrości Bożej. Krzyż dla mądrych jest głupstwem, dla Żydów bluźnierstwem, a dla mnie mocą i radością!

    Nagle uniosłem głowę, otworzyłem oczy i spojrzałem na Krzyż z Panem Jezusem. Z tego Krzyża poprzez stojącą na ołtarzu Monstrancję spłynęła na mnie Radość Boża...sam sobie nie wierzę, ale na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

   Przecież jeszcze przed chwilką byłem smutny, pełen refleksji! To trwało uła­mek sekundy, a serce zalał strumień Radości Bożej. Dłużej nie wytrzymasz żadnego odczucia płynącego z Nieba. To są doznania nie znane zwykłym ludziom Energie, które przekraczają możliwości wytrzymałościowe naszego nędznego ciała!

   Zapaliłem Panu Jezusowi lampkę na Krzyżu. Wrócił obraz Pana Jezusa deptanego na ziemi w Ciemnicy, a jeden z nich po przyciśnięciu piersi przebił Mu język cierniem!

    W domu nie wiedziałem czy mogę wypić alkohol...nie wolno mieszać tych radości, ale jestem jeszcze słaby. Picie przerwałem i spożyłem czekoladę, która utrudnia wchłanianie alkoholu...

                                                                                                                  APeeL