Wczoraj byłem na drugiej Mszy św., ponieważ od 15.00 mam dyżur w pogotowiu. Nawet dobrze szło w przychodni. O 13.00 weszły do gabinetu trzy pracownice z kwiatem w doniczce i życzeniami z okazji imienin, ale ja nie obchodzę dzisiaj tylko w momencie urodzenia.
Podczas przejazdu do domu łzy zalały oczy z powodu tego obdarowanie, które w podzięce zawiozłem dla Boga Ojca pod krzyż Pana Jezusa! Pieniądze zostawiłem w domu, bo jest wiele pokus...”przecież dzisiaj mam imieniny”! Już na początku dyżuru pojawiła się tzw. „duchowość zdarzeń”: obrazy niesłusznie odznaczonych przez prezia Aleksandra Kwaśniewskiego...w tym biorących udział w pacyfikacjach oraz śpiewaczki zadziwionej tym „wybraniem”.
Ja nie uznaję żadnych odznaczeń, wyobraź sobie, ze jestem „wzywany” do wypinania piersi jak ruski generał. Pokaż mi ordery, a powiem ci kim byłeś.
Po wypoczynku trafiłem do porażonego 62-latka, aby go cewnikować. Ile zatroskania jest w sercu jego żony. Uśmiechamy się, bo to dziecko, ale bardzo ciężkie! Na ten czas popłyną obrazy kierujące na odczyt intencji…
- oto komunistyczna dyskryminacja, bo nie zatrudniają dobrze wykształconą niewiastę, ale jakiego „samego swojego” mężczyznę...tak było też z zoną, bo jej ojciec walczył z bolszewikami
- czerwona mafijność, bo liczyła się przynależność partyjna, bo „to dobry fachowiec, ale bezpartyjny”
- ściągnięto mnie, potrzebny w rejonie (niewolnictwo) z zapewnionym mieszkaniem, które szybko przydzielono koledze ginekologowi, „zrobiono go kierownikiem”, bo na pierwszym pietrze mogą mieszkać tylko wybrańcy władzy ludowej („lepiej widać wszystko z wysokości”)
- przebijanie finansowe, wszelkie atrakcyjne prace otrzymują naznaczeni przez „władze ludową”.
To tylko migawki, nie będę przecież ujawniał wszystkich czerwonych interesów, nawet wybrani nie wiedzą o co chodzi „związkowi bratniemu, który ma ogarnąć ludzki ród”. Zobacz jak ładnie się nazywają…
APeeL