Po balecie na dyżurze w pogotowiu spałem 21 godzin z nieobecnością na Mszy świętej. Po przebudzeniu z płaczem wołałem do Boga Ojca i Matki Najświętszej, a zarazem podziękowałem za ochronę. Trwał niepokój w sercu z pragnieniem trafienia do spowiedzi i powrotem do Pana! „Anioł Pański”, a żona nie dała samochodu.
Po drodze podbiegł do mnie "chory" z prośbą o 2 zł., a ja nie miałem grosza w kieszeni. Czy to intencja modlitewna? Przecież ja jestem w wielkiej potrzebie, w potrzebie powrotu do Pana! Kościół zamknięty, jakby na znak dla mnie. Do Mszy świętej wyszło dwóch kapłanów, prysła nadzieja na spowiedź. Na ziemi znalazłem karteczkę "Powiatowy zakład ubezpieczeń na życie"...
Popłynęły piękne czytania i nagle wyszedł spowiednik, który powiedział: jeżeli prowadzisz życie modlitewne Szatan będzie krążył wokół ciebie, abyś upadł! Tak! Tak! To święte słowa! Po Eucharystii serce zalała radość z powrotu do Pana! W drodze do domu trafiłem na grupę zadowolonych przy barze! Zaczepił mnie też inwalida na wózku potrzebujący leków oraz ojciec zamordowanego syna u którego byłem pogotowiem!
Od 7:40 do 14:45 trwała praca z niepokojem ponieważ nie jestem w pełni zdrowy. Koniec przyjęć, a tu wpadają w ramach intencji:
– prośba o podbicie telegramu do wojska
– proszący o wniosek do sanatorium, wysłałem go na
– dyspozytorka poprosiła, abym wyjechał do podejrzenia zawału
– przepłynie informacja radiowa o tonącym statku, a przez radiostację w karetce będą wzywali karetkę do wypadku, jakaś pani zapytała czy nie jest to wyjazd do jej męża, odpowiedziałem, że jedziemy do kobiety.
Zerwała się straszliwa ulewa w której pędziliśmy do szpitala. Popłynie część mojej modlitwy przebłagalnej. W zakorkowanej izbie przyjęć trafiliśmy na nieszczęścia ludzkie. Pchnęliśmy Fiacika, który nie chciał zapalić, a ojciec przyjechał po żonę po porodzi i dzieciątko. Wracamy, a…
– kierowca pobiera gaz
– na pierwszej stronie „Super expressu” jest sprawa pochowanego, który żyje
– zabrano serce zmarłemu, a rodzina domaga się odszkodowania
– porwanie…
Podziękowałem Matce Najświętszej za pomoc oraz ochronę i przeprosiłem. W ręku znalazł się Dzienniczek Siostry Faustyny, który otworzył się na słowach Zbawiciela: "Bądź spokojny, synu Mój – właśnie przez ręcznik taką nędzę chcę okazać moc miłosierdzia Swego”.
Dalej będzie opis tego, co czeka wybranych: odrzucenia poprzez poniżenia i słuszne oskarżenia. W Gazecie wyborczej trafiłem na artykuł: Prawdziwy chrześcijanin". Tak, prawdziwy chrześcijanin z ufnością oddaje się Woli Pana i zna swoją nędzę! Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Boga Ojca...
ApeeL