Kończy się wczorajszy dyżur w pogotowiu, a zrywają do porodu. Świta, mgła, nad nami lecą łabędzie, a wędkarze są już na stanowiskach. W oddali pojawiło się wschodzące słońce...maleńkie i czerwone! Jeszcze niedawno krążyło wokół nas, a księżyc świecił.

     Jedziemy przez zaspane wioski, lasy...to smutne widoki jakby wymarłej krainy. Napłynęły obrazy Królestwa Niebieskiego, a tutaj walające się budy i pochyłe chałupy.  Mimo to większość woli to życie i ten świat...

      W tym czasie migały światła samochodów, a z radia karetki popłynęła muzyka oraz wiadomości. Nie odzywam się, ponieważ widzę fałsz tego świata i wielka szkoda, że ks. Franciszek Cybula jest przy Lechu Wałęsie. Później film Tomasza Sekielskiego obnażył go jako pedofila ("Tylko nie mów nikomu").

   Na miejscu przywitał nas atak psa, który rzucał się pod karetkę! Trafiłem na 7-my poród u starszej pani. Kierowca rzucił słowa: "skurkowany" (na zimny silnik), "mosiek" na oczekującego męża rodzącej, a na rodzącą, że to "brudne babsko"! Różnych ludzi stworzył Pan Bóg...obdarowując każdego wolną wolą!

     Rano znowu jadę z tym samym kierowcą, który określa czekającego na nas "kołkiem i łebcokiem"! W wyobraźni ujrzałem Pana Jezusa promieniującego na wszystkich. Moje serce zalała wszechogarniająca miłość Boża w której powiedziałem: "Jeszcze dzisiaj mogą pana odwołać z tego łez padołu...niech pan ujrzy znak, otwarte drzwi kościoła, który mijaliśmy".

    W przychodni trafiłem na nawał chorych, w tym kilku pijanych po zwolnienia. Jednak wszystko szło sprawnie! Około południa serce zalewała radość, a w tym czasie namawiałem starszą panią o modlitwę do Matki Bożej, ponieważ Szatan rozbija małżeństwo jej córki!

     Dzisiaj wypada modlitwa za Jana Pawła II (73 urodziny). Studenci idą na Belweder, a mój każdy krok jest pilnowany ("wróg ludu"). To jest przykre, bo władza zmieniła się, ale pozostali ci sami ludzie. No cóż: istnieje wolność Boża i diabelskie zniewolenie, które zmusza tych ludzi do atakowania mojej osoby! 

     Trafiła się św. Jehowy, ale demon przeszkodził, gdy chciałem mówić, to co wiem: proszę odczytać znaki płynące z nieba! Po złamaniu ma niesprawny staw skokowy górny i dolny, a uczyni jej to własny mąż...nie będzie mogła latać po domach!

     Nie rozumiała o czym mówiłem i musiałem jej tłumaczyć...zalecając dodatkowo, aby kierowała się w wątpliwościach do Ducha Świętego! Jednak oni nie uznają tej Osoby Trójcy Świętej...tak samo jak Pana Jezusa, który u nich jest tylko człowiekiem!

     Po pracy żona wysłała mnie do zreperowania...dobrego telewizora, pozostała naprawa piecyka gazowego. Tak też jest z chorobami. Wszystko badamy po znakach. Trafię też na obraz niewiasty w b. Jugosławii, która straciła wszystko.

     Dzisiaj, gdy to przepisuję trwa napaść Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, a tam są całe masy takich. Pomyślałem o synu, który buntuje się, a matka ziemska czeka na niego zawsze z obiadem! Kto w naszej ojczyźnie dziękuję za pokój? Żona nie lubi moich żartów. Właśnie powiedziałem, że nadają się na prezydenta z Wałęsą jako moim zastępcą.

     Wzrok padł na książeczkę, gdzie było zdanie o "złym poruszeniu ciała i duszy". Pomyślałem o ludziach normalnych, górnikach, którzy zrezygnowali z osłon przy wydobywaniu węgla (zagrożenie życia). Jeszcze nauczyciele dziwiący się: "że nie wolno strajkować", przecież Pan Jezus nic nie miał. To mój Pan, komu oni służą? Ktoś, kto nie zna tych przeżyć nie pojmie słów Prymasa, który potwierdził, że nauczycielom nie mnie wolno strajkować.

     Późno, a syn atakuje mnie za dawanie rad duchowych, a ja wskazałem mu, że napada na mnie od demona. Przecież on zalewa go zwątpieniem, smutkiem i myślami samobójczymi oraz zaleca przeciwstawianie się Woli Boga Ojca! Dodałem, że ja reprezentuję Ojca Prawdziwego - na ziemi! Z dyskusji wynikła kłótnia, a w nocy przebudził mnie refluks z pełnymi ustami kwasu! Ile udręk sprawia życie na tym wygnaniu.

                                                                                                                           APeeL