Wigilia
W śnie przeżyłem upadek samolotu na nasze osiedle z ocaleniem mojego bloku. To jakaś symbolika, ale pod nasz przybyła Matka Boska Zbawiciela, Maryja Niepokalana (postawiono kaplicę), a to jest Opatrzność Boża. Miesza się ten tamten świat. Nie planowałem Mszy świętej porannej, ale teraz wiem („decyzja chwilki”), że mam być w Domu Pana...mimo dyżuru od 8:00 rano.
W Słowie Bóg upomniał się o to, że nie ma dla Niego godnego miejsca (Arka przebywa w namiocie). W nocy nastąpił przekaz do króla Dawida (2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16): „To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół”.
Przesunęły się obrazy szyderców, „NIE", wczorajszy kabaret ośmieszający kapłanów, w tym kościelnego z tacą, a zarazem Maryla Rodowicz śpiewała: "Ave Maryja”. Wzrok zatrzymała dziewczynka, która przychodzi na wszystkie Roraty...wylosowała figurkę Jezuska do domu i to na Wigilię! Ty nie widzisz takiego działania z nieba, a to proste!
Ponownie płynie pieśń: "Przyjdź Panie Jezu świat na ciebie czeka". Teraz Pan przybył jako dzieciątko, ale wróci z mocą (Paruzja). Dla wielu Męka Zbawiciela pójdzie na darmo! Niektórzy jak redaktor Jerzy Urban "sami pchają się na śmierć i to wieczną", a tak mówił o księdzu Jerzym Popiełuszce!
Boję się dzisiejszego dyżuru, zostawiłem wszystkie pieniądze, nawet nie wziąłem na tacę! „Tato! Tatusiu! Proszę o ochronę, bo tyle lat upadałem i żyłem w grzechu. Teraz boję się grzechu, a właściwie upadku. Ten lęk to łaska od Matki Bożej...podziękowanie za Roraty!
Właśnie na ten czas popłynie pieśń, a właściwie zawołanie: "Ochroń nas Boże i daj nam Zbawienie". Napłynął głód Eucharystii, a także normalny, jednak oba mają inne podłoże: jeden duszy, a drugi ciała! Dodatkowo, w czasie konsekracji napłynęło: "Nie bój się"! Ja wiem, że otrzymam pomoc i ochronę, ale jak? Sam jestem ciekaw! Po Eucharystii ponownie napłynęło: "Przyjdź Panie Jezu".
Zobacz jak pomaga Bóg Ojciec, bo od 8:00 do 11:00 cały czas i to w pośpiechu płynęła praca...
- dobrze, że kapłan odwołał umówioną wizytę
- cały czas miałem przyjęcia dzieciątek
- personel zagadywał, że mają 5 zł.!
W tym czasie, jakby na znak trafiłem do alkoholików, gdzie była pijana do nieprzytomności kobieta, do tego znaleziona przez męża z innym (rozebrana). Wezwaliśmy policję i zawieźliśmy ją do szpitala, bo to śmiertelne zatrucie. Dalej trwały wyjazdy, jeden do dziecka oraz przyjęcia w ambulatorium.
Po koronce znowu trafiałem na dzieci, a zważ na znak, bo potrzebują ochrony! Takimi właśnie dziećmi jesteśmy dla Boga Ojca. Tuż przed Wigilią trafił się wyjazd z dzieckiem...do szpitala! Trwało to do 16:30 czyli do rodzinnej Wigilii, po której w pogotowiu stała się cisza! Nie chciało mi się wierzyć! Zobacz działanie Szatana, bo właściciel stacji benzynowej dał kierowcy wielką butelkę wódki.
Zarazem moją ochronę, nie zgrzeszyłem stawiając alkohol, a tej wódki nie dotknąłem! Za to kupiłem benzynę do swojego samochodu. Zobacz, jak Pan ochrania, po naszych prośbach, a przenieść to na wielkie sprawy: np. na ochronę naszej ojczyzny. Najpierw ciężka praca i to bez "wdzięcznych" pacjentów, ksiądz odwołał wizytę, zamknięte sklepy.
Personel był zadowolony, udaną Wigilią, dla mnie była nagroda: stała się cisza i miałam kojący sen od 20.00 do 22.00! Nie chciało się wierzyć! Teraz też będzie pomoc, bo na wyjeździe miałem poród i zapalenie wyrostka, a w drodze powrotnej wracała z nami zawieziona tam nagła kobieta w upojeniu alkoholowym (niby zgwałcona). Ginekolog wykluczył to i zawieźliśmy ją na komendę, a to była ochrona dla posądzonego. Już północ...
APeeL