Podczas przyjęć pacjentów szukałem numeru schorzenia w odpowiednim wykazie - książce, a moje myśli uciekły do prawdziwego sensu naszego życia, a jest nim wszechogarniająca miłość.
Wiedza jest nieważna, bo po śmierci wszystko staje się jasne! Czy tak jest naprawdę? Jeżeli jest inaczej - to naprawdę trudno znaleźć inny prawdziwy cel życia! Tylko garstka go odnajduje!
Ponownie jestem na wizycie u pacjentki z nowotworem. Znaczne pogorszenie: chyba nastąpił przerzut do mózgu, bo miała bóle głowy, wpadła w śpiączkę...wystąpiło porażenie. A więc miała rację, gdy wczoraj prosiła matkę: „musisz być ze mną”! Czuła, że zbliża się śmierć.
Pasuje tutaj wcześniejsze wołanie mojej duszy:
„Mój Wielki Boże i Ojcze!
Ty jesteś początkiem całego stworzenia...
Od Ciebie do naszych serc przepływa miłość:
- dlatego dłoń szuka dłoni
- spojrzenie spojrzenia
- serce serca.
Jako Twoje dzieci czekamy na łaskę, która doprowadzi nas do Ciebie.
Ona przemieni serce każdego: trzeba tylko je otworzyć, zapragnąć Ciebie i cierpliwie czekać.
Wielki Ojcze i Boże, Ty masz czas i czekasz na każdego”. APEL