Makabryczne sny, jak nie masz żadnych...dziękuj Bogu. Na zakończenie moich napłynęła sprawa alfonsa (sutenera), który czerpie korzyści majątkowe z uprawiania prostytucji przez inną osobę. Po przebudzeniu sam się śmiałem. To sprawiło demoniczne rozproszenie z moim wołaniem...

    "Panie Jezu proszę Cię spraw, aby zrozumieli, że są szafarze Chleba Życia i żyli tylko dla spraw duchowych". Okazało się, że kuszenie w śnie sprawi przeszkody w modlitwie z podsuwaniem "dobrych" pomysłów. Tak właśnie działa Szatan. Znakiem jego działania jest moje gadanie. Pan Jezus na znak przysłał mi nawet dwie niemowy (jedna o moim nazwisku)! Nic z tego dalej nauczałem. Wyrwała mnie z tego transu Matka Boża...musiałem pojechać po szczepionkę odczulającą dla syna.

    W pustej poczekalni napłynęła chęć wstąpienia do kościoła i podziękowania. Przed kościołem trafiłem na piękną figurkę Matki Bożej, łzy zalały oczy, ale trafiłem na drzwi zamknięte.

    Tak lubię takie chwile uniesienia, popłakałem się w samochodzie podczas pieśni maryjnej...jesteśmy sami: ja i Matka Jezusa! Po powrocie do domu zawitała Ewa Błoch: "Ja wiem w kogo ja wierzę". Piękne słowa o żalu za grzechy (Judasz i Piotr). Żona płacze po ujrzeniu dzieciątka w macicy.

   Zacząłem grać tę pieśń na akordeonie, żona śpiewała, a łzy zalały moje oczy. Każdy dzień z Bogiem tak piękny, nigdy się nie nudzi...tyle możliwość ma Stwórca!

   Późny wieczór, oglądam film "Nietolerancja". Napłynęło ostrzeżenie, abym przerwał oglądanie i czytał Biblię! Nie posłuchałem, a tam popłynęły sceny niszczenia młotem figur Matki Bożej. Teraz zrozumiałem, że jestem ziarnem, które padło w cierniste krzaki, bo mimo mojej wiary pociąga mnie świat i nie przynoszę spodziewanego plonu. Nieogarniona jest Mądrość Boża...

                                                                                                                               APeeL