Moje obecne życie toczy się dwutorowo: w świecie fizycznym i duchowym. Co wynika z zapisów dziennika duchowego. Intencje modlitewne wynikają z otrzymywania różnych znaków (tzw. „duchowości zdarzeń”). Każdy dzień jest poświęcany cierpieniu objętych modlitwą, ofiarowywaniu za nich dobrowolnych cierpień (ich uświęcaniu) z Mszą św. i Eucharystią. Stwórca ma nieograniczone możliwości przekazów, które można ujrzeć po otrzymaniu łaski zawołania i wybrania. Wówczas na wszystko patrzy się d u c h o w o!
Jak wielkie jest pragnienie szczęścia na ziemi. Opisuje to „Księga bajek polskich" o księżniczce Tęczy. Białe rumaki, rycerze z zamkami na lodzie, itd.! Jakże pragniemy tego, a Szatan wie o tym i podsuwa różne pokusy odciągające od wiary, aby zamknąć nam powrót do Ojczyzny Prawdziwej. Ilu jest poszukujących, ale mądrzy negują nadprzyrodzoność. Przecież od ich badań nie zależy fakt, że jest Bóg Ojciec, nawet Jego imię brzmi Jahwe („Ja Jestem”).
W tym czasie wzrok zatrzymała (w moim języku „spojrzała”) mała figurka Pana Jezusa w koronie cierniowej padającego pod krzyżem, To zawsze jest znak, że czeka mnie jakieś cierpienie duchowe. Z radia popłynie Msza św. ze słowami o pokładaniu ufności w łasce niebieskiej oraz o pokusach, że "praca także jest modlitwą”...szczególnie dobrze płatna!
Ja w tym czasie wiem, że jestem na wygnaniu, a celem mojego życia jest powrót do Ojczyzny Niebieskiej! Szatan zalał mnie pokusami, abym nie trafił na Mszę św. o 10:15 w naszym kościele. W tym czasie trwał ból, ponieważ syn wyjechał (pierwszy raz w życiu) do dziewczyny, ale nie wiadomo gdzie. Ten ból sprawił, że rozpocząłem moją modlitwę przebłagalną...jak się okaże w ramach intencji tego dnia!
W tym bólu trafiłem na dwa krzyże wyrzucone poza mur cmentarza, jeden z figurą Pana Jezusa! Po kościołem spotkałem inwalidę z kikutem ze snu, ominąłem go, bo nie lubię nachalności. Z chóru kościelnego ujrzałem garstkę dzieci...taka jest prawda o naszej wierze, została „resztka Pana”. Na dziecku oczekiwanym przez ojca ziemskiego pokazany jest nasz powrót do Ojczyzny Prawdziwej. Tata czeka na powrót każdego z nas..jak ja na powrót mojego syna!
Dlatego zadziwiony słuchałem czytań (innych niż w wykazach): o buncie Izraelitów na pustyni...z manną z nieba. W tym czasie woleli niewole i dobre jedzenie. Tak było w drodze ziemi obiecanej i tak jest w drodze do Wiecznej Ojczyzny!
Dzisiaj Pan Jezus dokonał cudu: zamienił wodę w wino oraz rozmnożył chleb i ryby. Ostatecznym i wiecznym cudem jest Eucharystia...to chleb do którego wchodzi Duchowe Ciało Pana Jezusa. Wrócę na adorację Monstrancji. Przybyła garstka...kilka osób, półmrok, dziewczynki śpiewały koronkę do Miłosierdzia Bożego.
Podczas powrotu spotkałem Cyganów, ludzi bez ojczyzny, a Bóg Ojciec czeka na nas wszystkich, nie dzieli nas. Każdy z nas stanie przed Ojcem Najświętszym...chcecie czy nie!
APeeL