Wcześniej, po dyżurze idę do przychodni (na górze budynku), a Szatan zaleca Mszę świętą! Przecież wiedział, że dzisiaj będę na nabożeństwie wieczornym, ale chodziło o to: – abym trafił na późniejszy bałagan w przychodni, bo to będzie bardzo ciężki dzień, a nic go nie zapowiadało! – Bestia wiedziała też, że nie będzie kolegi z drugiego rejonu... – na Mszy św. porannej nie było litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa!
Nawał chorych trwał od 11:00, a słodycz Boża zalewała serce. Po latach będę wiedział, że jest to wzmacniające działanie Ducha Świętego! Dodatkowo z pogotowia chcieli wysłać mnie na daleki wyjazd z porodem, ale wybroniłem się! Przesuwali się potrzebujący, a jak się okaże zatroskani... – o własne zdrowie, mającą ciężką pracę i chorego męża – matka z synem i zakażoną raną – żona martwiąca się o męża cukrzyka, który nie chce pobierać insuliny i gaśnie w oczach – pijaczek, który zawalił robotę, a za nim był drugi – wzywano na wizyty, ale wskazywałem na możliwość załatwienia ich w pogotowiu – syn poprosił o zejścia do samochodu z chorą matką u której dwa razy było pogotowie.
Prawie chciało się płakać, bo zbliżała się 15.00, a nie znałem intencji modlitewnej, która napłynie po wyjeździe do mojej samotni (na działce pracowniczej). Nie wiedziałem, że w tym czasie żona martwiła się o wynik egzaminu doktoranckiego naszej córki, co dawało jej stypendium!
Podczas przygotowywania się do Mszy świętej wieczornej duszę zalał straszliwy ból! To był ból Najświętszego Serca Pana Jezusa zatroskanego o ludzkość! Przepłynie świat zatroskanych o swoje sprawy oraz zatroskanych o ojczyznę i pokój na świecie. W tej intencji pościmy z żoną w środy i piątki (dzisiaj piłem tylko wodę i jedną kawę).
Mój ból osiągnie apogeum w kościele, gdzie wzrok zatrzyma figura Zbawiciela z Najświętszym Sercem. Wyrazem tego bólu jest poczucie serca matki zatroskanej o chore dzieciątko oraz Serce Ojca Najświętszego zatroskanego o każdego z nas!
Popłynęły czytania…o zagubionej owcy, niewieście poszukującej pieniążka oraz zatroskanie Matki Najświętszej o brak wina na weselu, gdzie będzie pierwszy cud Zbawiciela! W tym bólu przysypiałem, a święta Hostia pękła na pół ("My")!
Po litanii zostałem pobłogosławiony Monstrancją! Ten dzień zakończy się radością, ponieważ córka zdała egzamin doktorancki (20 osób na 120) oraz otrzymała stypendium (jedna z ośmiu zdających). Trzykrotnie podziękowałem Bogu Ojcu za ten czas i za otrzymywane łaski.
APeeL