W śnie z kolegą z Kościoła Zielonoświątkowego słuchamy kazania. U nich nie ma Eucharystii, dzielą się tylko chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Msze Św. to celebracje bez naszej liturgii. Uzdrawiają, mówią językami i padają w uniesieniu "duchowym". To jest od Przeciwnika Boga.

   Po przebudzeniu napłynęła miłość do żony z poczuciem, że Pan prowadzi nasze małżeństwo Swoimi Drogami. Dzisiaj, gdy to przepisuję i edytuję (28.09.2022)...potwierdzam to całkowicie! W Mądrości Bożej mamy okresy braku spełnienie, a to sprawia nasilenie miłości.

    W ręku znalazły się listy św. Pawła z natchnieniem, abym nie spędzał czasu na żartach z gadulstwem (moja wada). Mapka Jerozolimy, a w ramach murów tego miasta "Droga Krzyżowa" z krzyżem na Golgocie. Piszę to w celu zaznaczenia, co zwraca moją uwagę i co wywołuje ucisk w sercu.

    Zapytałem Św. Józefa, ponieważ jego małżeństwo było czyste: "czy grzechem jest bycie z żoną - dla naszej przyjemności"? Napłynęła odpowiedź, której nigdy bym nie wymyślił: "nie ma w tym grzechu, ale każda rezygnacja z przyjemności...szczególnie takiej - to wielka ofiara, ponieważ w tej dziedzinie jest najwięcej grzechów". Wierz mi, że nigdy nie wymyśliłbym słowa: "o f i a r a"...

   Napływa niechęć do pracy, ciemność w duszy, zdenerwowanie. Przed wyjściem do pracy napłynęła myśl, aby opisać jak czuję się jako człowiek normalny, a to znaczy zostawiony przez Boga "na pastwę losu".

   Przetłumaczę to na obrazie walki duchowej. Ochrona Boża sprawia pokój, pragnienie pracy, bezinteresownego pomagania, itd. "Opuszczenie" czyli brak poczucia Obecności Boga Ojca  wystawia nas na atak demona. Stąd jest zdenerwowanie, zniechęcenie i rozdrażnienie. Tego zaznał Pan Jezus na krzyżu...stąd Jego Słowa: "Boże mój, Boże czemuś Mnie opuścił?"

    Padłem na kolana: "Jezu pomóż dzisiaj, bądź ze mną". Wyszedłem odmawiając "Ojcze nasz" i z natchnienia rozpocząłem moją modlitwę za przyjmowanych dzisiaj pacjentów! Nie mogłem pokonać pustki i niechęci w sercu. Siostra Faustynka opisała to i nie zniechęcała się, a stany takiej pustki duchowej trwały u niej nawet wiele dni.

   U mnie to zaćmienie ustąpiło dopiero ok. 10.00! Nagle serce zostało otwarte, wróciła radość z pomagania. Pomyślałem o lekarzach, którzy myślą, że jest to stan ich ciała i wyżywają się na chorych.

- Pani jest bardzo bogata poprzez ciężką chorobę (naświetlanie z powodu raka szyjki macicy)...proszę nie poddawać się działaniu złych sił, które straszą, zalewają zniechęceniem i zwątpieniem...jedyną bronią jest modlitwa. Na ten moment pokazała różaniec.

- Innej mówię o cierpieniu męża alkoholika, który opuścił ją i bardzo z tego powodu cierpi. Jakże chciałbym w tej chwilce połączyć wasze dłonie! Wystarczy maleńki promyczek od Boga, aby mąż pani wszystko zobaczył - padnie wówczas na ziemię i będzie leżał krzyżem!

- Wchodzi głuchoniema i podaje list: "proszę o zaświadczenie da sądu, bo mąż nie płaci alimentów".

   Dzisiaj będą słowa czytań (1 J 3,22-4,6): "O co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba".

   Napłynął obraz, gdy wychodziłem ze sklepu z dwoma butelkami wódki. Napłynęło zapytanie: komu miałeś podarować te pieniądze? Te pieniądze miałem wręczyć biednym...z zaświadczeniem wręczyłem pacjentce posiadaną sumę.

- Kucharka podaje mi obiad (mamy kuchnie dla oddziału wewnętrznego w piwnicy), a to wielka łaska.

- Proszę zwrócić się o dzieciątko do Matki Prawdziwej i Jezusa...tam na górze przydzielają, a pan szukał pomocy u lekarzy? A Elżbieta w starości narodziła Jana Chrzciciela!

- Co przeszkadza w utrzymaniu jedności kościoła? Na pewno pan wie, bo dzisiaj jest Boże Narodzenie w prawosławiu! Odpowiada, że Szatan!

Po prawie 8 godzinach udręki wielka radość w sercu. Zakupy, w tym kupiłem dwie lampki pod krzyż, zapaliłem z podziękowanie za łaskę opieki nad tym Najświętszym Znakiem na ziemi!

- Co za dzień mówi żona, wszyscy mi dają podarunki. W szkole dla jej mydła i herbatę (10 paczek) za cały zeszły rok. Syn dał mi sweter, bo nie będzie w nim chodził. Znajoma sprzedała tani schab zrobiłam ci kolację, napij się kieliszeczek! Postanowiłem nie pić alkoholu, a zły pokonał mnie przy pomocy żony, która walczy z moim nałogiem.

   W ciszy domowej otworzyłem zapiski s. Faustyny ("córeczki Jezusa"). Chwyciłem twarz w dłonie, a łzy zalały oczy. Dopiero teraz kończę modlitwę przebłagalną za moich pacjentów.

   Proszę Jezusa, aby w Swoim Miłosierdziu: "dał dzieciątko - bezdzietnemu, chorą z nowotworem niech ominą przerzuty, a mąż niech wróci do opuszczonej żony, itd". Ja jestem świadomy o mocy modlitwy! Co z resztą ludzi żyjących tylko tym światem? Naprawdę mało jest sprawiedliwych - czy ocaleją całe miasta?

   W ciszy nadeszła myśl, aby porównać wizerunek Jezusa z objawienia z obrazkiem otrzymanym od pacjentki. Nie wierzyłem własnym oczom, bo to ten sam. "Jezu! Z Tobą wszystko płynie tak samo".

    Teraz wiem, że mam przed sobą zadania;

1) szerzenie Miłosierdzia Bożego

2) udoskonalenie mojej wymodlonej modlitwy

3) kontynuowanie zapisów dziennika duchowego.

                                                                                                             APeeL