Świętej Rodziny. Jezusa, Maryi i Józefa

     Zerwałem się podczas wychodzenia żony na Mszę św. o 6.30. Tak właśnie jest, gdy Pan zaprasza na Ucztę...nawet podczas przejazdu miałem "zielone światła". Na nabożeństwie, co chwilkę łapałem się na podsuwanych przez demona rozmyślaniach:

- oto jestem przy kierowcy TIR-a, który odpoczywa w kabinie, a jakiś zbrodniarz odkręca mu koło

- teraz towarzyszę wyprawie Polaka z darami na Ukrainę

- wszystko jest przeplatane paniami z marzeniami seksualnymi.

    Na pewno dziwisz się, ale nigdy nie zajrzałeś do swojego CUN. Chodziło o to, abym przeoczył dzisiejsze Słowa Boże o Świętej Rodzinie, która jest dla nas wzorem.

 

                                                Św. Rodzina

 

    Zarazem myślałem o żonie z przekazaniem tego dnia i modlitw za nią, ale później podczas spaceru modlitewnego napłynie prawidłowa intencja (wówczas modlitwa płynie z serca). 

   W tym czasie psalmista wołał (Ps128/127): "Małżonka twoja jak płodny szczep winny w zaciszu twego domu". To było porównanie dla tamtego narodu. Jak to określić dzisiaj? Św. Paweł powie (Kol3,12-21): "Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi".

    Podczas przepisywania świadectwo wiary z 27.08.2006 trafię na słowa św. Pawła (Ef 5,21-32) o małżeństwach...

     "Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony (..) Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. (..) Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka (..)"...

   Wszystko odmieniło zjednanie z Panem Jezusem Eucharystycznym. Z serca wyrwało się zawołanie: "Jak miła jest Świątynia Twoja Panie". Chciałem zostać przez kwadrans, ale Szatan wiedział, że żona mnie nie zauważyła i wyszła wcześniej, a ja pobiegłem za nią. To drobnostka, ale Upadły Archanioł przeszkodził w cudzie zjednania z Duchowym Ciałem Pana Jezusa.

   W jednej sekundzie przenosisz się do Królestwa Wiecznej Szczęśliwości, nie istnieje wówczas ten świat z jego "atrakcjami", które nie zadowolą naszej duszy. "Jak Boże mam mam to wypowiedzieć? A jak Tobie, który to czytasz?".

    Musisz zrozumieć, że wówczas nic nie jest ciekawe...oprócz cudów Stworzenia (od budowy atomu do ludzkiej genetyki...mamy inny kod niż małpy). Jeżeli nie wierzysz w istnienie Stwórcy Wszechrzeczy...to zauważ Dzieło Stworzenia!

    Uwierz zarazem, że w ciele fizycznym mamy duszę, która w momencie śmierci wraca do Królestwa Bożego. Tym różnimy się od żyjących stworzeń, które giną raz na zawsze w momencie zakończenia żywotu.

    Zarazem trzeba dodać, że zwierzęta "żyją dla życia" i nie mają naszych cierpień związanych z tęsknotą za Królestwem Bożym. Jednak większość ludzi...śpiewa sobie "100 lat" (zesłania), a nigdy nie usłyszysz życzenia powrotu do Ojczyzny Prawdziwej! 

    To może dziwić, bo Stwórca wszystkiego jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusza). Zarazem musisz ujrzeć też cudowność ciał fizycznych (orzeł, mrówka, kret, sowa, itd). To wszystko sprawia ból duchowy, bo ludzie mają rozum, a co czynią? 

    Widzisz to na synach Mefistofelesa, którzy na naszych oczach prowadzą zagładę Ukrainy.  A ty dalej nie wierzysz w cuda Boga Ojca? Powiesz, że to nauka, mądrość, wiedza i pomysłowość. Jeżeli tak, to dlaczego nie jest wykorzystywana dla dobra ludzkości tylko ma służyć jej zagładzie?

                                                                                                   APeeL

 

 

Zapisy ze skasowanego blogu...

 

01 marca 2010(p)   Ziarno różnie pada...

Pan Jezus straszy; „Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie większa  niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”, a ludzie wcale nie chcą Nieba, a nawet boją się, bo to oznacza śmierć!

1. W naszej parafii mieszka przygarnięty Ukrainiec...moja ojczyzna dała mu nogi (protezy), a nawet jada z kapłanami! Kilka razy zapraszałem go do Domu Pana. Rozumieliśmy się, ale nawet nie drgnął. Ziarno padło na ziemię kamienistą, a przecież  do Królestwa Niebieskiego można wejść bez nóg!   

2.  Och! Już niedługo będzie możliwa wymówka!

- Synku (dziadek w moim wieku) dlaczego nie przychodziłeś do Mnie codziennie rano, przecież zapraszałem Cię?

- Musiałem wyprowadzać pieska...śmiejemy się, bo „pracujemy na jednej fali”, ale moje serce powiedziało mu prawdę!  Ziarno padło między ciernie.

3. -  Już niewiele pozostało z naszego zesłania...mówię do trzęsącej się pacjentki.

    - Tak, tak...już niedługo wiosna!

   Ziarno padło na drogę...     

                                                                                            APeeL

02.03.2010(w)  Honorowy aż po pogrzeb...

   W drodze do kościoła wpadłem na zatwardziałego neopoganina...

   -Och! rano napłynęła pana osoba i mam pana zapytać o pogrzeb, bo   jesteśmy w wieku "odlotowym". Wie pan jak było z Geremkiem... 

   - To nie jego wina, że zrobili mu pogrzeb katolicki!

   -  Każdy powinien zostawić karteczkę; spalić zwłoki, celebracja świecka...

   -  Ja jestem ochrzczony, mszę niedzielną  wysłuchuję w radiu, a do kościoła  chodzi żona!

   -  Zwolnić z uczestnictwa w Mszy św. może tylko lekarz...

   -  Właśnie jestem chory...

   -  Wykręca się pan, nie wolno pochować na cmentarzu parafialnym osoby, która nie uczestniczy w nakazanych przykazaniami nabożeństwach!

    -  Ja nie mam miejsca na tym cmentarzu, a co już mam umierać?

 -  Wszystkiego dobrego, niech pan żyje 100 lat. To nasza ostatnia rozmowa duchowa...polecona z Nieba, bo Wielki Post.

                                                                                      APeeL

21.03.2010(n)    Wolni obserwatorzy...

   Polscy katolicy mają serca „platformiane”, a to oznacza dziwność myślenia, mowy i zachowania.  

   Kolega siwieje, marszczy się twarz, ale myślenie i poglądy ma utrwalone („z wiekiem głowa twardnieje”). Nie mogę dojść jakie instrukcje rozesłali tym ludziom? To katolicy, którzy przez lata uspokajają swoje sumienia...”chodząc do kościoła”.  

  Teraz zapraszam obdarowanego na Msze św. poranne. Czas płynie i już ledwie trzyma się miotły.

   - Ja pana zaprosiłem do Kościoła Jezusa, a pan zmienił temat i kręci jak Tusk!

   -  A kiedyś mówił pan, że kręcę jak Miller!

    Inny chwalił „Otwarte studio” Super Stacji. Wyjaśniłem mu, że...oni sami dzwonią do siebie; ”Ernest z Monachium”...”Monika z Hamburga”. Mnie udało się połączyć z nimi tylko jeden raz. Powiedziałem wówczas, że są wrogami Polski i Kościoła katolickiego.

    Od tego czasu mój telefon znalazł się na czarnej liście; „Przepraszamy, połączenie nie może być zrealizowane”. Zobacz ich demokrację. Muszę przenieść się do Hamburga! Jakże faryzeusze zwiedli rodaków. Zapytasz: co to ma wspólnego z wiarą, a szkody w duszach?

                                                                                                                 APeeL

 

24.07.2010(s)           Gdzie skarb twój tam serce twoje…

     W drodze z kościoła trafiłem na bogatą wdowę otwierającą sklep, która „pracą pociesza się po stracie męża”. Mówię jej, że wybiera pomiędzy sklepem i stworzeniami, a Bogiem. Gdzie skarb twój tam serce twoje.

    Przerywa mi, bo „tak, ale”. Żadne ale, bo Pan Bóg, a reszta dodana. Przecież nie zabierze pani tego sklepu na tamtą stronę. Pan Bóg zapyta;„co Mi przyniosłaś?…czy sklep otwierałaś po Mszy św.? Czujesz się osamotniona, a pocieszenia szukasz w stworzeniu?…w handlu? Po raz ostatni mówię do ciebie przez Mojego wysłannika”!

   Przyznała, że po każdej rozmowie ze mną nabierała mocy. Zaprosiłem ją do Domu Pana i ostrzegłem, że nie będzie miała żadnych przeżyć, a nawet dozna zawodu, ale to próba, bo któregoś dnia zostanie zalana słodyczą i pokojem…tak jak ja w tej chwilce. Trzy razy powtórzyłem, że już nigdy więcej nie będę zapraszał ją do kościoła.    

                                                                                                        APeeL