W nocy prosiłem Ojca Najświętszego o ochronę, aby towarzyszył mi w pracy i chronił przed niebezpieczeństwami. Zerwałem się o 4:00 rano i padłem na kolana wołając "Ojcze nasz", a przy tym przepraszałem Boga Ojca Najświętszego za wszystkich moich prześladowców, którym przebaczyłem.
Wyłączyłem budzik, ale zbudzono mnie na Mszę świętą o 7:00...zdążyłem właśnie na dzwonek rozpoczynającym się Mszę świętą! Stałem z tyłu, a wizerunek Ducha Świętego „patrzył” (zatrzymywał wzrok) trzy razy, a to wyjaśni się późnym wieczorem.
Popłyną czytania…
1. Św. Paweł przekazał (Hbr 10,11-18), że codzienne ofiary kapłana Starego Przymierza „żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów.” Pan Jezus sprawił to Pan Jezus „raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy” za tych, którzy są uświęcani. Sprawi to Miłość Miłosierna Boga Ojca!
W tym czasie wzrok zatrzymał Pan Jezus na krzyżu. Wprost widziałem tą ofiarę dzisiaj! Daje o tym świadectwo Duch Święty: nasze grzechy i nieprawości nie będą wspominane. Tak, gdy to przepisuję (25.01.2026), a sprawia to Sakrament Pojednania...zostają tylko wyrzuty sumienia. Tak wyjaśniło się „patrzenie” wizerunku Ducha Świętego znad Ołtarza św.!
2. Psalmista wskazał (Ps 110,1-4): „Jesteś kapłanem tak jak Melchizedek”...chyba chodziło o Syna Bożego.
3. Natomiast Pan Jezus wskaże w Ewangelii (Mk 4,1-20) o owocach Słowa Bożego porównując go do siewcy ziarna.
W przychodni był zwykły zamęt, prawie padałem. Dzisiaj otrzymałem przydział: herbatę na cały rok, papier toaletowy i mydło...jak w stanie wojennym. Na chwilkę udało się wyskoczyć do domu i oddać te dary żonie. W dniach dyżurów nazywam to „rozłąkowym”.
O 15:00 zacząłem koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji tego dnia, a wzrok zatrzymał drewniany krzyżyk na drzewie. Błyskawicznie przypomniał się Jezus na krzyżu w kościele. To łaska Boga Ojca i Jego nieskończona dobroć, a na dole dom, żona, praca i obdarowanie.
Zarazem rozpocząłem moją modlitwę przebłagalną w intencji wdzięcznych za nieskończoność Twoich łask, Ojcze. W moich oczach pojawiły się łzy, ponieważ napłynęła dobroć żony i nasza miłość oraz jej modlitwy o zbawianie innych. Trafił się daleki wyjazd, co lubią, bo wówczas mogę kontynuować wołanie do Boga Ojca. Babuszka złamała biodro...to trwało, nawet zdrzemnąłem się podczas transportu chorej. Dzisiaj mam dodatkowo ścisły post, w intencji pokoju na świecie. Dalej trwały wyjazdy aż do 20:30!
Tak płyną dni w których krążę po domach, gdzie trafiam na biedę i komfort. Jeszcze babuszka z udarem, a w jej mieszkaniu - na drugim łóżku – leżał dziadek z rakiem pęcherza. Na ten czas Pan Jezus powie z pierwszego tomu „Prawdziwego Życia w Bogu”: "Nauczyłeś się kochać Mnie, ponieważ zbliżyłem się do ciebie oświecając cię. Nawróciłem cię, budząc cię (...) z każdym przemijającym dniem zbliżasz się do Mnie!"
Jaka to prawda! Gdzie mógłbyś to usłyszeć, a jaka to radość przede mną, bo wiem, że to jest Prawda! Ja nie piszę tego z książek, ale w wprowadzeniu przez Boga, a świadczą o tym otrzymywane znaki: zatrzymywanie wzroku, do ręki otrzymuję artykuł lub książkę...jest to tzw „duchowość zdarzeń”! Teraz gdy przeglądam prasę nigdzie nie ma słowa o dziękczynieniu! Tylko garstka żyje wiarą w Boga, a jesteśmy na zesłaniu, w królestwie Księcia Ciemności…
Jeszcze zrywają do dzieciątka, a zbliża się Północ...w poście kusi jabłko od żony które zjadam ze smakiem! Wielokrotnie dziękowałem Bogu Ojcu za przebieg naporu Szatana od 7:30 do 20:00. Ochrona Ojca ostrzegła mnie „od wszelkich złych przygód"...
APeeL