Po dyżurze w pogotowiu wcześniej poszedłem do mojego gabinetu w przychodni (jeden budynku), ale drżałem z obawy, aby wcześniej nie było wezwania pogotowia (do czasu przybycia zmiennika o 7:30). Dzisiaj przyjęcia będą trwały non stop do 18.00. Około 10:30 z radia popłynie piosenka „Santa Maria”, a łzy zaleją oczy z wołaniem: „Mamo, Mamo, Mamusiu”.
W tym czasie pojawiła się kierowniczka przychodni z poleceniem Mazowieckiej Regionalnej Kasy Chorych - ukarania mnie...za niewyraźne pisanie recept. To akt nagonki na mnie, a ja nie mam swoich chorych i pracuję na granicy śmierci. Nawet wzywają mnie na wyjazdy karetką, gdy lekarz jest na wyjeździe.
W tym czasie w „Gazecie Lekarskiej” trafię na artykuł o nagonce na lekarzy! Natomiast w telewizji będzie informacja o zamachu na Leppera walczącego z zachodnim biznesem (podpalono dom w którym spał).
Natomiast w przychodni toczy się bój między spadkobiercami po władzy ludowej! Jeden dyrektor ma swoich promotorów, a drugi swoich. Tak znalazłem się między trybami na marnym etaciku! Poprosiłem Pana Jezusa, aby przyjął ten dzień.
Z radia padnie informacja o straszliwym wypadku w Hiszpanii, gdzie autobus z dziećmi po zderzeniu wpadł w przepaść (27 zabitych, w tych dwóch polskich studentów). Nie było końca pracy i spóźniłem się na Mszę świętą wieczorną o 18.00!
Jakby na moją sytuację i później odczytaną intencję prok Amos przekaże (Am 8,4-6.9-12): „Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże? Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać.”
Przestrzegł takich od Boga Ojca, że: „Zamienię święta wasze w żałobę, a wszystkie wasze pieśni w lamentacje; nałożę na wszystkie biodra wory, a na wszystkie głowy [sprowadzę] łysinę i uczynię żałobę jak po jedynaku, a dni ostatnie jakby dniem goryczy”.
Dzisiaj Pan Jezus powołał na swojego apostoła celnika Mateusza (Ewangelia: Mt 9,9-13) z zarzutem, że: „jada wspólnie z celnikami i grzesznikami (…)”.
W czasie 32 godz. miałem ścisły post...na 13 godz. aktywności wypiłem płyn, kawę i spożyłem dwie bułki. Podziękowałem Bogu Ojcu za niezasłużone cierpienie, bo to jest tajemnicza łaska zbliżająca nas do Zbawiciela. Nie zrozumie tego człowiek normalny. Padłem po powrocie do domu... APeeL