Rano okaże się, że syn nie jedzie do szkoły, ponieważ nie chce mu się. Żona zrobiła mu kanapki, a on "wypoczywa". Ból zalał serce, ponieważ sprawia przykrość żonie. To niewdzięczność, ponieważ w tym czasie szykujemy mu mieszkanie. Zobacz jak czuje się Najświętszy Ojciec, gdy wszystko daje dla naszego dobra, a my to olewamy!

    Z telewizji popłyną obrazy:

- pomocy medycznej w zawałach (100 000 rocznie ze zgonem co 15 minut)

- pomoc prawna dla rolników krzywdzonych przez lokalne administracje

- przepłynie obraz eksmisji oraz adopcji dzieci z Rwandy

- jeszcze sprawa emigracji, także Polaków.

     Serce zalewał ból o wszystkich braci, rodzinę ludzką, ponieważ jesteśmy dziećmi Boga Ojca...tak podchodził do tego problemu Jan Paweł II. Piszę to i płaczę. Nagle napłynęło pragnienie bycia w miejscu, gdzie doznałem ostatecznego powrotu do Boga Ojca, po wcześniejszym nawróceniu….czyli w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia Strapionych w Lewiczynie.

    Zdążyłem na Mszę św. o 9:00...mimo brzydkiej pogody oraz chwilowej śnieżycy. Popłyną zawołania z psalmu: „Głośmy z weselem, Bóg jest między nami. Oto Bóg jest „moją mocą i pieśnią, On stał się dla mnie zbawieniem. (…) Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy, niech to będzie wiadome po całej ziemi”.
      Św. Paweł wzywał (Flp 4,4-7): „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!”

     Św. Jan Chrzciciel zalecił pytającym (Ewangelia: Łk 3,10-18): „Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. (…) Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie. Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów”.

     W Sanktuarium pięknie śpiewał organista z wiernymi („Godzinki”). Skulony dziękowałem Mateczce Zbawiciela i przepraszałem za upadki. Całe nabożeństwo byłem skruszony, bo tutaj otrzymałem łaskę powrotu do Domu Ojca! Teraz proszę o dzieci, wrzuciłem karteczkę z prośba o Mszę św. za nich. „Matko! Oddaję ci moje dzieci"...w sensie ich prowadzenie i ochrony.

    Ciężki niż, senność, a z prasy wyłaniają się szukający szczęścia...poza Bogiem Ojcem! Ten żyje dla seksu, a ten dla teatru, ogarnij pragnienia wszystkich na świecie!

      Popłynie koronka w tej intencji z pragnieniem przebaczenia mi przez Boga z moją wdzięcznością za pojednanie i powrót do Domu Rodzinnego...płakałem z radości. Tak stało się ze mną dawno temu w tym Sanktuarium… 

                                                                                   APeeL