Zerwałem się na Mszę świętą, a tuż po wstania w sercu płynęła pieśń: "Ona jest przeczysta. Najpiękniejsza z wszystkich matek!” Po wyjściu trafiłem na moich „opiekunów”...jeśli myślisz, że jest to urojenie prześladowcze, to mylisz się i bardzo! Później okaże się, że dzisiaj obraduje Sejm RP, a ja wciąż jestem „wrogiem ludu”.

    Przykre jest też spotykanie w kościele „świętych” po kursach! To totalny faryzeizm, a na jego szczycie jest Jerzy Urbach ze swoim „NIE”, Goebbels stanu wojennego...panoszący się w naszej ojczyźnie katolickiej. Powinien takie pismo wydawać w więzieniu. Taki właśnie jestem świat.

    W tym czasie wciąż dziwi moja „udawana” religijność. Trudno jest uwierzyć w fakt, że Bóg Ojciec może zawołać i powołać kogo zechce.  Teraz w kościele lud śpiewał: Panna czysta, Matka Chrystusa (...) Cud to żywy (…)." Nie wiem dlaczego napłynęła czystość Mateczki Najświętszej i św. Józefa oraz potrzeba czystości kapłanów przez całe życie. Łzy zalewały oczy. Napłynęła osoba Honorata Koźmińskiego, który działał w Nowym Mieście blisko mojej rodzinnej miejscowości! Podczas czytania Słowa Bożego kilka razy będzie „patrzył” wizerunek Ducha Świętego , a właśnie...

1. Św. Paweł napisał (Ga 5,1-6), że z niewoli wyzwolił nas Jezus Chrystus i nie możemy na nowo poddać się jarzmu niewoli. Na nic obrzezanie i przestrzegania Prawa, często z zaleceniami typu epidemiologicznego. Ważna jest tylko wiara działająca przez miłość.

2. Psalmista prosił (Ps 119,41.43-45.47-48): ”Panie, niech zstąpi na mnie Twoja łaska (…).”

3. Natomiast w Ewangelii (Łk 11,37-41) Pan Jezus trafił na obiad do faryzeusza, który dziwił się, że nie obmył rąk. Na to usłyszał, że: „Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości”.

    Teraz wzrok przykuły uniesione dłonie kapłana z kielichem i pateną podczas konsekracji! Napłynęło znajome małżeństwo (ze studiów na AM w Gdańsku) z Kościoła Zielonoświątkowego, gdzie nie ma Eucharystii! Pogniewali się po konfrontacji ze mną z daniem mojego świadectwa wiary!

    Poprosiłem: „Jezu! Jezu! Och Jezu! Proszę o pomoc, bo jestem sam w pracy, a wypadło mi wypełnienie zębie!” Na ten moment wróciły słowa z psalmu: "Ty, pobłogosław nam i udziel siły swej". Wracałem ze łzami w oczach powtarzając imię Pana Jezusa. Wcześniej zacząłem pracę, ale nie było nawału i około 10.00 posłuchałem natchnienie „dentystka”. Właśnie u niej i u mnie nie było nikogo! Wykonała pracę, a ja dałem jej świadectwo wiary, opowiedziałem o intencji z soboty: "za ufnych” oraz wczorajszej „za zaskoczonych”.

    O 15:00 w pogotowiu zostałem wezwano do chorej psychicznie, a to była okazja do odmówienia koronki do Miłosierdzia Bożego z rozpoczęciem mojej modlitwy w intencji tego dnia. Wróciła „duchowość zdarzeń" oraz obecne fakty; wybielanie zęba, czysty fartuch z kilkoma plamami oraz przykuwanie wzroku na białych płotach i oknach.

     Przypomniała się chora, która miała zlecony posiew moczu, który był czysty od bakterii, a także sprzątaczka, która przybyła do gabinetu o 15.00! Natomiast w naszej „Gazecie lekarskiej” będzie art. „Lekarze promują czystość”. Napłynęła też żona lubiąca porządek i mająca czyste serce oraz ostatnia próba: chora dawała mi duże pieniądze, a ja nie miałem jej wydać! Nawet przypomni się czyszczenie butów.

    Teraz mamy pilny wyjazd do strasznego krwawienia z nosa, musiałem chorą zabrać do szpitala. Dopiero rano wyjaśni się pragnienie czystości, bo to jest nieodzowny warunek w dążeniu do świętości. Chwilową i to duszy sprawia św. Hostia. Na ten czas włączyła się kaseta z głosem Jana Pawła II!

     Później Pan dał wypoczynek, a mimo że byłem pierwszy na wyjeździe nic się nie działo! Popłynie "Anioł Pański" na początek nowego dnia….

                                                                                                                             APeeL