Dzisiaj wypada pierwszy piątek m-ca, trzeba wstać do Domu Pana, popłynie "Anioł Pański", a pod kościołem w natchnieniu odebrałem...
- "Wynagrodzę ci to!
- Jezu! Panie Jezu! Nie trzeba, to miłość, a nagrody nie daje się zakochanie, to Twój krzyż jest nagrodą"!
Cały kościół zajmowały kobiety, a ja jeden wśród nich. Stoję pod stacją, gdzie Matka spotyka Syna na Drodze Krzyżowej, który idzie na śmierć! W tym czasie popłynie pieśń: "Kochajmy Pana, bo serce Jego szuka i pragnie serca naszego"! Kapłan mówił o Najświętszym Sercu Zbawiciela, które pragnie naszego serca – najlepszą naszą odpowiedzią jest miłość i przyjęcie krzyża! Słucham tego zadziwiony, ponieważ powiedziałem to Panu Jezusowi przed kościołem!
Od Ołtarza św. będą słowa czytania, że "Bóg przytula nas do swojego policzka”! Łzy zalały oczy, a przez serce przepływały miłosne błyski, bo „Pan jest moim światłem i zbawieniem moim". Ewangelia będzie o Dobrym Pasterzu, który daje Swoje życie za nas.
Popłakałem się przed Eucharystią. "Jezu! Jezu! Och Jezu!” Ten dzień będzie - w później odczytanej ww. intencji modlitewnej! „Chwała niech będzie zawsze i wszędzie Twemu Sercu, o mój Jezu!" Wracałem z mocą, której nie mogę opisać, bo dotyczy ciała duchowego! Tym bardzie, że otrzymałem błogosławieństwo Monstrancją...zadziwiającym darem samego Pana Jezusa!
Jeszcze nie wiedziałem jak ciężki będę miał dzień i co mnie czeka. Zapomniałem, że dzisiaj nie będzie kolegi (pierwszy raz), a rejestracja wyciągnie wszystkich karty chorych kolegi. Dodatkowo zmyliła mała grupa chorych na początku. To mały krzyżyk, który niosę dla Pana Jezusa. Dobrze, że przybyłem wcześniej.
Nie wiem dlaczego dzisiaj było wielu przestraszonych: naderwanym przyczepem, zdrowa z zespołem prostych pleców, inna z zawrotami głowy związane ze zmianami pogody i bojąca się śmierci. Dobrze, że 10 osób zrezygnowało!
Podczas badania młodego rozwodnika moje serce zalał ból, ponieważ widzę wielu jak wielu łamie Sakramenty Święte! Napłynęła bliskość Pana Jezusa, z moim współcierpieniem. Właśnie na ten moment płynie melodia o weselu: "a u sąsiada tam muzyka gra"! To intencja tego dnia dla Pana Jezusa – jako wynagrodzenie za łamiących Sakramenty Święte!
O 16:00 słodycz Boża zalała serce – tego nie można opisać naszym językiem. Dalej w pogotowiu czekała mnie dalsza praca do 23:00! Zacząłem od „kolędy” (wielu wyjazdów na raz): grypa, angina, zwyrodnienie bioder, duszność, zapalenie płucu, rak piersi i kontakt z dializowanym. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i cała moja modlitwa przebłagalna - to trwało w czasie przejazdów (przez 4 godziny), a w tym czasie ból zalewał serce, szczególnie podczas koronki do 5-u św. ran Pana Jezusa!
Jeszcze pijany i badanie przy policji, a przed północą zadzwoniła lekarka ze szpitala, że wysłałem krwawienie z odbytu: "nie umie pan włożyć palca w d..ę?” Zadziwiony jej zachowaniem powiedziałem, że tak nie można, nie będę do pani kierował, gdy będzie pani miała gabinet prywatny, nieładnie, bardzo nieładnie!
O północy podziękowałem Panu Jezusowi za to jak ranią najbliżsi. W tym czasie w pierwszym tomie „Prawdziwego życia w Bogu” będą słowa: "Ciesz się ze mną, mój Synu, żyj dla mnie, a ja dam Ci odczuć moje Przeszyte Serce, zranione włócznią i przez tyle umiłowanych dusz!"
W ręku mam artykuł o poszukujących zaginionych, a właśnie z telewizji popłynie pragnienie reportaż o dzieciach porwanych i zamordowanych! "Och tak! Przecież to ukochane dzieci Ojca Najświętszego, i jego. Kapłan i wszyscy przyjmujemy Sakramenty Święte Oni są szczególnie szukani, gdy się zagubią gdy zaginą!
APeeL