Przeciętny człowiek nie myśli o czyhających na nas niebezpieczeństwach. Rodzi się pytanie: co nasz Stwórca pokazuje przez takie sytuacje...nawet grożące utratą życia? Ja widzę wszystko podwójnie, ponieważ zdarzenia w świecie przyrodzonym ukazują nam nasze życie nadprzyrodzone.
Wyobraźmy sobie piramidę takich zdarzeń w naszym życiu, a nie ma sensu ich wymieniać. Na szczycie nieszczęść mamy utratę życia. Jej odpowiednikiem jest wpadnięcie do Czeluści, bo nasze dusze są nieśmiertelne.
Normalny człowiek nieszczęścia kojarzy tylko z życiem przyrodzonym i chwali śmierć nagłą, bo „się nie męczymy”. Nawet nie pomyśli, co będzie z jego życiem prawdziwym po odpadnięciu opakowania.
A jak jest, gdy człowiek jest przygotowany? Odpowiem pytaniem: co oznacza przygotowany? Kiedy pomyślałeś(aś) o tym w sensie przejścia na stronę życia duchowego? Czy kiedyś poprosiłeś (aś) o śmierć dobrą (z Sakramentem Namaszczenia) oraz godną w otoczeniu modlących się przy konającym?
To, co piszę rozumieją żyjący w obliczu zagłady (Palestyna, Ukraina), gdzie żyje się z godziny na godzinę lub dzień za dniem.
Dziwne, bo dzisiaj na na Mszy św. o 19.00 były inne czytania niż na stronie „Pustynia w Mieście”, które pasują do tej intencji modlitewnej...
Tam będą słowa o wędrówce Izraelitów do przyszłej ojczyzny ziemskiej (Wj 16,1-5.9-15), której odpowiednikiem jest nasza wędrówka do Ojczyzny Prawdziwej (Królestwa Bożego).
W zetknięciu się z przeszkodami wszyscy zaczęli szemrać przeciw Mojżeszowi. Nawet mówili od Szatana: „Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę”.
Wówczas otrzymali „mannę z nieba”, której odpowiednikiem jest Komunia św. czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa! Zapytam: czy zapragnąłeś (aś) choć raz tego Chleba Życia dla naszej duszy?
Z parkingu przy naszym kościele jest niebezpieczny wyjazd. Nic nie widać przez mur, na chodniku mamy przy nim ścieżkę dla rowerów i hulajnog elektrycznych, a dalej jest postój samochodów, które zasłaniają wyjazd.
Od dawna planowałem, że nie będę tutaj parkował. Ostatecznie zmusiło mnie do tego dzisiejsze niebezpieczeństwo, którego uniknąłem dzięki sprawności mającego pierwszeństwo. Podziękowałem mu przepraszając ręką, ale trzeba przyznać, że w tak niebezpiecznym miejscu jechał pewnie, a właśnie wszyscy wychodzili z kościoła…
APeeL