W zespole przewlekłego przemęczenia nawet sen nie koi, bo budzę się wielokrotnie, szczególnie nad ranem. Popłynie modlitwa "Anioł Pański", a w tym czasie wzrok zatrzyma książka "Raj utracony" z pięknymi słowa o Bogu Najświętszym - dawcy wszystkiego!
Natomiast z włączonego telewizora popłynie program "Sprawa serca" - otrzymanie nowego serca w wyniku przeszczepu! Takie właśnie serca otrzymałem od Boga Ojca! Pocałowałem Twarz Zbawiciela, a Pan Jezus powiedział do mnie: "chodź będziemy pracować razem".
Można powiedzieć, że zaczęliśmy pracę od 7:00 (godzinę wcześniej), a ja całkowicie nie spodziewałem się ataku, tak trzeba to nazwać, bo...
- jeszcze nie pracowałem, a już był bałagan
- kolega z pogotowia poprosił o zastępstwo (1-2 godz.)…
W tym czasie można doznać zawału, ponieważ Szatan tylko czeka na to, bo nie lubi czynienia dobra czyli wcześniejszego przychodzenia do pracy, aby wszystkich przyjąć. W takim właśnie czasie można trafić na daleki wyjazd lub na straszny wypadek lub do młodego człowieka umierającego!
Już po chwilce tak właśnie się stanie, bo za kolegą muszę jechać z udarem do szpitala i prawie chcę się płakać. Dodatkowo neurolog miał pretensje, że nic nie wiem o pacjentce, którą przejąłem w biegu!
W czasie powrotu ze szpitala przekazano mi wyjazd do porodu, ale z rodząca pojechała położna. Trzęsły mi się ręce, ponieważ bez winy zostałem wplątany w niebezpieczeństwo. Dobrze, że chronił mnie Zbawiciel. Już podczas przyjęć moich pacjentów duszę i serce zalewała słodycz, a takie jest działanie Ducha Świętego!
Wielkie zdenerwowanie zamieniło się w radości w sercu! Pragnąłem mówić do ludzi o Panu Bogu - Dobrym Ojcu! Jak żyją zwykli ludzie? Przy kościele serce zalała tęsknota za Panem Jezusem. Wołałem tylko: "Jezu! Jezu!".
Po 20:00 wyszedłem odmówić modlitwę, bo na przestrzeni otwartej szybko odczytuje intencję. Na obecną wskazał przeszczep serca, a w telewizji mówiono, że trzeba umrzeć dla świata, zostać Ablem i wrócić do Raju, który straciliśmy.
Na dodatek transportowałem dziadka z udarem, którego dosłownie nie było dla świata, a mam też sąsiada w podobnym stanie. Wróci jeszcze poranek w którym kolega przywiózł do szpitala strasznie poturbowaną.
W tym czasie spotkałem dwie siostry zakonne przy karetce pogotowia. Przepłynął cały świat: zakony, kapłani, pustelnicy oraz tacy sami w sercu! Dlatego w ręku miałem „Dzienniczek kapłana”.
ApeeL