Po przebudzeniu podziękowałem Ojcu Najświętszemu za ochronę, a żona dała do pracy mleko, które pasowało, ponieważ wczoraj wypiłem trochę wódki „Luksusowej! Nawet jakoś szło, smakowała kawa, początek przyjęć był w ciemności z powodu awarii światła. Taka właśnie była moja dusza. Jak zwykle nastąpił nawał około 13:30, a dodatkowo zerwano do pogotowia, a nie miałem dzisiaj dyżuru (wszyscy odmówili wyjazdu).
Trafiłem do matki ośmiorga dzieci, która miała cukrzycę i ciężkie niedocukrzenia! Zabrałem ją do szpitala – zostawiliśmy dzieci, w tym niemowlaka! Ból zalał serce i od razu znałem intencję tego dnia. W szpitalu trzymano nas dwie godziny, a ja w tym czasie odmówiłem całą moją modlitwę i trzy razy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Tam przed poradnią D trafiłem na matki z dziećmi, nawet karmiące!
W drodze powrotnej mówiłem do sanitariusza o Stwórcy, niebie i słońcu, które według ateistów „to przyroda”! Tyle tysięcy lat krążyło wokół Ziemi…aż do Mikołaja Kopernika! Podczas zapisywania tego z telewizji popłyną słowa: "Popatrz na wschód słońca, zachwycaj się i chwal Boga Stwórcę"! Ledwie zdążyłem na Mszę świętą wieczorną, a żona dodatkowo była zdenerwowana moim spóźnieniem i telefonem z pogotowia! O 17:00 trafiłem na błogosławieństwo Monstrancją.
Płynęły czytania, ale przysypiałem zmordowany. Dotarły tylko słowa Ewangelii (Mk 6,53-56), gdzie do Pana Jezusa i Uczniów zbiegli się ludzie z całej okolicy i zaczęli znosić chorych. Tak było wszędzie, gdzie pojawił się Pan Jezus. Zarazem „prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie”. Święta Hostia była ww. intencji tego dnia.
Po powrocie do domu trafiłem na reportaż "Listy z Rosji", gdzie będzie relacja o porzuconych dzieciach, płaczących, ponieważ nie znają swoich matek! Napłynęła refleksja: ilu nie zna Matki Prawdziwej, który nigdy nie opuści nikogo!
Dodatkowo trzy godziny spędziłem w pokoju na modlitwie w tej intencji...przed lampką pod figurą Matki Bożej! W ręku znajdzie się artykuł o domach dziecka, sierocińcach, a właśnie w Warszawie spłonęła budka z trójką dzieci pozostawionych przez rodziców (1, 2 i 3 lata)…
APeeL