Po zakończonym dyżurze w pogotowiu i oczekiwaniu na zmiennika...napadli na mnie pacjenci czekający w przychodni. Pracuję zawsze od 8:00, ale muszę przychodzić o 7:00, ponieważ jestem niewolnikiem: nie mam wyznaczonego rejonu, swoich pacjentów za których odpowiadam. Przychodzi do mnie kto chce, nawet pogotowie przywozi i wnosi do mnie na górę pacjentów, a nie mam dyżuru!
W telewizji popłynie obraz szpitala rehabilitującego chorych, któremu grozi upadek...zamykają też szkołę. Właśnie Fundacja pomogła dziewczynce potrzebującej wykonania zabiegu operacyjnego z USA. Jeszcze obrazy ratowników, zwolnionych z pracy bez odpraw...muszą czekać! Na dodatek pokażą obrazy żywiołów z dziećmi uczepionymi drzew...powodzi i cyklonu. Trafiłem też na żonę pacjenta który dzisiaj był w ZUS-ie, ponieważ stara się o uzyskanie pierwszej grupy inwalidzkiej.
Wyszedłem odmówić moją modlitwę przebłagalną...przyniosłem jej zerwane słoneczniki, a ona przypomniała. że imieniny miała wczoraj! Jeszcze telewizyjne obrazy o czekających na przeszczepy szpiku, nerek, wątroby i serca. Do tego mieszkający na zbiornikach gazu (groźba wybuchu). Załatwiłem przymocowanie złamanej figury Pana Jezusa na krzyżu przy trasie E7, który podniosłem po jego upadku. Opieka nad tym Najświętszym Znakiem na ziemi trwa dotychczas, gdy to przepisuję (24. 06. 25 roku).
Na Mszy św. wieczornej św. Paweł powie (1 Kor 2,1-5), że przybył „głosić wam świadectwo Boże”. Nie błyszczeć mądrością, ale tylko „Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego (...) aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej”.
Psalmista wołał (Ps 119,97-102): „Jakże miłuję Prawo Twoje, Panie.
(…) Przez Twoje przykazanie stałem się mądrzejszy od wrogów,
bo jest ono moim na wieki”.
Natomiast Pan Jezus trafił do Nazaretu (Ewangelia: Łk 4,16-30), gdzie nie został przyjęty, ponieważ trudno być prorokiem we własnym kraju. Nawet chcieli Go strącić ze stoku góry!
Na koniec Mszy św. uczestników zaskoczy oberwanie chmury, wszystko będzie zalane z potrzebną pomocy.
APeeL