Rano, po wstaniu podsunąłem żonie "Prawdziwe życie w Bogu" z prośbą o otworzenie na "chybił trafił". Tam były słowa do niej od Matki Bożej Nieustającej Pomocy: "nie opuszczę cię nigdy"!

      Syn zaspał do pracy, która jest wymodlona, podrzuciłem go do autobusu...zarazem napłynęła chęć do przyjmowania pacjentów, których właśnie nie było. Tak się składa, że przychodzą przed wyżem z wiatrem, a ja wówczas jest do niczego (metereopata)!

      W wolnych chwilach mówię o potrzebie odczytywania woli Boga Ojca w każdym naszym zamiarze. Pomagam każdemu, pocieszam, a innych straszę (młodą matkę przepaloną papierosami!). Wielu wskazuję na ich obdarowanie: oto babuszka przejęta artretyzmem, a bogaczka płaskostopiem (około 70 lat!), jeszcze smutne małżeństwo z willą.

      Jakże trudno jest ujrzeć obdarowanie! Pan obdarzył "paroma groszami" oraz bezpłatną  maścią (schorzenie przewlekłe) dla syna. Moje serce zalało dziękczynienie! Tak odczytałem dzisiejszą intencję z wymianą kwiatów na krzyżu Pana Jezusa.

      Przepłynęła dobroć Boga Ojca dla mnie i dla mojej rodziny: od dachu nad głową, czapki oraz legowiska do "Mazowszanki" oraz jabłek, a także dodatkowego dyżuru, który zacząłem od kąpieli (mają prysznic z wodą z kotłowni).

      Zacząłem wołać z serca powtarzając: "Dobry jest Pan! Najlepszy i Najukochańszy!"...tak krzyczało moje serce, a po koronce do Miłosierdzia Bożego popłynie moja modlitwa przebłagalna, która jest wyczerpująca dla ciała ze względu na napięcie duchowe...aż zasnąłem w słoneczku na ławce przed pogotowiem!

      Z pobliskiego kościoła płynął śpiew (Msza święta), a ja w tym czasie kończyłem moją modlitwę. Teraz szyję ranę jak stary chirurg, a zrywają do dziadka który spadł z siana na wozie. Serce zalała bliskość Matki Bożej, a to sprawiło poczucie dziękczynienia.

     W wiejskiej chacie trafiłem na piękny obraz Matki Bożej z Sercem przebitym włócznią. Z pacjentem przejeżdżamy koło domku-kapliczki z napisem, że ta wieś została poświęcona Matce Bożej. W tym czasie moje serce zalała niewysłowiona słodycz. Wprost znalazłem się w Królestwie Bożym.

     Zarazem napłynął zapach świeżego chleba (z pobliskiej piekarni) oraz niewysłowiona słodycz w ustach! Pod lasem ludzie grabią siano, słońce traci moc i łagodnie oświetla wszystko wokół. "Anioł Pański" i cz. radosna różańca...pasuje właśnie teraz.

      Chory przysypia po zastrzyku, płyniemy do szpitala, a po drodze odmawiam Koronkę Pokoju. Przy wołaniu za rodziny serce przenikała miłości do żony i dzieci syna. Dziękuję za pokój w naszej ojczyźnie, za Kościół św. z wołaniem o zakończenie wojny bratobójczej w b. Jugosławii. W tej intencji dodatkowo poszczę (wypiłem tylko kawę). Jakże piękne jest moje obecne życie! Z włączonego magnetofonu popłyną słowa piosenki: "na widok Twój, moje serce Matko bardzo się raduje!"

      Teraz jestem u dziadka. który ma kolkę nerkową dzięki temu oglądam rozżarzone niebo. Jak wiele tracą ludzie, którzy oglądają świat tylko o jednej porze. Chatka, rodzina wielopokoleniowa...po udzieleniu pomocy mówię o braku śmierci, wykorzystuję na to każdy moment.

     Późno, a w radiu Maryja ludzie proszą o radę w sprawie postów. prośba ludzi o radę w podjęciu postów. Nie mogłem się dodzwonić i nic z tego nie wyszło. Tam był głos starszego pana, który pości po kilka dni i żyje świętą Hostią...nie tracąc wagi.

      Pan Jezus mówi do mnie z "Prawdziwego życia w Bogu": "Pozwól mi posługiwać się tobą (...) staraj się o moje sprawy, a zrozumiesz. Wiem jak trudno jest żyć na świecie, bo ty już Nie należysz do świata. Wyjawiłem ci twoje pochodzenie i do kogo należysz od początku (...) szerz Moje Królestwo",

      To święte słowa i cała prawda dotycząca mojego obecnego życia. Zbliża się północ, a ja dziękuję Bogu Ojcu za ten dzień!

                                                                                                               APeeL