Wrócił wczorajszy wieczór, gdzie w „Poemacie Boga-Człowieka” będą słowa o potrzebie naszego uświęcanie się. Tak należy to czynić i to z godziny na godzinę, bo inaczej nie można wrócić bezpośrednio do Królestwa Bożego. Czas na Mszę św. o 6.30, a w ręku mam pismo „AVE” z przepięknym wierszem do Matki Zbawiciela.
Pan Jezus wskazał w „Poemacie Boga – Człowieka”, że „W Niej jest wszelka łaska i świętość (…) Jest najświętszym świadectwem togo, co Bóg potrafi”! Popłakałem się z wołaniem: „Mamo! Mamo! Mamusiu!” To nie jest moje zdziecinnienie, bo mam charakter typu „A” czyli "prawdziwi mężczyźni nie płaczą”.
Natomiast z ostatniej strony „AVE” padną słowa: „Czy nie wiecie, żeście Świątynią Boga i Duch Święty mieszka w was”. Tak, bo uświęcanie się sprawia, że stajemy się dziećmi Boga...tak właśnie wołającymi! Musisz to szam przeżyć, nie da się tego wytłumaczyć. Jednak moje myślenie nie pokrywa się z ułożeniem tego dnia przez Boga Ojca!
Przed Eucharystią wołałem: „Tato! Tatusiu! Przyjmij moje nędzne życie”. Przepłynie pijaństwo i hazard z sianiem zgorszenia innych. Eucharystia pękła na pół, co oznacza czekające mnie cierpienie w którym Pan Jezus będzie ze mną.
Podczas śniadania Pan pokaże mi w telewizji: śmieciarzy grzebiących w „pewexach”, alkoholików na działkach, ofiary zimna chowające się w kanałach, przytułkach i psich budach.
Zacząłem pracę wcześniej, ale…
-odrzucam proszącego o lewe zaświadczenie do sądu (nie mam takiego uprawnienia)
-proszących o lewe zwolnienia, można trafić na prowokatora i stracić pracę
-przybyli pacjenci do chirurga, który złamał rękę, ale tam nie przyjmują obcych.
Napłynęło dodatkowe rozdrażnienie, ponieważ brak jest prądu i nie można zrobić sobie kawy. Nasi pracownicy w laboratorium są smutni, ponieważ odrzucono ich oferty pracy. Natomiast ja jestem rozradowany, ponieważ papiery, które wypełniłem na dyżurze w pogotowiu zabrano do Woj. Wydziału Zdrowia. To była pomoc Matki Bożej. Radość trwała krótko, ponieważ moje dokumenty i koleżanki odrzucono. Dodatkowo dzwonił inspektor z ZUS-u, że daję zbyt dużo zwolnień.
Nie wie, że pracuję tutaj za trzech. Można z tego powodu umrzeć. Nie martwiłem się, bo to było współcierpienie z Panem Jezusem odrzuconym przez swoich i to trwa dotychczas. Przypomniało się wcześniejsze odrzucenie żony, mimo pełnego wykształcenia. Uczyniono to specjalnie, żona sekretarza PZPR-u specjalnie blokowała to miejsce (dwa razy udawała, że ma robić studia zaocznie).
Jak mam przekazać ci łaskę odrzucenia z jednaniu z Panem Jezusem. Tak Pan dał mi, co oznacza odrzucenie przez swoich. Siedzi taki za biurkiem, nie zamieni ze mną słowa, nie przyjdzie i nie ujrzy nawału chorych, nie widzi, że wszystko piszę na maszynie. Pomagam w uzyskani należnych rent. Nawet lekarze w tych komisjach pytają czy nie jestem z rodziny tych chorych? Pan Jezusa też odrzucili swoi i czynią to dalej na całym świecie.
Na dyżurze w pogotowiu trafił się daleki wyjazd, a to wielka łaska, ponieważ mogą odmówić moją modlitwę. Jak wielka to łaska, jakże koi w smutku. Wracamy z chorym, pragnę być sam na Sam z moim Panem! Kierowca zahamował, wpadł w poślizg i pędził w tył Fiacika, odbił na przeciwległy pas wprost pod Poloneza. Ręka Matki Bożej sprawiła, że rzucało nas w lewo i prawo i tak wyszliśmy na prostą. To błyski, sekundy możesz stracić nogę, mieć ciężki uraz głowy lub trafić do Pana, ale ja nie chwalę śmierci nagłej.
Tak rękę złamał chirurg w naszej przychodni...poślizgnął się na schodach! W tym stanie ujrzałem głupstwo, odrzucenie mojej oferty w Urzędzie Wojewódzkim. Podobnie jest we wszelkich przetargach. Wrócił obraz przesiedlanych Niemców i Polaków po II Wojnie Światowej! W nocy trafiłem do dziewczynki pod wielkim obrazem Anioła Stróża. Mateczka Najświętsza z Cudownego Medalika sprawiła, że nie mieliśmy wypadku. Dopiero teraz, gdy kładę się do państwowego łóżka w pełni ujrzałem tę łaskę. Poprosiłem Matkę uzdrowienie dzieciątek, które badałem.
APeeL