Św. Małgorzaty Marii Alacoque, dziewicy

     Po dyżurze w pogotowiu o 6:30 znalazłem się w przychodni (na piętrze budynku), a pracuję od 8.00. Przybył tylko jeden pacjent z odległej wioski. Nie mogłem wyjechać na Mszę św., a to nie było przypadkowe, bo Msza św. w tej intencji będzie o 17:00! Dodatkowo zmiennik nie przybył wcześniej jak zwykle.

     Na ten moment zerwano do duszności w ambulatorium oraz na wyjazd do dziadka, który „zasłabł”...pędziliśmy na sygnałach, a on zmarł w nocy! Mimo to pomogłem im, wypisałem kartę zgonu, bo był wcześniej u mnie. Sprawił rodzinie zamieszanie!

    Pracuję sprawnie, ale dzisiaj jest dużo pisaniny (kilka skomplikowanych spraw), a wszystko wykonuję na maszynie…oto pani leczona na zwyrodnienie kręgosłupa oraz bóle kolana, a ma zwyrodnienie stawu biodrowego (zesztywnienie do endoprotezy). To jest częsta pomyłka, bo kolana i kręgosłup to dolegliwości mylące.

    Nawał trwał do 15:00, a po powrocie do domu, żona przypomniała, że dzisiaj jest Msza święta w intencji nauczycieli. Tak poznałem ww. intencję. Przepłynęło obrazy od pierwszej klasy do czasów akademickich. W drodze na Mszę św. popłynie moja modlitwa przebłagalna. W intencji tego dnia ofiarowałem…

- ścisły post (od 13.10. g. 22.00 dotychczas tylko jedna kawa w pracy, nie nie jadłem i nie piłem)

- Litanię do Najświętszej Marii Panny z moimi zawołaniami i prośbą o wsparcie ich dusz

- Mszę św. z Eucharystią

- modlitwę przebłagalną z koronką do Miłosierdzi Bożego, chwilami ze łzami w oczach…

      Wielu z nich było ateistami, czekają teraz na nasze wspomożenie. Przeprosiłem Pana Jezusa za wszystko…                                                                                                                                                         APeeL