Przed mszą napłynął ból niezrozumienia prawdy, że człowiek może kochać Boga, Jezusa. Przecież każdy wie, że miłości nie można opisać. Jak opiszesz rozłąkę pary zakochanych na peronie?
Teraz zrozum mnie, który nie może żyć bez Pana Jezusa, a tęskną miłość łagodzi Eucharystia. Nie wiem dlaczego, ale moje serce śpiewa; „Gdy mi Ciebie zabraknie, gdy zabraknie mi Ciebie”.
W nocy czytałem Słowa Pana o spisku w Jego Sanktuarium, który sięgnie aż do serca Domu Boga…dlatego jako ostrzeżenie Bóg wysłał Matkę Jezusa (Objawienia). To wiem. Niszczyciel znieważy Świątynię; „Duch buntu ogarnie całe narody! (...) Usuną Stałą Ofiarę i ustanowią na to miejsce ohydę ziejącą pustką”.
Nie chcę doczekać dnia w którym nie będzie już Prawdziwego spotkania ze Zbawicielem. Pan przestrzega, abyśmy i my nie zostali zmiecieni.
Dla letnich katolików te słowa nie mają żadnego znaczenia, ponieważ większość z nich wstydzi się Boga i nie uczestniczy w pełnej Mszy świętej, w spotkaniu z Panem Jezusem. To jest pokazane na relacji syn i ojciec ziemski.
W kościoła wołam; ”jak tu dobrze u Ciebie, Panie. Jak dobrze w tej świętej ciszy. Jak wielką łaską jest kościół - Twój Dom…z Tobą, razem z Tobą…bądź do końca moich dni. Nie ma już Twojego Kościoła w sercach ludzi, mury pozostały…nie pojmują Twoich, którzy budzą ich zdziwienie”.
Przed zjednaniem poprosiłem; „Panie! niech nigdy mi Ciebie nie zabraknie, bądź zawsze ze mną Panie Jezu. Proszę, aby nigdy nie zabrakło mi Ciebie…proszę, proszę. Niegodny. Dziękuję za Twoje prowadzenie, za ten wolny czas, tak mało go zostało”.
W sekundach łzy zalały oczy: „Jezu! dysponuj moją osobą. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”.
Po Eucharystii dusza zawołała do Nieba; „Panie cóż Ci mogę dać, gdy wszystko jest Twoje? Weź moje grzechy, bo mam tylko Ciebie. Jezu mój, Jezu, Jezu. Niech nigdy nie zabraknie mi Ciebie”.
Żona mówi, gdzie jest ostatnia „Niedziela”? Uśmiecham się, ponieważ to kojarzy się z piosenką; „Ta ostatnia niedziela, później się rozstaniemy”. Zobacz nieograniczoną mowę Boga!
Po powrocie z kościoła spojrzały pogodne oczy Pana Jezusa z Całunu, które ucałowałem. To zdarza się rzadko, ponieważ mało kiedy mogę zadowolić Zbawiciela.
Dzień nijaki, senność…nagle zrywam się na mszę wieczorną. Nie planowałem tego. Dużo ludzi, znajomi, moi pacjenci, pochylone babcie, jakby rodzina ludzka. Pozdrawiamy się, uśmiechamy, a podczas przekazywania pokoju z odległości macham dłonią! Pierwszy raz takie odczucie łączności. Przypomina to prawdziwą ucztę; jak na weselu, imieninach.
„Panie Jezu! cóż mi teraz pokazujesz? To Twoja wspólnota, rodzina, którą łączy Komunia święta. To radość wspólnego bycia z sobą. Siostra śpiewa; ”ziemskie bóle szybko miną”.
To potwierdza słowa dzisiejszej Ew. Łk, 15-24 o zaproszonych na ucztę; „Szczęśliwy ten kto będzie ucztował w Królestwie Bożym (...) Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”. Znam to z codzienności, ponieważ wielu bezskutecznie zapraszam…
W ręku znalazło się pisemko misyjne z listem; „Chciałam głosić Chrystusa i budzić w ludziach miłość do Niego. Ta łaska potęgowała we mnie wezwanie do pójścia za Chrystusem”. W „Agendzie Liturgicznej” jak nigdy czytam rozważania;
„Jezus Chrystus jest moim Światłem i Życiem oraz jedyną droga do Ojca (...) Jemu oddałem swoje życie, aby nim kierował”. APEL