Na kończącym się dyżurze w pogotowiu zerwałem się z ciężkiego snu, a z włączonego radia popłynęły piosenki miłosne...w tym czasie moje serce zalała nadprzyrodzona miłość do Boga Ojca! Z duszy wyrwał się krzyk: "Ojcze Najświętszy pragnę tylko Ciebie, tak jak słońca pragnie ten świat. Kocham Cię! Tylko z Tobą pragnę być!" Łzy zalewały oczy, a serce tęskna miłość do Stwórcy mojej duszy!

      Tak właśnie przybywa do nas Pan. Dalej łzy płynęły po twarzy z powtarzanym wołaniem, a właściwie jękiem duszy: "Tato! Tatusiu! Tato! Nie chcę niczego, pragnę tylko Ciebie, Ojca Jedynego! Tato! Tatusiu” i tak wkoło! To wynik uderzenia przez Miłość Bożą, a mój krzyk był wynikiem świadomości przebywania na zesłaniu!

     Z radia popłyną słowa piosenki, że: „dzisiaj chce się żyć”. Właśnie trafił się chory z forsą, a ja jestem po 34 godzinach ścisłego postu (chleb z solą, kawa i woda)...w intencji pokoju w b. Jugosławii. To dwa światy, bo ja w tym momencie pragnę św. Hostii...zjednania mojej duszy z Duchowym Ciałem Zbawiciela, bliskości Boga Ojca, modlitw i dzielenia się moimi doznaniami!

      W ręku mam książeczkę kard. Johna Henry Newmana „Prawdziwe świadectwa”, który przeszedł na katolicyzm, gdzie będą słowa: „Wiele świętości traci Kościół, ponieważ bracia i siostry nie chcą dzielić się ze sobą tajemnicami serc"! Ja bardzo pragnę przekazać moje doznania, nawet trzy razy pisałem do Episkopatu. Właśnie w ręku mam ostatni list w którym odesłano mnie do proboszcza, który uwierzy w moja laskę...po latach i to tuż przed swoją śmiercią! Gdzie mam udać się z moim świadectwem miłości do Boga Ojca!?

      Zważ na moje cierpienie, ponieważ nie mam z kim porozmawiać. Ukojeniem jest Eucharystia czyli łączenie się z Duchowym Ciałem Pana Jezusa oraz moja modlitwa przebłagalna, zresztą wymodlona! Teraz uważa się, że taka jest prawidłowa, bo w czasie jej odmawiania współcierpię ze Zbawicielem podczas Jego Bolesnej Męki! To jest tzw. modlitwa serca, odmienna od ustnej.

    Po chwilce popłynie smutna muzyka Flamenco, a ja ponownie popłaczę się z powodu rozłąki i miłości do Ojca Najświętszego. Jakby na ten moment z telewizji napłynął obraz Pana Jezusa na krzyżu! Ludzkość smutki pragnie ukoić poprzez horoskopy, rozrywki, ale nasze dusze może ukoić tylko Bóg Ojciec! Nie znałem jeszcze intencji, ale pasowała: „za stęsknionych i kochających Boga Ojca". Dodatkowo z telewizji padną słowa o złamanych sercach, a ja gram na akordeonie tango "Skrwawione serce" i znam cierpiących z miłości ludzkiej, a tutaj do Deus Abba! Błyskawicznie przepłynęły obrazy:

- Kuba, wiele lat katolicy mieli kłopoty

- księża, zakonnicy i pragnący świętości

- święty Franciszek i jego naśladowcy

- Jan Paweł II z jego widzeniem świata.

     Jakim językiem można przekazać mój smutek z powodu rozstania z Ojcem Najświętszym i poczucie wygnania oraz świadomości, że istnieje życie wieczne! Jakże Ojciec Najświętszy pragnie i czeka na nasz powrót do Ojczyzny Prawdziwej! Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i początek mojej modlitwy przebłagalnej.

       Na nogi postawiła kawa i już biegnę do Domu Pana odmawiając różaniec Pana Jezusa ze słowami: "Zmartwychwstawaj Panie Jezu w moim sercu! Zmartwychwstawaj, zmartwychwstawaj Panie Jezu w moim sercu!”

       W kościele było trochę kobiet, „patrzyła” figurka Jezuska w centrum ołtarza! Pobiegłem do spowiedzi, ponieważ nadarzyła się okazja. Pragnę pracować bezinteresownie, chociaż sam lubię być wdzięczny. Kapłan z łaską wiary powiedział do mnie "to oścień, który otrzymałeś od Pana, abyś wiedział kim jesteś...marnym cielesnym stworzeniem, ale ważne jest serce i wdzięczność!"

      Dzisiaj będą piękne czytania...

1. Apostoł Jan powie o dzieciach Boga i diabła z zaleceniem, abyśmy nie dali się zwieść (1 J 3,7-10).

2.  Psalmista wołał ode mnie (Ps 98,1.7-9): „Ziemia ujrzała swego Zbawiciela (…) śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
3.  Jan Chrzciciel w Ewangelii (J 1,35-42) wskazał na Pana Jezusa jako Zbawiciela...

     Po świętej Hostii padłem z płaczem na kolana i wołaniem powtarzając „Jezu”, a to imię oznacza: Ten, który Zbawia”. Ponadto zapytałem Zbawiciela: "Jak  żyłeś Jezu na ziemi? Przecież miałeś gorzej ode mnie! Jezu Jezu"!

     Teraz popłynie litania do Najświętszego Serca Matki Najświętszej z błogosławieństwem Monstrancją. Przypomnę, że Zły kusił wzięciem dzisiaj  dyżuru! Zapaliłem Mateczce lampki pod figurą, a z puszki na listy wyjąłem "Rycerza Niepokalanej" - czy było to przypadkowe?

       Skończyłem moją modlitwę, a w ręku znalazła się książka "O naśladowaniu Chrystusa". Jeszcze rano będzie trwała miłość z tego dnia. W ręku znajdzie się "Złota legenda" o życiorysach świętych Jakuba De Voragine, która stała tyle lat na półce! Książka otworzyła się na słowach Matki Najświętszej: „Synu mój. Pamiętaj o słowach twego mistrza, który uczynił Mnie twoją matką i dał Mi ciebie za syna". Ja wiem, że to było do mnie, bo stałem się dzieckiem Bożym...

                                                                                                                                                                              APeeL