Niespodziewanie przyjechała córka (22:00), ponieważ zawieruszyła klucz do mieszkania, a drugi miała u nas...musieliśmy spać z oną, a ona ma kłopoty z zasypianiem, a ja w czasie moich wędrówek sennych "coś gadam” i nie można mnie dobudzić: prawdopodobnie już wówczas miałem napady epi petit mal. Niestety czas płynie, mam już 55 lat! Spóźniłem się na Mszę świętą o 6:30 i stałem tam z sercem pustym i rozproszeniem w myślach, a tu...

1. Św. Paweł powiedział (Kor 15,35-37.42-49) o zmartwychwstaniu: „Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze”. Ja tłumaczę to inaczej na budowie orzecha lub kasztana: odpada obudowa (nasze ciało), a w środku jest to, co ma ożyć (nasza dusza)! On dodał, że: „Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. (…) Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba”. Wówczas to było niepojęte, a nawet tak jest też teraz, mimo morza znaków (w tym NDE,,,”życie po życiu”).

2. Pan Jezus rozszerzy to w Ewangelii (Łk 8,4-15) mówiąc o zianie (Słowie Boga), które pada na różny grunt. Znam to z własnego doświadczenia, bo wielu słucha z otwartym serce, a większość ucieka, między nimi są różni. Potwierdzą to słowa (Łk 8,15): "Błogosławieni, którzy sercem szlachetnym i dobrym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swą wytrwałość".

      W tym czasie stałem pod tablicą ze św. Stanisławem Kostką, gdzie były słowa "Pokonuj przeszkody na swojej drodze wierności Bogu” oraz jego pragnieniu życia dla wyższych rzeczy! Wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego, a z figury Zbawiciela zdjąłem zwiędłą różę.

     Do Eucharystii szedłbym nadal pusty, a po powrocie padłem na kolana śpiewając w duszy: "Jezu ufam Tobie! Jezu ufam tobie!" i z płaczem pocałowałem figurę Zbawiciela! Przypomniało się wczorajsze czytanie "Echa", gdzie było objawienie Matki Bożej Pokoju i Jej słowa: "mając Boga – mamy wszystko"!

    Ponownie popłakałem się z wołaniem: "Jezu! Jezu! Och Jezu! Dziękuję Ci, Ojcze za Twoje niebiańskie dary i ofiarowuję Ci najpiękniejsze róże świata! Uchroń moją rodzinę. To minuty, bo więcej nie wytrzyma nasze słabe serce – to miłość Boga Ojca! Stąd demoniczna pustka w sercu przed Mszą świętą! Po wyjściu z kościoła będę mówił do tych, którzy zamówili Mszę św. o Bogu Ojcu i Niebie, Niebiańskich Darach oraz o życiu po śmierci!

     Na początku dyżuru w pogotowiu trafiłem na bałagan:

zatroskana dyspozytorka czeka na męża

kolega zmartwiony jest zgonem 35-latki

ja muszę wybrać pieniądze, napisać recepty i wyskoczyć do domu

zamiana pokoju sprawiła, że ja badałem chorego w ambulatorium. a  kolega wyjechał do chorego psychicznie

personel jest poddenerwowany, a nie wiem z jakiego powodu

chory po wypadku za granicą z brakiem kawałka skóry i ropieniem rany

ja innemu nie chcą podać penicyliny i pani z kolką nerkową.

     Jednak udało się napisać pismo do Sądu Pracy dla chorego, któremu po raz trzeci odmawiają renty! Ja zarazem widzę pomoc z nieba dla niego! Sprawiła to zamiana kolejki! Właśnie skończyliśmy, a przybyło dziecko ze złamaniem rączki i wyjazd do staruszka w nędznej i brudnej chacie z muchami oraz dziadkiem z zapaleniem płuc. Tam trafiłem na obraz Pana Jezusa Najświętszym Sercem, a chorego zawiozłem do szpitala.

     Mogłem wyrwać się na chwilkę z dyżuru, właśnie gołąbek zerwał się przed samochodem! Po smacznym obiedzie - podczas rozłąki z żoną pocałowałem ją, a ona powiedziała: „wiem, wiem, że ty kochasz mnie na dyżurze”!

     Na ten moment zabrałem kasetę z piosenką i słowami: "przytulę twoje serce utęsknione (...) na dobre i na złe zostaniesz ty wykrzyknik (...) ja do ciebie przyjść nie mogę, bo mi bronią (...)".

     Podczas powrotu na dyżur przepłynęły sytuację miłujących się w rozłące, zatroskanych o dzieci z różnymi schorzeniami, ból rodzin podczas zabierano chorej żony i ojca staruszka. Do tego obrazy matek przytulających dzieci, rozmowa dyspozytorki z dziećmi, które zostały w domu, a przed przychodnią jest suka z czwórką szczeniąt, pełna niepokoju, bo właśnie jakiś facet chciał zabrać jednego pieska! W tym czasie wzrok zatrzymał napis na śmietniku: "Kocham chłopca o blond włosach, niebieskich oczach i pięknego jak łza!"

     W tym czasie moje serce zalewało pragnieniem modlitwy. Nawet prosiłem Ducha Świętego o odczyt intencji, bo myślałem o rozłączonych, rozdzielonych w miłosnej rozłące. Oto świat takich właśnie: odmienne religie, kraje, sekty, kasty, posiadanie, rozłąka za chlebem, śmierć i choroby!

     Popłynie koronka za kochających się w rozłące, a w tym czasie zerwą na daleki wyjazd, w końcu naszego rejonu o pięknej nazwie Biała Góra. Spałem po drodze, a to stawia na nogi. Daleki wyjazd, gdzie jest ośrodek, domki wypoczynkowe, a tam babuszka od wczoraj leżała na ziemi. Córka płakała, obdarowano i pędziliśmy na sygnałach, a ja z płaczem wołałem: "Tato! Tatusiu! Pomóż im, przecież oni kochają się, a tu nagła rozłąka!"

    Kręciłem głową z zadziwienia. Nie miałem grosza, a tu obdarowanie, które  oddałem żonie, bo lepiej nie kusić zła. Ta przezorność będzie słuszna, bo później personel będzie miał poczęstunek weselny! Teraz mogę odmówić całą moją modlitwę przebłagalną, wraca dzień, śluby, ciężarna (dzieciątko w pozornej rozłące), a "Gazeta Polska” mówi wzajemnej miłości i oddaniu się. Właśnie dzwonią dzwony na Mszę świętą. Podczas modlitwy znalazłem zasuszonego zaskrońca, a to znak Szatana.

     Ból modlitwy trwał do 19:30...miałem moc, aby nie pić alkoholu! Zobacz pułapki Szatana, a tu poranna pomoc z nieba, modlitwy i radość duchowa! Ociekłem od częstujących, zapaliłem ognisko, a w tym czasie z dyskoteki krążyły po niebie kolorowe światła. Popłynie część chwalebna różańca. wszystko pasuje!

    Pan nagradza nas słodyczą i pokojem zalewającym serce i duszę. Jeszcze szycie palca, za które kolega podziękował.W nocy męczyły mnie koszmary, trzy razy wstawałem z moczem przepływało nędzne życie, a ja w tym czasie wołałem: "Tato! Tato! Tatusiu!”

                                                                                                                                                                               APeeL