Jeżeli ktoś nie wierzy w Boga Jahwe to zarazem neguje cały cud stworzenia wszystkiego...jednym słowem jest to ślepiec duchowy. To nie jest jego wina, ponieważ nie otworzył swojego serca na zawołanie i wybranie przez Stwórcę naszej duszy.
Nic nie da dyskusja z takim, nawet nie wolno jej prowadzić, bo człowiek nie ma mocy, aby pokonać nadprzyrodzonej inteligencji Kłamcy i Niszczyciela. Przykładem jego wysłannika Jerzy Urbanem, a właściwie Urbach, rzecznik prasowy rządu w stanie wojennym, który ze względu na swoją rolę w komunistycznej propagandzie został nazwany Goebbelsem.
Dotychczas ciekawi mnie kto go nasłał na nas, bo wyżej jest jasne, że - tego zwyrodnialca małpującego przed śmiercią biskupa - namaścił sam przeciwnik Boga Ojca. Jeszcze teraz broni się jego nieświętej pamięci.
Właśnie Europoseł Daniel Obajtek trafił do prokuratury (w lipcu 2026 r.) z powodu zarzutu uniemożliwiania rozpowszechniania tygodnika „Nie”. Sprawa ciągnęła się od marca 2023 roku, gdy pan Daniel wycofał sprzedaż na stacjach benzynowych tego szmatławca. Powód: na okładce było zdjęcie Jana Pawła II trzymającego lalką z ukrzyżowanym Chrystusem. W islamie spotkałaby go fatwa (wyrok śmierci).
To typowy przykład przewrotności Szatana w wykonaniu „demokracji walczącej” naprawiającej u nas praworządność. Tuż po objęciu władzy Donald Tusk rzucił się na o. Rydzyka, a ten zapytał: „kim pan jest”? To przecież katolik, nawet miał audiencję u obecnego papieża po której z „mocą” chciał dawać śluby "spółkującym inaczej"...wszelkiej maści „Śmiszkom i Biedroniom”.
To wprost „ohyda spustoszenia” spowodowana opętaniem intelektualnym. Tacy „ładnie mówią”, ale nie reagują na gnębienie katolików. Ja stanąłem w obronie krzyża ściętego przez kolegę psychiatrę (2007/2008), w drugiej ojczyźnie Tuska (na Kaszubach). Koledze włos nie spadł z głowy, a mnie obecnie wzywano na policję.
Dałem im zapis: „04.10.2007(c) ZA ZAPRZEDANYCH POGANOM…wejdź „Chronologicznie”, kliknij u góry wykaz: 1500 i przeczytaj.
Na Mszy św. prorok Jeremiasz mówił od Boga Ojca o Izraelu...
1. Kary, które spadają na ten kraj są wynikiem wielkiej nieprawości tego narodu (Jr 30). Po ukorzeniu wszystko wróci do stanu pierwotnego, ale po przybyciu oczekiwanego Zbawiciela...zamordowano Go w sposób bestialski! Obecnie nie ma tam już Boga Ojca...
2. Człowiek bez łaski wiary nie wierzy też w cuda, a jest pewne, że nie widzi ich bezmiar, a ja jestem zadziwiony ludzkim ciałem, które samorzutnie naprawia się jak komputer. Taki cud był przekazany w dzisiejszej Ewangelii (Mt 14,22-36): Pan Jezus przyszedł do łodzi apostołów po jeziorze! Za naszych czasów cuda czynił o. Pio!

Ty myślisz, że Szatan namawia tylko do zła, ale działa także przez „dobro”, którego człowiek bez łaski wiary nie ujrzy. Mnie zmarnował cała dobę. Podsunął przepisanie głosem około 10 zaległych świadectw wiary, a później zalał ciemnością: nie potrafiłem ich przenieść do komputera. Sam byłem zadziwiony, ponieważ robię od dawna. Jednak chodziło oto, abym nie pisał o Miłości Boga Ojca do nas.
Zobacz ile jest wokół owoców takiego „dobra”: rozgrzebane domy lub wybudowane wielkim wysiłkiem...tylko dla właściciele (jeden pokoik). Ogrzej teraz cały dom! Nawet nie wspominam opętanych przez władzę i to nad światem, bo każdy widzi, co się dzieje, ale nikt nie wspomina o zapowiadanej Apokalipsie.
Błagam każdego czytającego, aby ratował swoją duszę. Podziękujesz mi, gdy spotkamy się w naszej wiecznej ojczyźnie pełnej szczęśliwości. Przestań kochać to życie na zesłaniu z latającymi nad głowami pociskami balistycznymi! To jeszcze nic, bo "bój nasz ostatni" toczy się o nasze dusze z ich powrotem do Królestwa Niebieskiego, gdzie jest „mieszkań wiele”…
APeeL
Przypomnę zapis świadectwa…
13.01.1993(ś) ZA LUDZI MAŁEJ WIARY...
Po koszmarach sennych wstałem wcześniej w obawie o zaspanie do pracy. Przytuliłem żonę z zawołaniem do Matki Bożej, aby „objęła ją, zabrała jej złości, bo jestem jej najbliższą osobą". To stanie się po latach, gdy uwierzy w moją łaskę wiary.
Dzisiaj będę miał szczególny nawał chorych z podenerwowaniem ludzi, w tym starszych. Z wielkim „duchem” pocieszałem potrzebujących tego i udzielałem im pomocy.
Przy moich słowach popłacze się wielki mężczyzna skrzywdzony (zwolniony z pracy, a renta odmówiona): „proszę się nie martwić, co będzie 1 VII 1994, trzeba skierować się ku Matce, prosić o prowadzenie i Jej przekazać swoje cierpienie.
Teraz starszej pani, wierzącej i modlącej się tłumaczę, że „śmierć to początek życia wiecznego...demon wie o tym i straszy panią...kamienie wołać będą, gdy tacy jak pani nie będą mieli ufności Bożej!”
Natomiast młodej z zapędami menadżerskimi wskazuję, że odpowiada za całą rodzinę i jest ich pośredniczką do naszej Matki, Niebieskiej Pani. „Trzeba pozostawić śmieci tego świata i przesunąć wszystko w kierunku życia duchowego”.
Jakże jest mi trudno „leczyć normalnie”, bo składamy się z dwóch części: psychofizycznej i duchowej. Ludzie nie chcą być prowadzeni przez Boga i nie rozumieją kim jest namaszczony sługa Pana. Często, sami kapłani nie wiedzą, że są „cudotwórcami”, bo ich ręce podają nam Ciało Pana Jezusa!
Teraz, gdy to przepisuję „patrzy” obrazek Zbawiciela łamiącego chleb przed kielichem: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy"! Ten ciężki dzień pracy zostaje ukoronowany przybyciem babci...zakochanej w krowie! Jakby na potwierdzenie intencji jestem na wizycie u staruszki skarżącej się na sąd, złego brata i opłaty dla sióstr PCK.
Po chwilce kojącego snu zaczynam dyżur w pogotowiu...modlitwą za tych, którzy wiarę w Boga stawiają na szarym końcu. Zrozum mój ból, bo zbawienie jest celem naszego życia, a ja jestem w jego środku i widzę zaćmienie duchowe.
Moje zamyślenie przerwało wezwanie karetki do wypadku. Młody człowiek został potrącony przez samochód, leży głową w kałuży krwi...umiera w drodze do szpitala. Wracałem w smutku, a miałem pokazane nagłe wyrwanie nas do świata nadprzyrodzonego. W jednej minucie dowiadujesz się tego, co ja wiem teraz (śmierć ciała to powrót do życia wiecznego). Pragnę to przekazywać, ale zainteresowania nie widać, bo ludzie mają ważniejsze sprawy.
Poprosiłem Matkę Bożą o wstawiennictwo dla zmarłego pacjenta. Przypomniała się książka, którą dzisiaj miałem w ręku: „Życie wieczne”. Czuję, że ja miałem być tutaj i prosić o jego duszę.
W pokoju lekarskim popłyną słowa z kasety, że „nosimy na czole piętno Kaina...nasz brat leżał krwawiąc i płacząc”. Tak, ten brat ziemski leżał we krwi. Ponownie zawołałem do Matki Bożej i na kolanach - w jego intencji - odmówiłem cz. chwalebną różańca.
Wieczorem, z filmu w TVP II padną słowa do mnie: "Bóg ma dla ciebie oddzielne miejsce w Swoim Sercu”...to mówiła zakonnica do kobiety tuż po urodzeniu dziecka! Nie chodzi o moją osobę, ale o moje modlitwy.
Teraz już wiem, że śmierć tego człowieka miała trafić na mnie. Nawet miałem propozycję zmiany kolejki wyjazdowej, której nie przyjąłem. Teraz udzielam pomocy żonie zabitego, ojca dwójki dzieci. Trafiłem na jeden wielki płacz i krzyk. Powiedziałem, że on jest i wymaga pomocy całej rodziny, ponieważ śmierć nagła jest wielkim nieszczęściem dla duszy!
Po powrocie do bazy w pokoju lekarskim padłem na kolana i odmówiłem część mojej modlitwy (drogę krzyżową oraz „św. Agonię”) za rodzinę zabitego, aby nie odeszli od wiary, bo to ludzie biedni .
Przy zmianie kolejki to wszystko ominęłoby mnie, a służba Bogu to kłopoty ziemskie z nieskończonością przeżyć duchowych. Pan wiedział, że tej rodzinie będzie potrzebne pocieszenie. Także mój smutek ziemski zamienił się w radość duchową.
Pan Bóg pokazuje tym, którzy martwią się o wszystko, ale nie przygotowują się duchowo do odejścia z tego świata…na szarym końcu stawiają sprawę swojego zbawienia.
APeeL