Na dyżurze w pogotowiu zerwano do porodu. a w sercu mam poczucie wielkiej łaski Boga...ja mogę przyjmować św. Hostię, gdy wielu jest ekskomunikowanych (płaczą, gdy nie mogą podejść!).

    Pada, błoto, prowadzi nas rozradowany ojciec dzieciątka. Kluczymy wśród willi...aż zatrzymaliśmy się przed kurną chatą! Nawet wołam, że trzeba to sfilmować, przecież syn może zostać prezydentem! Śmiejemy się.

   Ile radości jest w biednych i prostych ludziach! Mijamy kościół...czy to nie ten z wczorajszego snu? Tak się jawi, podświetlony. Kościół, gdzie uczęszczał mój dziadek!

    O 5.00 zrywają ponownie, mogę nie jechać, ale "to dla Ciebie, Matko!"...znowu mogę odwiedzić ojca, bo jedziemy z pacjentem do szpitala, gdzie przebywa. Płynie Koronka Pokoju..."dziękuję Ci Ojcze, Panie Jezu i Matko...Tobie Matko przekazuję "pod Twoją ochronę moje" serce i moją duszę, bo jeszcze jestem słaby, abym w pełni mógł ofiarować się Tobie".

    Zły podsuwa sceny z mo­jego życia (pijaństwo, karty, zło), abym zwątpił. To słuszne. Teraz wołam za pokój w rodzinie i przekazuję Matce Bożej: syna, córkę i żonę...daj im pokój, nawróć córkę, daj światło synowi. Teraz zły wpuszcza okropnego osobnika, który gwałci córkę z zapytaniem: czy wówczas zostawiłbyś płód? On wie, że każdy człowiek jest Dzieckiem Ojca!

   W szpitalu stoję nad ojcem, może mnie rozpoznał, coś mówił, ale niewyraźnie. Położyłem dłonie na jego głowie i zawołałem: "Matko Miłosierdzia, Matko, Matko moja!" Serce zalał smutek, a w oczach kręciły się łzy.

    Właśnie płynął "Anioł Pański"...słychać sygnaturkę, nawet otworzyłem okno i próbowałem odmawiać tę modlitwę, ale bardzo wolna, sącząc słowa, bo jest to pozdrowienie. Nieskończone to wszystko i nie wystarczy życia.

   Napłynęło pouczenie z zapytaniem: jaki sens ma modlitwa ustna, gdy zasypiasz lub przerywasz je rozmowami? Poczekaj na dogodną chwilkę i oddaj serce oraz duszę Panu!

    Zerwałem mały kwiatuszek i wręczyłem żonie. Około 11.00 toczył się boj o chwilkę: "czy iść do kościoła na 12.00". Ten odczyt trwał 10 minut...pozostałem w domu i pod nieobecność żony przepisywałem notatki.

   Trafiłem na film o okrutnych zbrodniach bolszewickich...o wypędzaniu chłopów z zie­mi podczas przymusowej kolektywizacji z niszczeniem kościołów i cerkwi przez zorganizowanych Bezbożników. Zwalano dzwony i krzyże, a w to miejsce wstawiano gwiazdy. Znawca polityki coś tłumaczył, ale ja jasno widzę satanizm...akty­wne niszczenie wszystkiego, a szczególnie "ośrodków zabobonu" (cerkwi).

    To jest dla mnie jasne i powinno służyć jako instruktaż działania szatana. Nagle ujrzałem wie­lkie cierpienia ofiar systemu bolszewickiego. Na ulicach Tbilisi (Gruzja) leżą właśnie trupy prawnego parlamentu. W to miejsce szatan dał "dobra": oto staruszków uczy się pisać i czytać...dostarczono też światło do chałup (prowizorka). Bóg Ojciec został odsunięty przez bożka - Lenina i system dający szczęście światu! Jasno widzę, że po pewnym czasie powstanie nowy bożek...to jest pewne!

    Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego "za niewinne dusze bolszewików". Jak wielka była moc i okrucieństwo oprawców przy całkowitym bezprawiu! Napłynęło wielkie pragnienie modlitwy, prawie omdlewałem! Nie wyjaśnię tego cierpienia normalnemu człowiekowi - nie będzie wiedział o co chodzi!

   Koi sen i szykuję się do kościoła na 17.00. W pewnym momencie serce za­lało wołanie: "Matko! Matko! Matko!"...nic więcej, a wzrok padł na obrazek św. Józefa i Matki z Jezuskiem, który ma złożone do modlitwy rączki. To daje jedną wielką radość.

   Wychodzę, a niebo rozgwieżdżone. Płynie "Ojcze nasz" i w tym momencie wiem, że idę na Mszę św. zgodnie z Wolą Ojca! Później żona przekazała, że żona w południe było wystawienie Najświętszego Sakramentu i śpiewał chór (to dla mnie "przyjemność" duchowa). Ja w tym czasie odmawiałem swoją modlitwę przebłagalną "za grzechy dusz niewinnych ofiar bolszewików". Teraz zrozumiałem nieprzypadkowe czytanie Biblii...o nauczycielach fałszu!

    "Zdrowaś Maryjo, Matko Miłosierdzia módl się nad nimi...Jezu, Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad grzechami dusz niewinnych ofiar bolszewizmu. Boże, Ojcze Przedwieczny miej miłosierdzie nad nimi"...

    Usiadłem w kościele, mało ludzi (tak jak lubię), głośno biega dzieciątko, rozprasza, prze­siadłem się, a tam dzieciątko obok mnie!

    Dzień Chrystusa Króla Wszechświata, ale nie ma we mnie żarliwości...nie przenikają serca czytania, które są odległe (przymierze króla Dawida). "Panie Jezu przekazuję Ci tę Mszę św. z Eucharystią w intencji tych dusz. 

   Dziwne, ponieważ kapłan zrezygnował z kazania. Głośno i ładnie śpiewała jakaś kobieta, która nie "podchodzi" do Eucharystii. W tym darze Nieba uczestniczy mo­że 20-30 osób! Tak chciałbym zapytać: "dlaczego pani nie chce Jezusa"?

   Teraz, w tym momencie przypomina się nocne czytanie książeczki: "Żyć Mszą św.", którą zabrałem z samochodu z "polecenia". Tam scena z lektorką języka francuskiego, która chciała zobaczyć Polskę, kraj Jana Pawła II.

    Pełna zdziwienia pytała polskiego kapłana: "dlaczego ludzie wypełniający świątynię nie byli u Komunii św.?...ci ludzie wierzą i nie chcą przyjmować Pana Jezusa?" Moje serce zalał wielki smutek...

   "Jezu! Przepraszam za nich. Ty przed nami uniżasz się, przychodzisz i zapraszasz. Dałeś się Poniżyć w najwyższym stopniu...jeszcze raz uczyniłbyś to samo, jeszcze raz, aby ci ludzie przyszli do Ciebie, wiem to Panie Jezu. Przepraszam Panie Jezu."

    Pozostałem prawie sam w kościele, a trzy dziewczyny śpiewały: "więc podaruj, podaruj mi Jezu, słowa, które rzekłeś Magdalenie...podaruj mi, poraju tylko jedno, tylko Twoje Przebaczenie". Wyszedł kościelny, władca Świątyni Boga, "dzwonił" kluczami czyli wyganiał, bo spieszy się do gospodarstwa na wsi! Wyszedłem z płaczem wołając: "Nie chcą Cię, Panie Jezu, nie chcą Cię. Przepraszam, przepraszam".

    Nie pasuje już modlitwa za ofiary bolszewików. Teraz wypada św. Poniżenie Pana Jezusa: "za wszystkich, którzy wolą panów ziemskich od Ciebie, Panie Jezu. Matko Miłosierdzia módl się za wszystkich, którzy wolą panów ziemskich niż Twego Syna. Jezu miej miłosierdzie. Boże Przedwieczny"...

    Prawie słabnę, nie chce się iść do domu. Płynie "Droga Krzyżowa" za tych, co wolą śmierć duszy, diabelskie krzyże z upadkami, na złość rodzicom odrzucają Pana Jezusa, dźwigają Jego Krzyż za opłatę, ale są też tacy jak Weronika i są niewiasty Jerozolimskie...przyjmij Panie Jezu moje wołanie, niech to będzie forma otarcia Twych łez".

    Zły przygotował mi przyjęcie w domu...chłopaki w korytarzu, strzelanie z korków, zajęta łazienka z podenerwowaną żoną. Pragnę odosobnienia, ale wszystkie pomieszczenia zajęte. Wchodzę do kuchni - ktoś za mną, do pokoju - wrócił syn, do łazienki - zamknieta. 

    Włączyłem telewizor - padają słowa o Królu: "Och, Jezu mój, wiem, wiem, nie chcą Twego Królowania, wolą ziemskich władców (zniewalających)". Pojawia się scena obnażenia Pana Jezusa z szat! "Och...Jezu mój, takie jest właśnie Twoje Królestwo ziemskie, obnażenie z wszystkiego! Takie!

    Ciało ogołocone ze wszystkiego gotowe na męczeńską śmie­rć dla naszego zbawienia! Przecież Ty, Jezu nadal prosisz i uniżasz się, abyśmy nie zginęli. Matko miej miłosierdzie. Jezu bądź miłosierny. Ojcze przebacz im".

    Św. Agonia w intencji "odrzucających Królestwo Pana Jezusa, za tych, co nie wierzą w Krzyż, nie pragną Pana Jezusa...wybacz im Ojcze, ponieważ nie wiedzą, co czynią...nie chcą (odrzucają) Królową świata...nie wypełniają Woli Ojca, wolą zniewolenie przez królów ziemskich, nie chcą życia ziemskiego oddać Ojcu...przebijają dalej św. Bok Pana Jezusa, aby ostatecznie uśmiercić!"

     Jeszcze koronka do 5-u św. Ran Pan Jezusa. Jakby na potwierdzenie intencji w telewizyjnym kabarecie wyśmiewano Mojżesza z kobietą przypominającą ubraniem Matkę Bożą...

                                                                                                                   APeeL