03.07.1997(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH ZNAKÓW...

Święto św. Tomasza, Apostoła

      Śniła się wielka ilość kart chorobowych, a to była zapowiedź nawału pacjentów! Podczas wyjścia na Mszę świętą serce zalewała straszliwa pustka, zrozum niewierzącego dla którego Msza święta jest wielką udręką! Kapłan nie włączył mikrofonu, na ziemi wszystko jest byle jakie!

      W czytaniach padną słowa…

1. Listu św. Pawła (Ef 2,19-22), że staliśmy się „współobywatelami świętych i domownikami Boga”.

2. Psalmista wołał (Ps 117,1-2): „Idźcie i głoście światu Ewangelię”, a ja pragnę tylko tego!

3. W Ewangelii (J 20,24-29) będzie znana niewierność Apostoła Tomasza, który musiał ujrzeć rany rąk i stóp Pana Jezusa oraz włożyć palec w Jego św. bok!Pan skomentował to: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

     Mnie nie są potrzebne żadne cuda i znaki, ponieważ ostatnim jest wchodzenie Zbawiciela do odrobiny chleba. Łzy zalały oczy, wprost znalazłem się wśród Apostołów! Przepłynęły osoby potrzebujące znaków, nawet w telewizji trafiłem na proboszcza w filmie, który kocha Matkę Bożą i mówił chłopcu o objawieniach w swojej parafii.

     Na kolanach wołałem wkoło: "Tato! Tatusiu! Jezu! Jezu!”, a w tym czasie popłynie pieśń: „Ty w sercu moim trwasz. Tulisz w ojcowski płaszcz!” Święta Hostia złamała się na pół, co oznacza w "My" trzy pieśni: "Jezusa ukrytego chcę w sakramencie czcić, wszystko oddać dla Niego, Jego miłością żyć.” Nie mogłem wyjść z kościoła, a dalej trwały w sercu słowa tej pieśni: "wszystko oddać dla Niego, Jego miłością żyć (…) On wie co utrapienie”...

     Ból, ból, ból...nie mogłem wyjść z kościoła do bałaganu w pracy! Pragnąłem tylko jednego: śmierci dla Pana! To było jedyne moje pragnienie w tym momencie! Śmierć wyznawcy, dla dla Pana! Prawie wszyscy apostołowie zginęli! Nie pojmie tego pragnienia normalny człowiek, bardziej pojmie to samobójca, ale on pragnie raz na zawsze skończyć z sobą, a ja umrzeć dla Chwały Pana! Ja wiem, że to jest wielka łaska Boga Ojca!

     O 7:10 z Radia Maryja popłynie Msza św. ze wskazaniem na dających świadectwo wiary! W przychodni trafiłem na nawał chorych (38 kart ze snu)! Prawie padłem! Dawałem świadectwo wiary, wskazywałem na pomoc Mateczki Najświętszej! Z trudem uciekłem, aby złapać oddech przed dyżurem w pogotowiu.

     W wielkim pragnieniu drzemki wpadli rodzice z oparzonym dzieciątkiem, który usiadło na rozżarzonym prodiżu! Zerwano na wyjazd, a w tym czasie trwała burza z piorunami! W tej sytuacji policjant stał i rejestrował numery samochodów Natychmiast poznałem intencję modlitewną tego dnia: za potrzebujących znaków! Potrafimy rozpoznać ten czas. Nawet rolnicy zerwali się zerwali się ze zbiórką siana.

       Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, wróci osoba świętego Tomasza. Trafiłem do dwóch chatek z poprzedniego wieku z chorymi babuszkami oraz do umierającej z powodu raka! Cały czas trwały błyskawice (od 16:00 do 21:00)! Podczas modlitwy wzrok zatrzyma lampka przy drodze, gdzie zginął młody człowiek!

       W telewizji trafiłem na słowa o znakach w program "Bez znieczulenia"! Jeszcze zrywają do nieprzytomnej, zatrutej lekami w celu samobójstwa. Podczas szybkiego przejazdu do szpitala popłynie moja modlitwa przebłagalna, a właśnie przejeżdżaliśmy obok cmentarza, figur Matki, krzyży i nazw różnych instytucji, sklepów, barów, poczty, banku, itd.! Takie znaki daje także Bóg Ojciec. W nocy Pan dał zasłużony wypoczynek, dwa razy podziękowałem za takie obdarowanie!

                                                                                                                                                                 APeeL