Po wczorajszym dyżurze wcześniej poszedłem do gabinetu w przychodni na piętrze, ponieważ pracuję sam, a ponadto schodzą się chorzy z terenu, biegną też z nagłymi sprawami z pogotowia, bo dyżurny robi po swoim terenie „kolędę”. Jednym słowem jestem „chłopcem do bicia”. Kiedyś jechałem do śmiertelnego wypadku karetką transportową, tylko ze słuchawkami. Mogłem zostać zlinczowany, a byłem wyrwany od moich pacjentów! Dzisiaj był nawał...jakby próba mojej wytrzymałości. Nie odmówiłem nikomu.

       Przesuwali się udręczeni życiem, chorobami i pracą (rolnicy).

- Oto starsza pani z trójką trzech synów na jej utrzymaniu, a nie ma jeszcze emerytury.

- Oto chora z astmą, podjęła pracę, ponieważ mąż jest bezrobotny.

- Ostatnią była babuszka, której zmarł mąż.

    Wróciłem ledwie żywy, a w „Gazecie Polskiej” przeczytałem art. o Kuklińskim, który założył fundację wspomagającą ofiary bolszewizmu...z jego słowami o pragnieniu poświecenia się. Napłynęła osoba św. Jana Chrzciciela przy którym będę później klęczał.

     Po odczycie intencji przepłynie cały świat poświęcających się: od redaktora w Kosowie do matek opiekujących się chorymi dziećmi.

    Popłyną słowa czytań...

1. Z Księgi Przysłów (Prz 30,5-9), gdzie padnie Prawda, że: „Każde słowo Boga w ogniu wypróbowane, tarczą jest dla tych, co doń się uciekają. Do słów Jego nic nie dodawaj (…)”. Tak jest naprawdę, także dzisiaj, a przykładem jest sam Dekalog.

2. Psalmista potwierdził to (Ps 119,29.72.89.101.104.163): „Twoje słowo, Panie, jest wieczne, niezmienne jak niebiosa”. Przykładem jest sam Dekalog!

3. Dzisiaj Pan Jezus w Ewangelii (Łk 9,1-6) rozesłał Dwunastu i tak to się zaczęło...dalej jesteśmy wzywani i powoływani. Jest to zarazem największe poświęcenie. Po św. Hostii z krzykiem powtarzałem: „Jezu! Tato!”

     W telewizji trafię na przekaz o małżeństwie w którym kobieta choruje na Alzheimera, a którą opiekuje się mąż. Pokażą dramat obyczajowy z USA „Nie moje dziecko”, gdzie rodzice poświęcają się córce narkomance. Dzisiaj, gdy to przepisuję „Fakt” pokazał małżeństwo, które doczekało się dziecka przy pomocy In vitro, ale pomylono zarodki. Odnaleziono właściwą mamę, ale ona nie chciała tego dziecka, a oni już przyzwyczaili się do niego!

                                                                                                                                                                         APeeL