Wstałem wcześniej i w pośpiechu uciekłem na Mszę świętą, ponieważ później mam dyżur w pogotowiu. Od Ołtarza św. padną słowa proroka Izajasza (Iz 1,11-17) od Boga Ojca:

     „Co mi po mnóstwie waszych ofiar? (…) Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań... Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. (…) Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham.

     Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!”

     Jakże jest to piękne. Popłakałem się z wołaniem "Tato! Kiedy mnie zabierzesz? Och! Ojcze!" Natomiast Pan Jezus powiedział (Ewangelia: Mt 10,34-11,1): Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.” To jest niezrozumiałe, ale tak jest nawet w mojej rodzinie!

        Praca trwała od 7:00 do 14:00, bo mamy ulgę (stworzono drugi zespół lekarski). Pragnę uzbierać "na rozłąkowe z żoną". W końcu pobrałem opłatę za badanie na prawo jazdy...od pielęgniarki! Żona nadal smutna z powodu wybryków syna, zabrała mu kluczyki od samochodu, a on chciał odwieźć dziewczynę...po weselu.

      O 15:00 byłem bliski odczytu intencji, ponieważ ludzie mają różne potrzeby, a Pan to wszystko mi pokazuje. Zmęczony zasypiałem na ławce przed pogotowiem, a dodatkowo sprzyjał mi niż z burzami. Ile jest nieszczęść na świecie.

      Na Dunajcu topiło się 5-7 osób (ćwiczyli pływanie na kajakach), a jeszcze wypadki komunikacyjne. Trudno nieraz zrozumieć nieostrożnych, którzy robią kłopoty sobie i innym! Teraz mam daleki wyjazd, a to możliwość do odmawianie mojej modlitwy przebłagalnej. Trafiłem do pacjentki przestraszonej z nerwicą i źle leczonej.

      Teraz pędzimy do strasznego wypadku. Piękne samochody, ale dziadek wyjechał na trasę E7 pod prąd, zabita babcia, a on nie chce od niej odstąpić. Ofiara to przestraszony młody kierowca ze zniszczonym samochodem, który poczuł się zabójcą!

     Jeszcze babuszka z dusznością i 90-latka z bólami. Pocieszam i pomagam, a nawet daję leki...po zastrzyku nastąpiła poprawa. W „Gazety wyborczej” piszą o bezrobociu z poszukującymi pracy. Jeszcze poszukiwanie zaginionej! Dalej nie mam grosza przy sobie, a to zbliża do wszystkich biednych, którzy pragną pracować i zarabiać.

       Przepływa świat młodych bez mieszkań, pracy i sensu życia. Podają dodatkowo, że brak jest pieniędzy na świadczenia przedemerytalne, a wzrok zatrzymał artykuł o zadłużeniu USA. W nocy trafiłem na przestraszoną na czwartym piętrze budynku.

                                                                                                                                ApeeL