Po przebudzeniu w nocy serce zalał smutek z powodu nędzy tego życia oraz jego kruchości, co wyjaśniła wczorajsza intencja: za ofiary nieuwagi. Podziękowałem za ochronę i nie mogłem się nadziwić, bo strasznie uderzenie w szlaban tylko zadrapało maskę samochodu. Padłem na kolana wołając: "Ojcze! Tato! To wszystko co posiadam oddaję Ci, ja tutaj nic nie mam!”  

     Tuż po wstaniu Szatan podsunął natchnienie w mojej osobie, że „dzisiaj odpuszczę Mszę św.!” Zerwałem się, ucałowałem Twarz Zbawiciela i po wejściu do kościoła o 6:30 popłakałem się przy słowach kapłana, płynących wprost z mojego serca: „Ojcze! Za moje życie należała się śmierć, a tu tyle Twoich łask! Jak nieskończona jest Twoja Dobroć, Ojcze Najświętszy.”

      W czytaniu padną słowa...

1. Z Apokalipsy (Ap 18) o boju duchowym nad nami, zarazem zdziwienie tym, że będzie tam mowa o Eucharystii („Uczcie Baranka”).

2. Psalmista zawołał (Ps 100,1-2.3.4-5): „Błogosławieni wezwani na ucztę (…) Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, (…) On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, (…).”

3. Pan Jezus w Ewangelii (Łk 21,20-28) zapowiedział upadek Jerozolimy, a właśnie wtedy „ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą.”

     Popłakałem się z dziękczynieniem i prośbą, aby Ojciec Najświętszy przyjął te dwa dni dyżurów z równoczesną pracą w przychodni zakończoną przyjęciami w wolną sobotę. W śnie do przodu trwał nawał chorych z wchodzeniem trzech naraz, co sprawdziło się...dobrze, że przyszedłem wcześniej.

     Dużo pacjentów było nasłanych przez demona: obca babcia po leki, chora na "raka w płucu" z nerwicą na kilometr, zwyrodnienie bioder, liczne powtórki leków, chora na zatoki, ma kartę u laryngologa, ale wstąpiła, ot tak. Jeszcze chora słabnąca z dyskopatią. Ponadto nękały telefony, nawet pojawił się przedstawiciel firmy farmaceutycznej! Kolega wcześniej uciekł, a ja wołałem: "Panie! Zmiłuj się nade mną"!

     Na początek dyżuru w pogotowiu (od 15.00) trafiłem do Państwowego Domu Pomocy Społecznej dla dzieci ciężko upośledzonych. Uśmiechały się i odpowiadały, a zdeformowane całe dnie leżały. Jakże moje serce było im bliskie...nawet mieli zdjęcie czwórki, która była u Jana Pawła II.

     Po powrocie do bazy trafiłem na błogosławieństwo przez Jana Pawła II, a w tym czasie z radia Radom będą śpiewali klerycy o dziękczynieniu…za łaskę wiary i miłość. Przesunie się cały świat oddanych Ojcu Najświętszemu, a z „Prawdziwego życia w Bogu” padną słowa dziękczynienia Vassuli Ryden. Bóg Ojciec powiedział do niej: „moje dziecko”.

     Na ten czas zdarzył się straszny wypadek i to przy „moim” krzyżu Zbawiciela. Pędziliśmy dwoma karetkami. Później trafię na daleki wyjazd z szukaniem drogi do dziadka w polach. Popłynęła prawie cała moja modlitwa z koronką do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia. Szatan podsunął pragnienie picia wódki, ale przypomniała się moja prośba, aby Bóg Ojciec był ze mną w tym czasie.

      Ponadto stacja drogi krzyżowej: "Pan Jezus przybijany do krzyża”. Tak czynimy naszymi zachciankami, taka jest nasza nędza. Jak wielki ból sprawiamy Najświętszemu Sercu Ojca Prawdziwego. Z włączonego radia popłynie reportaż o morderstwach Ukraińców z Niemcami na Żydach.

      Ostatnia chora sprawiła pocieszenie, ponieważ  nad nią był wielki obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Podziękowałem za ten dzień na kolanach i przeprosiłem za moje słabości...

                                                                                                                                                                            APeeL