Kiedyś przyśnił się wielki (piękny) złoty krzyż z postacią Pana Jezusa i zdziwiony stwierdziłem, że taki właśnie znajduje się w moim rodzinnym kościele.
Wczoraj do „Sup. Stacji” dzwonił miłośnik złota („trzeba zabrać z kościołów i dać na biednych”). Brat żyjący w ciemności nie rozumie, że złoto nie jest do jedzenia… służy do ozdoby i to Przybytków Pańskich! To tylko symbol bogactwa (świecidełko).
Dzisiaj, pierwszy raz w życiu napłynęło odczucie s ł o d k o ś c i Krzyża Zbawiciela. To najwyższa łaska, która jest nagrodą za obronę krzyża Pana.
„Jezu! Dziękuję Ci za Twój słodki krzyż. Zbawicielu Drogi! Najsłodszy Dobrodzieju!…dziękuję, dziękuję”. Nie pojmie tego człowiek normalny. Słodkość krzyża to łaska cierpienia dla Zbawiciela, dla Boga i Jego dzieła…aż do oddania życia za innych. Ból tej łaski napłynie jeszcze raz w przychodni; „Jezu mój! Panie Słodki i Wieczny z Tobą pójdę na krzyż święty…nic mnie nie zatrzyma - aż do śmierci…z Tobą wrócę do Deus Abba”.
W pracy miałem bardzo ciężki dzień (7.0-16.00)…może przyjedzie pan na wizytę? Pobiegłem do kolegi, który był przed chwilką u tego chorego, ale nie chciał mu pomóc. Po wszystkim zapaliłem lampki pod moim krzyżem (przy trasie E-7).
W sercu płynęła pieśń: „Krzyżu Święty”…dziwią słowa autora (z XVI w.); „Krzyżu Święty, nade wszystko (...) jedno na którym sam Bóg jest słodkie drzewo, słodkie gwoździe rozkoszny owoc (...)”. Tam pod palcem przeczytałem słowa: „skąd pocieszenie mam brać”? Zobacz jedność odczuć z bratem z XVI w.
Pan jest Niezmienny, a Jego Miłość jest Pełna i Czysta. Po Eucharystii słodycz zalała serce i duszę. Płyną słowa pieśni; „Mądrość Mądrości. Światłość Światłości. Bóg-Człowiek w c i e l o n y”. Dziwne, ale w jej rytm kołysał się maleńki krzyżyk przy tabernakulum…jak go tam zauważyłem?
W kościele rodzinnym, gdzie byłem ochrzczony stałem pod trzema stacjami;
1) Jezus przybijany do krzyża - tak czyniłem wiele lat
2) obok Matki Boża przytulona do przybitych nóg Zbawiciela - to mój powrót do Boga 3) Jezus zdejmowany z Krzyża - tak jest dzisiaj.
Po spowiedzi miałem zalecone odmówienie Koronki do Miłosierdzia, a właśnie „patrzy” Jezus Miłosierny i s. Faustyna. Nie mogłem wyjść ze świątyni.
W poszukiwaniu informacji o św. Janie od Krzyża dowiedziałem się, że nazywał się Janie Gonzales i pochodził z biednej rodziny (1542-1591), a po śmierci ojca został oddany do przytułku. Za reformę rodzin karmelitańskich wtrącony do więzienia klasztornego…w czasie tej udręki Pan zalewał go potokami p o c i e c h mistycznych (pozorne opuszczenie dla oczyszczenia duszy).
Czytałem zdziwiony, ponieważ to dzieje się obecnie w moim życiu (obrona krzyża z kłopotami). Mistykę św. Jana można wyrazić schematem; celem doskonałości człowieka jest jego zjednoczenie z bogiem, a to uzyskujemy poprzez zjednanie naszej woli z wolą Boga.
Łzy zalały oczy i prawie chce się krzyczeć; „Panie Jezu! Jak Ty to czynisz? Jak cudownie prowadzisz. Przecież sam doszedłem do tego samego, co kapłan i dr Kościoła”.
W czasie szukania informacji w ręku znalazła się „Teologia dla szkół średnich”, gdzie byłą wzmianka o charyzmatach (charisma - łaska). Nauka wywodzi się od św. Pawła Apostoła. To działanie Ducha Świętego w duszy (nadprzyrodzona pomoc).
Jest to wezwanie Boże osoby ludzkiej do zadania specjalnego (agent) z uzdolnieniem do odpowiedniej służby dla wspólnoty. Piszę, a płynie program „Wielka ucieczka” (walka KGB i FBI)... A P E L