Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

     O 3:00, na dyżurze w pogotowiu zerwano do kobiety, która upadła na głowę po nagłym wstaniu. Po załatwieniu chorej w pokoju lekarskim przeżegnałem się na kolanach i w wielkim smutku zawołałem: "Jezu! Jezu mój! Osobisty Zbawicielu! Ty, który masz Serce i pragniesz nim objąć wszystkich, niech znajdzie się tam miejsce dla duszy mojej córki, zalej ją miłością i światłem. Niech ujrzy Twoją Matkę"!

     Zimny powiew z okna, świeci księżyc, mam wielkie pragnienie tak trwać, a nędza ludzka wskazuje na wyspanie się. O 6:00 jak nigdy prawie przez godzinę rozmyślałem o niczym, nie szły modlitwy, a dodatkowo wyrwano na wyjazd do chorej psychicznie, która krzyczała, że zabiliśmy jej syneczka na Stolicy Piotrowej, a po chwilce ubliżała Trójcy Świętej. Nie mogliśmy jej zabrać z powodu agresji.

            Zawołałem o pomoc do Pana Jezusa, a chora chwyciła sanitariusza za szyję, a on przeniósł ją do karetki. Przypomniały się słowa Zbawiciela o trudzie życia na tym świecie, gdy nie należymy już do niego!

     Podczas ruszania karetką zerwała się para gołąbków, a to znak miłości, który przypomniał się podczas śniadania z żoną. Ja w tym czasie gadałem o fałszu czerwonej mafii oraz o obłudzie i zbrodni, satanizmie połączonych sił zła światowego!

W domu wzrok zatrzymały "Modlitwy na każdy dzień", gdzie będzie potwierdzenie moich wywodów o władzy: "ziarnko gorczycy rozrasta się w drzewo". Serce było przepełnione niechęcią do władców i tych, co rządzą tym światem.

       Właśnie wzrok zatrzymała Twarz Jezusa w koronie cierniowej - On to przyjął, nie buntował się! Ja także zapatrzyłem się na Pana Jezusa Miłosiernego, a książeczka z modlitwami otworzyła się na zawołaniach siostry Faustynki: "Hostio święta w której zawarta jest łączność pomiędzy Bogiem, a nami, przez nieskończone miłosierdzie dla nas, a szczególnie dla biednych grzeszników"!

     Teraz pojawił się napad złego: pustka w sercu, żarłoczność i drażliwość. Nie znałem intencji modlitewnej, ale przez moje serce przepłynęła strzała miłości, a łzy zalały oczy. Pomyślałem o Panu Jezusie, który rozmnożył w sposób cudowny chleb i ryby! Teraz takim cudem jest Eucharystia! Właśnie dzisiaj jest święto Bożego Ciała. Czy nie jest to największe święto?

       W kościele łzy zalewały oczy, stałem skulony, a chór właśnie śpiewał: "Twoje ręce mogą wszystko". W sercu znalazła się Rodzina Ludzka w czasie, gdy wzrok przykuł napis: "Z Jezusem przez życie".

     Jak doszedłem do intencji? To wprost rebus: za grzeszników, Różaniec Jezusa za rodzinę, w sercu Rodzina Ludzka, napis z "Jezusem przez życie" oraz wszyscy odrzucający Eucharystię! To Ciało Duchowe Pana Jezusa, Chleb Życia dla naszej duszy, a zarazem zadatek życia wiecznego.

      W tym czasie popłynie Słowo Boże...

Mojżesz ostrzegł Izraelitów (Pwt 8,2-3.14b-16a), aby zapamiętali o prowadzenie przez Boga Ojca przez 40 lat na pustyni! Chodziło o wypróbowanie narodu wybranego. "Nie zapominaj o Panu, Bogu twoim"!

Psalmista wołał (Ps 147,12-15.19-2: Kościele święty, chwal swojego Pana (...) Zapewnia pokój twoim granicom i wyborną pszenicą hojnie ciebie darzy...śle swe polecenia na krańce ziemi (...)".

Św. Paweł dodał (1 Kor 10,16-17), że "Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?" Dzisiaj już wiemy, że jest to Eucharystia, co Pan potwierdza (J 6,51), że "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki."

     Dotychczas jest zwątpienie (Ewangelia: J 6,51-58): "Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia?" My bierzemy wszystko po ludzku, a tu chodzi o Duchowe Ciało Pana Jezusa w symbolicznym chlebie (św. Hostii). Naród wybrany nie może przebrnąć tego, ponieważ utracił Światło Boże!

     Rusza procesja, policjanci robią drogę dla Pana Jezusa w Monstrancji, a ja wołam, aby Pan ich objął. Miałem nadzieję że któryś zasalutuje podczas przechodzenia Zbawiciela! W tym czasie popłynie moja modlitwa przebłagalna, a wzrok przykuje Pan Jezus Miłosierny. Po poprzednim zatrzymaniu wzroku na koronie cierniowej jest to umieranie ze Zbawicielem. Wprost czuję, ze Pan jest z nami.

     Do tego serce rozrywała gra orkiestry, a podczas kazania popłakaliśmy się z żoną. Wszystko zakończyło się błogosławieństwem! W takich dniach Szatan czyha, aby zniszczyć pokój duchowy: właśnie syn zaczyna dyskusję polityczną, a jest całkiem naiwny, denerwuje "Słowo", ponieważ nie dali nawet czytań.

       Zobacz cały przebieg kuszeń od trzeciej w nocy...

- przerwałem modlitwę w nocy, bo "muszę się wyspać" (demon podsuwa wszystko w pierwszej osobie)

- pragnienie bycia z żona, gdy prosi się czystość dla Pana Jezusa

- 9.0-11.00 pustka, żarłoczność i podenerwowanie

- 14.30 dyskusja z synem...

     Teraz, na działce trwa pokój, słucham radia Maryja, gdzie babuszka mówi o tym, że nie wyrzekła się naszego obywatelstwa (w sowietach) - zagłodzono jej dwójkę dzieci! Przetrwała i teraz mówi o tym wszystkim z Torunia.

     W telewizji publicznej (od domu publicznego) ominięto święto i uderzono w homilię Prymasa o darze różnych szans. Ból przeniknął serce, ponieważ widzę naszą bezsilność. Szatan obiecał ludzkości: "będziecie jako bogowie".

     Co oznacza budowanie systemu bolszewickiego, gdzie jest fałszywa jedność i solidarność, interesy grupowe i klasowe ("my i oni ") czyli Państwo w Państwie! To małpowanie prawdziwej jedności i miłości Bożej, wyrzeczeń dla innych, braci i sióstr na świecie z równością dla wszystkich, sprawiedliwością i dobrem! Nie ujrzysz tego bez łaski wiary!

     To jest bardzo jasne, gdy spojrzysz od Boga Ojca. Cóż może nam oferować szatańska telewizja? Nawet film o głuchoniemych operuje brutalnymi scenami seksu! Ten głuchoniemy odzyska mowę i słuch po śmierci i stamtąd będzie chciał krzyczeć do nas!

     Natomiast z włączonego radia popłynął słowa: "niech będzie błogosławiona i uwielbiona święta Hostia, teraz i zawsze i na wieki wieków!" Wzrok zatrzymała "Droga do Chrystusa", a mnie jest głupio, ponieważ wypiłem setkę wódki, a mam godnie reprezentować Zbawiciela.

       Dalej padają słowa o Szatanie, który triumfuje, gdy uda mu się przywieźć dzieci Boże to niewiary w zbawczą moc Boga. Syn zawołał mnie na dyskusję, a zaczął od piosenki Joy Division "Nieśmiertelny", ale ona jest pełna smutku, a w innej pada pytanie o sens naszego życia, które piosenkarz - epileptyk zakończył samobójstwem.

      Syn podsunął jeszcze Stachurę, a ja otworzyłem jego książkę ze słowami że żył w mgle! To bardzo piękne określenie, bo nie żył w ciemności ani w świetle Bożym, ale jak większość we mgle! Co pokazuje mgła? Jakby na odpowiedź z magnetofonu popłynie rozmowa z mordercą skazanym na śmierć. ("Za 5 godzin zobaczę Pana Jezusa").

     Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia z Bogiem, Prawdziwym Ojcem, Panem Jezusem i Matką Bożą oraz z całymi zastępami niebieskimi.

                                                                                                                           APeeL