Taki będzie ten dzień, bo instalujący światłowód nie informują, że rozmowa jest traktowana jako umowa, od razu zbierają dane i proszą o potwierdzenie adresu na który będą wysyłać rachunki. Cel szczytny, a zarazem sprytny... potem chcesz czy nie musisz płacić przez dwa lata.
Na dodatek żona nie znosi „bałaganu”, bo ma właśnie wizytę u lekarza i czeka na nas operacja zaćmy (trzeba znaleźć przewoźnika). Natomiast znaną pocztę Onet.pl obsiadłą szarańcza, która ma dobrą zabawę z informowania o zmianie opcji logowania. Nim dojdziesz zbiorą o tobie dane, nawet sprawdzili podany telefon (był taki, ale głuchy). Ludzie żalą się, szukają pomocy, a trzeba wchodzić tylko na informacje oznakowane przez Kaspersky’ego.
Natomiast PZU obsiadły pijawki z taką samą nazwą: w firmie operacje są bezpłatne, a u nich po stłuczce płacisz 300 zł za wypełnienie papierów i w zdenerwowaniu podpisujesz wszystko in blanko, a tam jest zlecenie przelania odszkodowania na ich konto! Dołóż do tego zamykane szpitale, bo koledzy w białych fartuchach po obmyciu rąk (jak Piłat) podpisywali rachunki za proste zabiegi (np. za 1500 zł.) jako skomplikowane (za 6.500 zł). Szpital zamykamy i przekształcamy w prywatny.
To tylko drobne przykłady przyjaznego państwa miłościwie nam szkodzącego premiera. Trzeba jeszcze skasować Trybunał Konstytucyjny, bo pachnie brzydko, a czas jest krótki. Stąd błaganie: „Na miłość Boga...niech panu nie przyjdzie do głowy zawetować tej ustawy”. To pełne emocji słowa premiera do prezydenta, aby nie przeszkadzał w radykalnym przyspieszenie kluczowych inwestycji infrastrukturalnych i obronnych w Polsce. Niepotrzebnie miesza się wiarę z polityką, a tak pragniemy oddzielić Państwo od Królestwa Bożego!
Nie wiem jak to wszystko pan premier wytrzymuje, aż żal mi go, bo jest "po przebiegu" (69 lat) i na moje oko wyraźnie gaśnie, a przed nami jeszcze obiecany lot w kosmos. Moja pacjentka, babuszka mówiła o takich: „wystarcy, wystarcy”!
Po przebudzeniu w środku nocy odczytałem ww. intencję modlitewną. Napłynęły słowa z piosenki „Konik na biegunach” śpiewanej przez Urszulę Kasprzak, gdzie były słowa tekstu Franciszka Serwatki: ”Kłopotów masz sto i zmartwień masz sto. Bez przerwy to trwa karuzela”! Zdziwiłem się, ponieważ miałem już takie, ale za kłopoty: przejściowe, zdrowotne, bytowe, z porozumiewaniem się, z porannym wstawaniem, a także z wyjściem z trudnej sytuacji.
Pojechałem na czuwanie przed Monstrancją, gdzie przez godzinę odmawiałem moją modlitwę przebłagalną, a w tym czasie napływały obrazy Palestyńczyków, Ukraińców na terenach objętych wojna, a nawet Rosjan nie mających związku z ich władzą, prawdziwych imigrantów, członów załóg statków zatrzymanych w cieśninie Ormuz, a nawet żołnierzy przebywających na lotniskowcu Abraham Lincoln oraz ofiary tragicznych pożarów...to nie ma końca!
Po błogosławieństwie zostałem na Mszy św., gdzie padną słowa czytań...
1. Prorok mówił od Boga Ojca (Ez 34,1-11) o ówczesnych pasterzach, ale to wszystko jest aktualne. Kapłanem w tym świecie, gdzie wszystko jest opanowane przez Przeciwnika Boga Ojca. Dodatkowo są atakowani zewsząd. Mnie nie interesuje ich grzeszność, bo nie kala ona ich posługi czyli wchodzenie Duchowego Ciała Pana Jezusa do odrobiny chleba )podczas konsekracji).
2. Psalmista wołał to, co wiem (Ps 23,1-6): „Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego”…
3. Natomiast w Ewangelii (Mt 20,1-16a) będą słowa o równym traktowaniu przez Boga Ojca tych, którzy przybywają do Niego w różnym czasie (wierzący latami i nawracający się w ostatniej chwilce życia). To było pokazane na zapłacie robotnikom w winnicy. „Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”…
Ten dzień z czuwaniem, modlitwami, Mszą św. i Eucharystią będzie ww. intencji.
APeeL